Reklama

Saúl Lisazo: Latynoski George Clooney

Srebrzysta czupryna, wyraziste brwi i zawadiacki uśmiech sprawiły, że Saúl od lat jest porównywany z gwiazdorem znanym z "Ostrego dyżuru".


Reklama

Jednak w odróżnieniu od swojego amerykańskiego "sobowtóra", Lisazo jest zatwardziałym monogamistą, na pierwszym miejscu stawia swoich bliskich, a romansów unika jak ognia. Odpowiedzialności nauczył
się w młodym wieku. Gdy miał 17 lat, stracił ojca i musiał zadbać o sześciu młodszych braci oraz rodzinne gospodarstwo. Później wyjechał z Argentyny i z powodzeniem próbował swoich sił jako piłkarz w Belgii, Hiszpanii i Brazylii.

Gdy odniósł kontuzję kolana, zaczął przygodę z modelingiem. Wtedy też poznał swoją żonę, Monice Viedmę. Razem z nią przeniósł się do Meksyku, gdzie rozpoczął swoją karierę aktorską.

Przez 14 lat był związany z Televisą, ale postanowił zrezygnować ze współpracy, ponieważ czuł, że nie otrzymuje już ciekawych ról, które pozwoliłyby mu się rozwijać. Dlatego postanowił podpisać kontrakt z Telemundo, gdzie zagrał m.in. księdza Juana w "Wiecznym płomieniu miłości" czy Leonarda Ferrera w "Pustynnej miłości". W międzyczasie wystąpił również w produkcjach Argosu - "Dopóki starczy życia" i "Octavo mandamiento".

Na początku 2014 roku zdecydował dołączyć do Azteki. Żeby osłodzić sobie rozłąkę z żoną i dziećmi - Paulą (16 l.) oraz Martinem (12 l.), zażądał gwiazdorskiego kontraktu. Zgodnie z jego ustaleniami, aktor zarabia 75 tys. dolarów miesięcznie, ma do swojej dyspozycji luksusowy dom oraz sportowy samochód z szoferem.

Pracuje tylko od poniedziałku do piątku, a w weekendy wytwórnia zapewnia mu bilety lotnicze do Miami, by mógł spędzać z rodziną każdą wolną chwilę. Producenci nie zgodzili się tylko na to, by w czołówce "Los Bravo" nazwisko Saula znalazło się na pierwszym miejscu, które zarezerwowali dla jego partnerki, Edith González.

Mimo gwiazdorskiej obsady telenowela okazała się klapą. Lisazo nie przejął się tym jednak, ponieważ równocześnie grał w sensacyjnym serialu "Señorita Polvora" wyprodukowanym przez Sony Pictures oraz w komedii "La dictadura perfecta" z Alfonsem Herrerą. Poza tym stałym źródłem dochodu jest dla niego restauracja "Piatao", którą założył wraz z kolegami w 1998 roku.

Aktor przyznaje, że otrzymuje wiele propozycji  matrymonialnych od fanek. Chociaż pochlebia mu fakt, że wciąż jest dla nich atrakcyjny, nie czuje się amantem i cieszy go, że dostaje role, które uwzględniają fakt, iż jest już dojrzałym mężczyzną.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje