Niestrudzony pracuś

Od jego pamiętnej roli w "Beverly Hills 90210" upłynęło 20 lat. Wydawało się, że Jason Priestley na dobre zniknął ze sceny. Nic bardziej mylnego! Zobaczcie go w "Haven".

To prawda, że Brody, którego grasz w "Haven", jest twoim przeciwieństwem?

Reklama

- Jak najbardziej! Jest biologiem morskim i zdecydowanie lepiej czuje się w otoczeniu ryb i planktonu, niż wśród ludzi. Nawiązywanie kontaktów też nie idzie mu najlepiej, ja natomiast jestem wielką gadułą. Uwielbiam spotykać się z przyjaciółmi i znakomicie czuję się na lądzie.

Praca na planie "Haven" to dla Ciebie duże doświadczenie?

- Oczywiście! To niezła frajda móc wczuć się w kogoś, kim nie jest się na co dzień. Ważne, że miałem okazję współpracować ze świetną ekipą, poznałem niezwykłych, utalentowanych ludzi. Nawet wyreżyserowałem dziewiąty odcinek.

Łatwo reżyseruje się serial, w którym się gra?

- Robię to już od tak dawna, że nie sprawia mi żadnej trudności - zacząłem od wyreżyserowania 26 odcinka w trzecim "Beverly Hills 90210" i nadal kontynuuję tę przygodę. Jest moją wielką pasją, chociaż dni, kiedy gram i reżyseruję, wymagają ode mnie więcej uwagi i skupienia.

Wolisz aktorstwo czy bycie reżyserem?

- Jestem szczęściarzem, gdyż do tej pory nie musiałem wybierać i udaje mi się po równo dzielić czas między jedną a drugą dziedziną. Obie profesje się dopełniają, ponieważ praca po jednej stronie kamery daje mi nowe, świeże spojrzenie na to, co dzieje się po jej drugiej stronie. W "Haven" jest dużo efektów specjalnych i wymyślnych trików, które trzeba było zrealizować w ciągu zaledwie tygodnia. Każdy odcinek jest inny. Wcześniej nie miałem okazji realizować zdjęć tak nasyconych efektami specjalnymi.

Woda sodowa nie uderzyła Ci po "Beverly Hills 90210"?

- Miałem dużo szczęścia, że choć byłem bardzo młodym człowiekiem, nie odbiło mi. Może dlatego, że zanim stałem się rozpoznawalny, ciężko harowałem na swój sukces. Intensywnie pracowałem nad moim rzemiosłem. Jeszcze przed "Beverly Hills 90210" zagrałem w kilku filmach, a następnie w serialach takich jak "Prawdziwe powołanie", "Na imię mi Earl" czy "Mów mi Fitz".

Zdradzisz nam swoje najbliższe plany zawodowe?

- Przyjmuję to, co przynosi mi los. Obecnie dostaję wiele ciekawych propozycji, które zawsze skrupulatnie rozważam. Patrzę na ich zalety i wady, na to, czy pozwolą mi się rozwijać. W moim zawodzie trzeba być po prostu bardzo aktywnym.

Rozmawiał KRAS

Jesteś fanem seriali? Zarejestruj się w serwisie ŚwiatSeriali.pl i dodaj do ulubionych wybrane produkcje, a otrzymasz od nas mailem informacje o każdym newsie na ich temat!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje