Kulisy polskich seriali kryminalnych

Pościgi, strzelanina, bójki, listy gończe - to znane historie wykorzystywane na telewizyjnym ekranie. A jak wyglądają kulisy polskich seriali kryminalnych?

"Oficerowie", "Kryminalni", "Ekstradycja", "Glina", "Twarzą w twarz" czy "Nowa" - to produkcje, które wzbudzają emocje wszystkich Polaków.

Reklama

Wciągające historie i znane twarze w przebraniu poważnych policjantów z bronią w ręku zatrważają i zaciekawiają... A jak wygląda naprawdę serialowy świat kryminalny?

"Podczas kręcenia 'Kryminalnych' mięliśmy specjalnego konsultanta. Pani komisarz dawała nam rady i opowiadała jak wyglądają prawdziwe akcje i praca polskiej policji" - opowiada w rozmowie z PAP Life reżyser serialu, Piotr Wereśniak.

"Podczas realizacji policjanci doradzali aktorom jak trzymać broń, jak wygląda proces zatrzymania podejrzanego. I pokazywali nam wszystkie procedury, których uczą się policjanci w szkołach. Mieliśmy bardzo dużo konsultacji. Na planie często przebywała policja. Wszystkie pościgi były nadzorowane przez funkcjonariuszy. Na plan zapraszaliśmy prawdziwą brygadę antyterrorystyczną - gdy była potrzeba taka scena. Pokazywali nam, jak wygląda wejście do budynku. No i oczywiście były sceny z kaskaderami, które także były konsultowane z policją. Prowadziliśmy ścisłą współpracę z policjantami" - zdradza Wereśniak.

Reżyser dodaje też, że na planie broń naładowana była "ślepakami". Natomiast aktorzy podczas kursów na strzelnicy korzystali z ostrej amunicji.

A jak wygląda praca aktorów na planie serialu kryminalnego? O tym opowiada Maciej Stuhr - podkomisarz Artur Banaś z serialu "Glina".

"Pamiętam jedną z najbardziej niebezpiecznych akcji. Był to pościg samochodowy, który wykonałem sam bez pomocy kaskadera. Między samochodami przejechał pociąg. Musieliśmy zrobić to tak, żeby było wrażenie, że pociąg przejeżdża zaraz za ogonem mojego samochodu. To było trudne, ale zrobiliśmy to bardzo wiarygodnie. Pamiętam, że dostałem wtedy brawa od ekipy" - zdradza aktor.

"Jeżeli chodzi o broń, to szczerze mówiąc nie strzelałem zbyt dużo i cieszę się, bo nie lubię pracować z bronią. Na planie były sceny bójek, do których się przygotowywałem. Natomiast już tyle razy byłem uczony jak upadać i bić się na planie, że teraz robię to bez pomocy. Bardzo miło wspominam prace w serialu 'Glina' i szczerze mówiąc, z chęcią zrobiłbym trzecią serię" - dodaje artysta.

Jak mówi Wereśniak, scenariusze do seriali kryminalnych często osnute są na kanwie opowieści policjantów. Dlatego widzowie mogą mieć pewność, że to, co oglądają może zdarzyć się na prawdę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje