Idealny do roli zdrajcy

Pamiętamy go głównie z brawurowej roli Adiego w komedii Konrada Niewolskiego "Job, czyli ostatnia szara komórka". Ale grał także w serialach "Kryminalni", "39 i pół", "PitBull" oraz "Twarzą w twarz". Teraz oglądamy go w serialu "Generał" jako agenta brytyjskiego wywiadu Ludwika Łubieńskiego.

Dzięki roli w "Generale" aktor miał kolejną możliwość współpracy z reżyserką Anną Jadowską.

Reklama

"Po raz pierwszy spotkaliśmy się w teatrze i od razu nawiązaliśmy ze sobą twórczy kontakt. Wtedy odkryłem Anię i dodałem, jak mawiają internauci, do "ulubionych". Bardzo się ucieszyłem, gdy zaproponowała mi role w serialu Generał - wyznaje Borkowski.

"Żałuję tylko, że w tym projekcie fabularno-dokumentalnym było niewiele miejsca na pokazanie Ludwika Łubieńskiego jako człowieka. Poznamy go głównie jako współorganizatora zamachu na Sikorskiego" - dodaje artysta.

Aktor, przygotowując się do roli, bardzo dobrze poznał graną przez siebie postać.

"Był dobrze zbudowany, wysoki, nosił okrągłe okularki i mówiono o nim, że jest świetnym kompanem do kieliszka , co może świadczyć o jego sposobie bycia. Nazywano go tez głupim Lulu. Historyk Dariusz Baliszewski twierdził, że tak naprawdę było dwóch Łubieńskich. Ten na pokaz i ten w środku. Nie świadczy to o jego schizofrenii, tylko o genialnym aktorstwie. Mogło się wydawać, że głupim Lulu, któremu chętnie wszyscy się zwierzali, łatwo było manipulować. Część ludzi uważała go po prostu za hulakę" - opowiada o swoim bohaterze Borkowski.

I dodaje: "Natomiast historia pokazała, że było dokładnie odwrotnie. Ludwik, będąc agentem brytyjskich służb wywiadowczych, był skuteczny jak James Bond".

Borkowski już od drugiej klasy liceum wiedział, że chce zostać aktorem.

"Najpierw był taniec towarzyski, potem gitara klasyczna i śpiew w szkole muzycznej, wreszcie warsztaty aktorskie z Dorotą Pomykałą. Właśnie wtedy zrozumiałem, że aktorstwo łączy wszystkie moje pasje: muzykowanie, śpiewanie oraz choreografię. Teraz uprawiam aktorstwo, a swoje pasje realizuję po drodze i powolutku" - kończy artysta.

Więcej czytaj w magazynie "Tele Tydzień".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje