Reklama

Melanie Griffith: Kiedyś najpiękniejsza w Hollywood, a dziś? Co robi i jak wygląda?

Melanie Griffith od kilku lat regularnie wraca na pierwsze strony gazet. Niestety nie za sprawą nowych ról, a wyglądu. Na aktorkę spadła ogromna fala nieprzychylnych wiadomości. "Ludzie mówią mi, że wyglądam koszmarnie. Wiadomości, które dostaję, są naprawdę nieprzyjemne" - mówiła w jednym z wywiadów. Po rozwodzie z Banderasem jeszcze silniej zaczęła walczyć z upływającym czasem.

Reklama

Aktorka walczy nie tylko ze zmarszczkami, ale od lat zmaga się z rakiem skóry, który obecnie jest w remisji. Melanie została zdiagnozowana w 2009 roku. Zmiany nowotworowe pojawiały się na jej nosie. Już kilka razy walczyła z nawrotami choroby. W 2018 roku poddała się zabiegowi dermabrazji, czyli mechanicznemu ścieraniu naskórka oraz górnych warstw skóry właściwej. W wywiadach przestrzegała innych:

"To, co mi się stało, jest straszne, gdyż jestem aktorką, a twarz jest niezbędna w mej pracy. Radzę wam, bardzo uważajcie z wystawianiem się na słońce, żeby was nie spotkało to samo co mnie" - napisała na swoim Instagramie. Nie ukrywa, że przyczyną raka skóry może być to, że kiedyś bardzo często poddawała się operacjom plastycznym.

"Nie zdawałam sobie sprawy, jak źle to wygląda, dopóki ludzie nie zaczęli mówić: 'Boże, co ona ze sobą zrobiła?'. To bardzo mnie raniło. Poszłam do innego lekarza, który zaczął odwracać efekty tego gówna, które zrobiła mi tamta doktorowa. Mam nadzieję, że teraz już wyglądam bardziej normalnie" - przyznała w jednym z wywiadów. Aktorka nie zrezygnowała jednak z zabiegów upiększających. Paparazzi już kilka razy przyłapali ją wychodzącą z kliniki chirurgii plastycznej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama