Zarzuty wobec TVP
W czasie, gdy kampania wyborcza szła pełną parą, Rafał Trzaskowski - ówczesny kandydat na fotel Prezydenta RP - spotkał się z dziennikarzami przed siedzibą Telewizji Polskiej. Oskarżył wtedy nadawcę o szerzenie nienawiści i zwrócił uwagę na to, że dwa miesiące wcześniej do budżetu TVP trafiło 1,95 mld złotych. Stwierdził też, że zarząd Telewizji Polskiej przyznał sobie premie, które - jego zdaniem - opiewały na "miliony złotych".
TVP odpowiedziała Trzeskowskiemu
Władze TVP nie pozostały głuche na te zarzuty i skomentowała je w następujący sposób:
Zarząd TVP nie przyznał sobie żadnych premii. Gdyby Pan Trzaskowski posiadał elementarne kompetencje w zakresie nadzoru nad spółkami prawa handlowego, wiedziałby, że Zarząd Telewizji Polskiej, podobnie jak zarządy "nadzorowanych" przez niego spółek komunalnych w mieście stołecznym Warszawie, nie posiada uprawnień do przyznawania sobie wynagrodzenia w tym premii
Władze Telewizji Polskiej domagały się od Trzaskowskiego przeprosin, których się nie doczekały. W efekcie w krótkim czasie otworzyły spór sądowy, który zakończył się ugodą. Na Twitterze Jacek Kurski zamieścił zdjęcie dokumentu, z którego wynika, że prezydent Warszawy przyznaje się do błędu.
Było kłamstwo - są przeprosiny. Chcę wierzyć, że to szczera autorefleksja a nie tylko obawa przed karą za zniesławienie
Zobacz też:
"M jak miłość": Odcinek 1645. Jagoda ucieknie od przeszłości?







