Reklama

Oliwia Bieniuk: Chciałabym znaleźć miłość [wywiad]

Wielkie zmiany następują teraz w życiu 20-letniej Oliwii Bieniuk, córki aktorki Anny Przybylskiej i piłkarza Jarosława Bieniuka. W październiku rozpoczyna studia aktorskie w Warszawskiej Szkole Filmowej. Dostała też rolę w serialu "Gliniarze". W związku ze studiami i pracą przenosi się na stałe do stolicy.

Od zawsze marzyłaś, żeby zostać aktorką - i proszę - marzenia się spełniają! Właśnie dostałaś swą pierwszą rolę w życiu, niebawem zobaczymy cię w serialu "Gliniarze". Kogo w nim zagrasz?

Oliwia Bieniuk: - Moja bohaterka nazywa się Julia Szwarc i jest siostrzenicą komendanta Centralnego Biura Policji, Roberta Szwarca (Zbigniew Kozłowski). Przez lata mieszkała z matką za granicą, teraz przyjeżdża na studia do Warszawy, a opiekować się nią ma właśnie wuj.

Reklama

- Z tego, co widzę, to z tą opieką nie będzie szło łatwo, bo dziewczyna ma swój sposób na życie i styl, który nie do końca odpowiada wyobrażeniom dorosłych o młodzieży. A przy tym jest charakterna i bardzo pomysłowa. Ciekawie się zapowiada i cieszę się, że mogę tę rolę grać.

Oliwia Bieniuk debiutuje w serialu "Gliniarze"

Dostałaś ją z castingu?

- Tak. Przyjechałam na zdjęcia próbne, dali mi do odegrania kilka scen i kazali czekać.

Miałaś tremę?

- Zawsze mam, ale to mnie mobilizuje. Nie wiem, czy były inne kandydatki do tej roli, bo na zdjęciach byłam sama. Po dwóch tygodniach dostałam telefon z informacją, że dostałam się do serialu. I tak się zaczęło. Kręcimy już od ponad miesiąca.

Jak cię przyjęła serialowa ekipa?

- Bardzo ciepło, serdecznie. Miałam dobrze, że znaliśmy się wcześniej z Piotrkiem Mrozem, występowaliśmy razem w "Tańcu z Gwiazdami" i to on na początku najmocniej mnie wspierał, pomagał "przecierać szlaki". Ale inni też są dla mnie sympatyczni, udzielają rad, czuję, że trafiłam na fajnych ludzi.

Kamera cię nie peszy?

- Nie, może dlatego, że jestem przyzwyczajona. Miałam już z nią wcześniej kontakt w modelingu i reklamie. Bardzo cennym doświadczeniem był dla mnie udział w "Tańcu z Gwiazdami", występy na żywo, nagrywanie filmików w nim emitowanych. To wszystko teraz procentuje.

Oliwia Bieniuk: Przeprowadzka do Warszawy

Serial "Gliniarze" realizowany jest w Warszawie, ty mieszkasz w Gdyni. Dojeżdżasz na plan?

- Na razie tak. Julia jest postacią drugoplanową, pojawia się raz na jakiś czas, nie mam więc zbyt często zdjęć. Ale na początku października przeniosę się do Warszawy na stałe, bo zaczynam studia aktorskie w Warszawskiej Szkole Filmowej.

Gratuluję! Zatem jesteś świeżo upieczoną aktorką i studentką. Czego spodziewasz się po tych studiach?

- Zobaczymy. Jeszcze się nie zaczęły, ale wyobrażam sobie, że nauka na tej uczelni da mi dużo na przyszłość. Że będę umiała sobie radzić jeszcze lepiej przed kamerą, że dowiem się, jak grać różne role i wcielać się w postaci podobne do mnie i całkiem ode mnie inne. Te studia wiele dla mnie znaczą.

Gdzie będziesz mieszkać w Warszawie?

- Wynajęłam mieszkanie w centrum, z koleżanką.

Poradzisz sobie sama, z dala od rodziny, z którą jesteś mocno związana?

- Muszę, nie ja pierwsza i nie ostatnia wyjeżdżam na studia do innego miasta. Jestem świadomą dziewczyną, wiem, czego od życia chcę i konsekwentnie realizuję swoje zamiary zawodowe.

Oliwia Bieniuk: Chciałabym znaleźć miłość swego życia

18 października skończysz 20 lat - jesteś zatem w wieku, w którym świat stoi przed tobą otworem. Marzy ci się kariera światowa, może nawet Hollywood?

- Chyba aż tak wysoko nie mierzę. Nie wszystko zresztą zależy ode mnie, trochę to kwestia szczęścia, talentu, trafionych ról. Na pewno miło by było zobaczyć się kiedyś na jakimś  festiwalu filmowym, brać udział w projektach, które ludzie chcą oglądać, wzruszać się, śmiać, czerpać z nich wiedzę o życiu. Aktorstwo daje nieskończoność możliwości niesienia wrażeń i to jest w nim piękne.

Stawiając na ten zawód podążasz w ślady mamy, Anny Przybylskiej...

- Na pewno to nasionko aktorskie we mnie zakiełkowało właśnie dzięki niej - zabierała mnie na castingi, na plany zdjęciowe - ten świat był mi bliski od samego początku i podobał mi się. I w tym sensie moja mama miała głęboki wpływ na to, co robię. Generalnie jednak ona i ja to dwie różne osoby. Teraz to już bardziej ode mnie zależy, co dalej będzie - od mojej nauki, pracy, zaangażowania. Czas pokaże, jak to się ułoży.

A jakie są twoje plany pozazawodowe, co chciałabyś w życiu mieć?

- Chciałabym znaleźć miłość swego życia, zakochać się z wzajemnością, stworzyć własną rodzinę. Zwiedzać świat, korzystać z jego uroków, cieszyć się każdym dniem. Żyć dobrze, mądrze, spokojnie. To proste, zwykłe życzenia - takie ma każdy.

Jolanta Majewska-Machaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy