Reklama

"Jesteśmy jak niedźwiedzie polarne"

Znany jako John Carter z "Ostrego dyżuru" Noah Wyle podjął aktorskie wyzwanie i pojawił się w megaprodukcji Stevena Spielberga. Wyle wcielił się w rolę pogromcy Obcych w serialu "Wrogie niebo", którego 1. sezon oglądać można na Universal Channel w każdą środę o godz. 22:00.



Mógłbyś powiedzieć nam nieco o serialu? "Wrogie niebo" od razu przechodzi do sedna historii. Nie ma jednego czy dwóch sezonów, które wprowadzają widzów w opowieść.

Reklama

Noah Wyle: - Tak, posługujemy się takim sposobem narracji. Spotykamy bohaterów 6 miesięcy po rozpoczęciu inwazji przez Obcych, kiedy są zdruzgotani ostatnimi wydarzeniami. Jest to bardzo ciekawy sposób przedstawienia, ponieważ pozwala nam na wypełnienie luk w historii bohaterów oraz prześledzenie ich losów.

W jakim stopniu, w produkcję serialu jest zaangażowany Steven Spielberg?

- Muszę powiedzieć, że Steven jest bardzo zaangażowany. Jego wpływ widać wszędzie. Współpracował  przy tworzeniu scenariusza oraz reżyserii odcinka pilotowego. Był również obecny  na planie, w trakcie kręcenia odcinka pilotowego. Rozpisał również kilka storyboardów do zdjęć w pilotowym odcinku. Pomagał również w pracy nad punktem kulminacyjnym sezonu. Przeglądał dniówki ze zdjęć i sugerował różne rozwiązania, dzięki którym serial zyskał ostateczną formę.

Jesteś bardzo aktywnym działaczem na rzecz zachowania i ochrony dzikiej przyrody. W tym kontekście wydaje mi się to ciekawe, ponieważ kręcisz serial, w którym ludzka rasa jest zagrożona wyginięciem...

- Rzeczywiście. Jesteśmy jak niedźwiedzie polarne, prawda?

Tak to prawda. Noah gdybyś był na miejscu swojego bohatera, czy tęskniłbyś za starym światem i co byłoby dla Ciebie najbardziej ekscytujące w rozpoczynaniu rozwoju cywilizacji właściwie od początku?

- Myślę, że najbardziej tęskniłbym za niektórymi potrawami. I oczywiście ciepłymi posiłkami. Staraliśmy się dopieszczać każdy epizod tego typu smaczkami. Mogę powiedzieć, że widzę subtelne zalety tego, w jakiej sytuacji znaleźli się bohaterzy. Kiedy np. dzieci gimnastykują swoją wyobraźnię lub kiedy widzę, jak poprawiły się relacje w rodzinach, ponieważ nie ma niczego, co rozpraszałoby ludzi.

- Jest nawet taki wątek, w którym ciężarna kobieta, która znajduje się w naszej grupie, organizuje baby shower. Byłem na wielu tego typu imprezach, ale ta była zupełnie różna od pozostałych. Nikt nie skupiał się na prezentach dla dziecka, lecz cały sens tego spotkania skupił się wokół powstawania nowego życia, odpowiedzialności rodziców i całej społeczności.

 

swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wrogie niebo | seriale | Noah Wyle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje