"Violetta": Martina Stoessel kocha polską publiczność

Świeżo po koncertach, które odbyły się w Łodzi w ramach trasy „Violetta Live”, porozmawialiśmy z Martiną Stoessel, Jorge Blanco i innymi aktorami z młodzieżowego hitu.


Reklama


Jakie są wasze wrażenia po koncertach w Łodzi?

Martina Stoessel: Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że to były najlepsze koncerty w moim życiu. Publiczność krzyczała podczas całego show, płakała, śpiewała razem z nami.

Alba Rico: Nie spodziewaliśmy się tak gorącego przyjęcia. W pewnym momencie widownia uniosła kartki, które utworzyły flagę Polski, na której było napisane po hiszpańsku "Dziękujemy". Śpiewałam wtedy "Ser mejor" i płakałam jak bóbr.

Facundo Gambandé: Ten gest bardzo nas zaskoczył. Wszyscy staraliśmy się powstrzymać łzy. Cieszę się, że jeszcze tu wrócimy w sierpniu.

Diego Dominguez: Publiczność była cudowna. Spodziewałem się, że zostaniemy mile przyjęci, ale rzeczywistość przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. 

Jorge Blanco: Chciałem bardzo podziękować polskiej publiczności za koncerty. Wasz kraj to jedno z najlepszych miejsc, gdzie występowaliśmy. Zaskoczyła mnie pozytywna energia, która płynęła od publiczności. Również to, że widzowie śpiewali po hiszpańsku, chociaż nasze języki tak bardzo się różnią.

Jak podchodzicie do swojej popularności?

FG: Dla mnie to trudne do zrozumienia, ponieważ nigdy nie byłem niczyim fanem. Gdy weszliśmy do studia, żeby zacząć nagrywać "Violettę", nie spodziewaliśmy się, że serial stanie się tak wielkim hitem. Nasze życie w krótkim czasie zmieniło się o 180 stopni.

AR: To wspaniały dar, który dostaliśmy od życia, ponieważ mogliśmy dotrzeć do tylu osób i miejsc, poznać różne kultury. Nie mogę się doczekać, gdy kiedyś opowiem moim wnukom, że występowałam na scenie przed tysiącami fanów (śmiech).

DD: Jestem bardzo zamknięty w sobie. Czasami zaczepiają mnie fani na ulicy. Mogą wtedy pomyśleć, że jestem gburem lub dziwakiem, ale ja po prostu się wstydzę. Pochodzę z prostej i skromnej rodziny, moim domem jest wieś. Dopiero tam czuję się naprawdę sobą. 

W trzecim sezonie pojawiła się u was polska aktorka, Justyna Bojczuk...

MS: Nauczyła nas mówić po polsku "Kocham Was" (śmiech). Gdy przyjechała do Buenos Aires, nie znała ani słowa po hiszpańsku. Dlatego byliśmy zaskoczeni, że po dwóch tygodniach od przyjazdu porozumiewała się z nami bez problemu. Miała naprawdę trudne zadanie. Nie tylko musiała mówić w obcym języku, ale także interpretować swoją postać. Teraz mogłyśmy się znów spotkać, ponieważ prowadziła nasze koncerty w Polsce.

Co nas czeka w kolejnych odcinkach "Violetty"?

FG: Finał serialu został nagrany w Sewilli w Hiszpanii. To będą bardzo emocjonujące odcinki, w których zobaczycie nowe piosenki i układy taneczne. León nie chce znać Violetty, ponieważ przez długi czas go oszukiwała. Czy jej wybaczy?

JB: Z jednej strony go rozumiem - tak się nie postępuje. Mam jednak nadzieję, że pogodzą się i będą razem szczęśliwi. Nie chodzi mi tylko o miłość, ale o uzgodnienie tego, co chcą robić w przyszłości.

Fani często piszą w internecie, że powinieneś związać się z Martiną. Co o tym sądzisz?

JB: Bardzo mnie to bawi. Wiadomo, że widzowie chcieliby, żeby pary filmowe czy serialowe spotykały się też w prawdziwym życiu. Szczególnie,że nasi fani są bardzo młodzi. Myślę, że po zakończeniu "Violetty" ja, Martina czy Diego zaangażujemy się w inne projekty i ludzie zaczną odróżniać nas od bohaterów, których gramy. Dlatego umieszczam w internecie swoje prywatne nagrania wideo i zdjęcia, żeby poznali mnie jako Jorge i zrozumieli, że nie jestem Leonem. Przyjaźnię się z Martiną, ale mam dziewczynę, a Tini też jest z kimś związana. W trzecim sezonie Diego zapomina o Violetcie i zakochuje się we Francesce.

DD: Bardzo podoba mi się ta para, ponieważ jej losy są bardzo wiarygodnie pokazane. Takie historie często zdarzają się w życiu. Świetnie gra mi się z Lodovicą, od razu bardzo się zaprzyjaźniliśmy, traktuję ją jak siostrę. Ostatnio nawet ludzie z produkcji pogratulowali nam tego, jak rozwinęliśmy nasz wątek. Podobno dwa razy brałeś udział w castingu...

DD: W pierwszym sezonie starałem się o rolę Tomasa, którą dostał mój przyjaciel Pablo Espinosa, bo miał przyjemniejszy wyraz twarzy (śmiech). Powiedziano mi wtedy, że powinienem grać czarne charaktery. Na tym castingu poznałem moją byłą dziewczynę, z którą wciąż się przyjaźnię. Z perspektywy czasu oceniam, że zaprezentowałem się wtedy bardzo źle (śmiech).


Rozmawiała: Angela Kołowiecka-Wilkos

Dowiedz się więcej na temat: Martina Stoessel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje