​Ryan Reynolds wściekły na branżę. Poszło o jego żonę

Gdy Blake Lively i Ryan Reynolds zaczęli się spotykać niewiele osób dawało im szanse. Para udowodniła jednak, że stanowią idealny duet nie tylko w życiu prywatnym, ale również zawodowym. Aktorzy wychowują razem trójkę dzieci. Reynolds wyznał niedawno, że żona pomaga mu również w pisaniu scenariuszy. Nie krył jednak swojego rozczarowania. Co go tak oburzyło?

Mocne słowa aktora

Ryan Reynolds mimo że nie ukrywał tego faktu przed reżyserami i producentami, zasługi jego ukochanej nigdy nie zostały jednak odnotowane. "Myślę, że powodem jest panujący w środowisku filmowym seksizm" - stwierdził zdobywca nagrody Saturna.

Związek Blake Lively i Ryana Reynoldsa jest w Fabryce Snów stawiany za wzór. Jak na hollywoodzkie realia, gwiazdorska para, która wychowuje wspólnie trójkę dzieci, zdaje się prowadzić nad wyraz spokojny, ustabilizowany tryb życia, skutecznie unikając wikłania się w skandale. W wywiadach wielokrotnie deklarowali oni wzajemne oddanie i miłość, nie epatując przy tym intymnymi szczegółami dotyczącymi ich relacji.

Reklama

Okazuje się, że aktorski duet, który ponad dekadę temu poznał się planie filmu "Green Lantern", mocno wspiera się też w sprawach zawodowych. Jak ujawnił w rozmowie z "SirusXM" gwiazdor "Deadpoola", jego żona wielokrotnie pomagała mu pisać scenariusze - m.in. do drugiej części wspomnianej produkcji. Ale podczas gdy nazwisko Reynoldsa umieszczono wśród twórców tego filmu, próżno szukać tam wzmianki o udziale Lively.

Pomoc żony

"Wiele razy pomagała mi w pracy nad filmami, które później odnosiły ogromne sukcesy. Jest niesamowicie utalentowaną, wszechstronną osobą. Wiele spośród napisanych przeze mnie tekstów tak naprawdę stworzyła Blake. Kiedy pokazywałem jej swoje prace, ona natychmiast siadała przed klawiaturą, mówiła: +A co z tym fragmentem?+ i poprawiała. To niesamowite, jak bardzo interesujące są jej wskazówki. Miała duży wkład w scenariusz do +Deadpoola+, a jednak nie został on w żaden sposób odnotowany" - zdradził aktor.

I podkreślił, że choć nigdy nie zatajał tej informacji przed współpracującymi z nim reżyserami i producentami, konsekwentnie lekceważyli oni wkład aktorki. "Za każdym razem mówiłem im: +To napisała Blake+, +To był jej pomysł, nie mój+. A oni i tak nieśli w świat informację, że to ja jestem autorem" - wyjaśnił Reynolds. Gwiazdor winą za taki stan rzeczy obarcza powszechną w Hollywood tendencję do dyskryminowania kobiet. "Myślę, że powodem jest panujący w środowisku filmowym seksizm" - skwitował.

Już wkrótce na ekrany polskich kin trafi najnowsza produkcja z udziałem Reynoldsa, komedia science fiction "Free Guy". Opowiada ona o pewnym pracowniku banku, który odkrywa, że jest drugoplanową postacią w brutalnej grze wideo. W obsadzie znaleźli się także m.in. znana z serialu "Obsesja Eve" Jodie Comer, twórca "Jojo Rabbit" i "Co robimy w ukryciu" Taika Waititi oraz gwiazdor "Stranger Things", Joe Keery. Premiera "Free Guy" odbędzie się 13 sierpnia. (PAP Life)

PAP life
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy