Reklama

Pomoc dla "Rodziny Borgiów" nadejdzie z powietrza?

Fani "Rodziny Borgiów" nie składają broni. Odkąd zapadła decyzja o zdjęciu ich ukochanego serialu z anteny, atakują oni szefów stacji apelami z każdej możliwej strony. Ostatnio nawet z powietrza.


Reklama


Podczas konferencji TCA, na której spotkali się możni świata amerykańskiej telewizji, miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Nad hotelem Beverly Hills Hilton, w którym impreza się odbywała, przeleciał samolot z przyczepionym banerem, którego napis głosił: "Nevins [producent serialu], pokaż fanom, że ci zależy - uratuj Borgiów". Dodatkową atrakcją był człowiek przebrany w szaty papieskie, protestujący przed wejściem do hotelu.

Przy podejmowaniu decyzji co do przyszłości serialu Nevins, zdroworozsądkowo, wziął pod uwagę sytuacje ekonomiczną, a nie emocje fanów: "Zastanawialiśmy się nad produkcja dwugodzinnego odcinka finałowego ale liczby mówią same za siebie - nie opłacało się nam" - stwierdził.

Jeśli chodzi o kreatywność, fanatycy "Rodziny Borgiów" należą do czołówki. Wcześniej zasłynęli dostarczeniem do biura stacji Showtime sardynek. Oprócz oczywistych "walorów" zapachowych prezent miał również głębsze przesłanie. Założycielka Facebookowej grupy Bring Back the Borgias (Przywróćcie Borgiów), Barbara Christel, tłumaczyła: "W jednym z odcinków papież Aleksander powiedział, że w czasie postu należy spożywać sardynki. Wysyłając je do Showtime chcieliśmy pokazać, że odczuwamy brak, że jesteśmy wyposzczeni".

Na miejscu szefów stacji jeszcze raz rozważylibyśmy decyzję o anulowaniu serii. Jeśli fani byli w stanie złożyć się na zwykły samolot, to zebranie funduszy na bombowiec pewnie zajmie im niewiele więcej czasu.

Dowiedz się więcej na temat: Rodzina Borgiów | seriale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje