"Ocalić przyszłość": 3 pytania do... Victora Webstera

Gra prawego gliniarza, który razem z tajemniczą Kierą walczy o lepszą przyszłość. Czego obawia się gwiazda kanadyjskiego hitu fantasy?


Reklama

Co sądzisz o relacji Carlosa i Kiery? Czy ich współpraca może przerodzić się w coś więcej niż tylko przyjaźń?

- To bardzo niebezpieczna droga. Rosną oczekiwania widzów, którzy chcą, by bohaterowie byli razem, a potem to napięcie znika i już nie jest tak fajnie. Nie wiem dokąd my zmierzamy. Nasz serial jest nieprzewidywalny. Jednak wiemy, że Kiera ma męża w 2077 roku i bardzo chce wrócić do swojej rodziny. Związek z Carlosem byłby zdradą, bo nadal ma nadzieję, że wróci do domu.

Gdyby Carlos przeniósł się do 2077 roku, jak zareagowałby na ówczesną rzeczywistość?

- Podejrzewam, że dostałby koszmarnego bólu głowy. Myślę, że byłby oszołomiony, ale nie spodobałyby mu się rządy korporacji. Brak wolności. Ograniczone prawa. Policyjne państwo. Chyba byłby przerażony tą wizją i zupełnie inaczej spojrzałby na 2013 rok.

Czy przyszłość przedstawiona w serialu może być prawdziwym ostrzeżeniem dla nas?

- Absolutnie tak. W "Ocalić..." mamy jedną z możliwości. Weźmy pod uwagę sprawę Edwarda Snowdena i podglądanie nas przez "Wielkiego Brata". Mamy rządy, które wpływają na każdy aspekt naszego życia i monitorują nas. To przerażająca perspektywa. Uważam, że scenariusz naszego serialu może się ziścić. Sądzę, że zmierzamy do ograniczenia naszej wolności, a nie do jej zwiększenia.

Rozm. Karo Bednarska

Dowiedz się więcej na temat: Ocalić przyszłość | Victor Webster

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje