"Dzikie serce": Lucię czeka straszny koniec

Grono wielbicieli "Dzikiego serca" wciąż rośnie. Duża w tym zasługa Elizabeth Alvarez, która wciela się przekonująco w rolę podłej Luci.

Jako serialowa Lucía wywołujesz u widzów skrajne emocje...

Reklama

"Dzikie serce" to klasyczny melodramat, a Lucía w imię źle pojętej miłości do swojej rodziny i ziemi, na której mieszka, jak tylko może uprzykrza życie biednej Maricruz. Jej intrygi i łajdactwa stają się coraz bardziej niebezpieczne. Moja bohaterka to prawdziwy żywioł.

Skąd bierze się jej nienawiść do Maricruz?

- (Śmiech) Ta dziewczyna nieświadomie zaburza uporządkowane życie Lucíi, ponieważ Octavio chce za jej pośrednictwem odegrać się na bracie. Tu nie chodzi tylko o Maricruz, ale także o jej męża.

Jak wspominasz nagrywanie sceny, w której Maricruz mści się na Lucii za doznane upokorzenia?

- To ujęcie kręciliśmy w malowniczych okolicach miasta Manzanillo, na cudownej plaży i bawiliśmy się tam znakomicie. Nie było to jednak łatwe, bo musieliśmy wstawać o piątej rano. Dużo się wtedy nauczyłam.

Przyjaźniliście się na planie?

- Tak, ja na przykład z Aną Brendą Contreras, którą poznałam za czasów, gdy grała z moim mężem w "Zakazanym uczuciu". Świetnie było ją znowu zobaczyć. Z kolei z Danielem Arenasem pracowaliśmy razem na planie "Amorcito corazón".

Media rozpisywały się o konflikcie między Danielem a Aną.

- (Śmiech) Nie wydaje mi się, żeby te plotki były prawdziwe.

Mieliście jakieś problemy podczas kręcenia telenoweli?

- Pejzaże były wspaniałe, jednak gorący klimat utrudniał i spowalniał naszą pracę. Często musieliśmy jechać gdzieś ponad dwie godziny, potem wynajmowaliśmy samolot, żeby dotrzeć na miejsce. Ana Brenda biegała na bosaka po kamieniach. Wiem jednak, że efekt był wart wszelkich poświęceń. Mogliśmy wypromować piękne rejony Meksyku. Cieszę się, że nasza telenowela dotarła również do Polski.

Czy zdarza Ci się, że ludzie na ulicy zaczepiają Cię myśląc, iż jesteś taka jak Lucía?

- Teraz widzowie są o wiele bardziej świadomi i lepiej odróżniają fikcję od rzeczywistości. Kilka lat temu sytuacja wyglądała inaczej, ale dzięki portalom społecznościowym ludzie zrozumieli, że jesteśmy aktorami i prywatnie nie przypominamy postaci, które gramy.

Pierwszą ważną rolę zagrałaś w "Ścieżkach miłości"...

- To była wspaniała szansa, którą dał mi Emilio Larrosa. Mogłam zagrać u boku wielkich aktorów, którzy wywarli duży wpływ również na moje życie prywatne - to wtedy poznałam mojego męża (śmiech). Tu w Meksyku mamy kanał, na którym powtarzane są telenowele sprzed lat i czasem mogę obejrzeć jakiś odcinek, albo fani wysyłają mi stare zdjęcia. Dla mnie to niesamowite, ile nauczyliśmy się przez ten czas, jak się zmieniliśmy. Wtedy wszyscy byliśmy bardzo młodzi. Co ciekawe, widzowie również dojrzewają razem z nami.

Jak zareagowałaś, gdy po raz pierwszy zobaczyłaś Jorge? Czy pomyślałaś wtedy - tak, to mężczyzna, o którym marzyłam?

- (Śmiech) Nic z tych rzeczy. Zawodowo znamy się od 2000 lub 2001 roku. Graliśmy razem w "Atrevete de olvidarme", potem w "Ścieżkach...".Wtedy każde z nas miało swoje życie. Dopiero po wielu latach nasze drogi się spotkały.

W którym momencie zauważyłaś, że Jorge jest dla Ciebie kimś więcej, niż tylko zwykłym kolegą z planu?

- Gdy jesienią 2008 roku skończyliśmy kręcić "Fuego en la sangre", zaczęliśmy się spotykać. Wychodziliśmy na kawę lub do restauracji. W końcu nasza przyjaźń przerodziła się w miłość, jak to często bywa w życiu.

Czy bywacie zazdrośni o swoich telenowelowych partnerów?

- Nie (śmiech). Szanujemy się i podchodzimy profesjonalnie do naszej pracy. Nie wtrącamy się do tego, co robi na planie druga połowa, tylko się wspieramy.

I nie przeszkadza Ci, gdy Jorge całuje piękne aktorki, np. Silvię Navarro w "Mi corazón es tuyo"?

- Wprost przeciwnie. Dziękuję Bogu, że mam takiego męża, uwielbiam go i szanuję. Cieszę się, że na ekranie potrafi wytworzyć romantyczną atmosferę z aktorką grającą główną rolę, a potem widzowie zakochują się w parze, którą stworzyli.

Lubisz oglądać męża w telewizji?

- Tak. Na co dzień nie mamy na to czasu, ale w soboty lubimy sobie razem usiąść i obejrzeć odcinki z całego tygodnia. W końcu to nasza praca.

Od lat zachwycasz szczupłą sylwetką. Jaki jest Twój sekret?

- Staram się odżywiać rozsądnie, ale pozwalam sobie też na drobne grzeszki, ponieważ jedzenie to ważna część naszego życia i trzeba czerpać z niego przyjemność. Jeśli chodzi o sport, uprawiam jogę i pilates.

Podobno lubisz gotować. Jakie jest Twoje popisowe danie?

- Stawiam na tradycyjną kuchnię meksykańską - enchiladas (smażone tortille kukurydziane nadziewane mięsem, żółtym serem, twarogiem i warzywami) czy tacos (tortille z mięsem, fasolą i pomidorami). Trudno się im oprzeć (śmiech).

Podobno razem z Jorge planujecie powiększenie rodziny?

- Już od jakiegoś czasu staramy się o dziecko. Mamy nadzieję, że już wkrótce przekażemy wam radosną wiadomość.

Tymczasem w serialu "Dzikie serce"

W 75. odcinku "Dzikiego serca" Lucía dowie się, że biedna Maricruz stała się wpływową Maríą Alejandrą. Zdesperowana kobieta będzie gotowa na wszystko, byleby tylko uchronić Miguela przed grożącym mu więzieniem. Mężczyzna nie może bowiem spłacić swojego długu w kasynie. María Alejandra nie przepuści okazji, żeby odpłacić szwagierce za upokorzenia, których doznała przed laty.

W 78. odcinku każe swoim pracownikom przygotować w ogrodzie prawdziwą błotną kąpiel. Potem powie Lucii, że anuluje dług jej męża, jeśli ta wyłowi dokumenty ustami z mazistego bajora...


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje