Reklama

Czas honoru Kolumbów

Wciąż pojawiają się nowe pomysły na film o Powstaniu Warszawskim, ale chyba żadna produkcja nie jest w stanie zdeklasować w tej tematyce serialu "Kolumbowie", który powstał ponad 40 lat temu.

Serial Janusza Morgensterna jest adaptacją powieści Romana Bratnego "Kolumbowie. Rocznik 20". Scenariusz napisał sam autor powieści. Roman Bratny, brat słynnego scenarzysty Andrzeja Mularczyka (m.in. "Sami swoi", "Dom"), należał do najpopularniejszych powojennych pisarzy, a jego największym literackim osiągnięciem jest powieść "Kolumbowie", w której autor korzysta ze swoich powstańczych doświadczeń żołnierza AK. Mimo akowskiej przeszłości bardzo płodny twórca nie ukrywał w swoich utworach proustrojowych sympatii.

Reklama

A jego antysolidarnościowa powieść "Rok w trumnie" (1983) sprawiła, że stał się pisarzem wyklętym.

Bez względu na dzisiejsze oceny postawy i twórczości Romana Bratnego nikt nie jest w stanie odmówić mu uczciwości i wielkiego talentu jako autorowi "Kolumbów". W swojej powieści stworzył niezapomnianych bohaterów uwikłanych w tragiczne wydarzenia historyczne, a jego autorskie określenie "Kolumbowie" na zawsze stało się nazwą pokolenia, którego okres młodości i dojrzewania przypadł na czas wojny i okupacji.

Temat powstania warszawskiego był zawsze traktowany przez władze PRL-u jako podejrzany i niewygodny. To wpływom Bratnego na ówczesnych salonach władzy zawdzięczamy, że serial w ogóle mógł powstać. Jednak nawet tolerancja wobec pupila miała swoje granice. Nie było najmniejszych szans na filmową adaptację całej powieści, a więc także trzeciego tomu, w którym opisane są tragiczne powojenne losy bohaterów i poruszana jest kwestia Katynia.

Aktorzy, rocznik 40.

Serial "Kolumbowie", poza poruszającą treścią i bolesną historią, jest również manifestacją talentu grupy młodych aktorów. Podobnie jak dziś twórcy "Czasu honoru", Janusz Morgenstern zaangażował do najważniejszych ról najbardziej wówczas utalentowanych i doświadczonych zawodowo dwudziestoparolatków.

Kolumba zagrał idol ówczesnych nastolatek Jerzy Matałowski, niezapomnianym Zygmuntem został Jan Englert, w Jerzego wcielił się Władysław Kowalski, w podwójnej roli braci Jagiełło wystąpił Jerzy Trela, Malutkiego zagrał Marek Perepeczko. Kowalski, Trela i Englert należą dziś do najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia.

Tylko Jerzy Matałowski nie kontynuował pięknie zapowiadającej się kariery, gdyż w latach 80. wyemigrował z Polski. Podobnie emigracyjna przerwa wpłynęła na karierę niezapomnianego Marka Perepeczki.

Niteczka i Ałła

O ile do ról męskich w "Kolumbach" reżyser zaangażował aktorów z pewnym doświadczeniem, o tyle postacie dziewcząt obsadził debiutantkami. Ale tu również Janusz Morgenstern wykazał się niesamowitym wyczuciem. Niezapomnianą Niteczkę zagrała Alicja Jachiewicz.

- Byłam wtedy na drugim roku krakowskiej szkoły teatralnej, a więc jeszcze dużym dzieckiem - wspomina aktorka.

- To był bardzo ważny moment w moim życiu. W domu mówiło się na temat powstania warszawskiego i AK, a tutaj nagle miałam możliwość wejścia w taką rolę i takie sytuacje. Bardzo chciałam zagrać właśnie Niteczkę, ale na początku reżyser nie widział mnie w tej roli. Powiedział po próbnych zdjęciach, że bardzo dobrze myśli o mnie jako o przyszłej aktorce, i film na pewno się o mnie upomni, ale on na razie nie może mi nic zaproponować. Dopiero, jak się okazało przy przeglądaniu materiałów ze zdjęć próbnych, kamera wychwyciła to, co chciał zobaczyć reżyser w aktorce grającej Niteczkę... Byłam bardzo młoda, za młoda do tej roli, ale kamera wyłapała w moich oczach to coś, co nie było jedynie aktorską grą. Na krótko przed próbnymi zdjęciami umarła moja mama i tę tajemnicę być może kamera odkryła w moich oczach. Jako młoda osoba nie miałam zawodowego potencjału, by zagrać Niteczkę. Ale myślę, że to "coś" pozwoliło mi udźwignąć rolę, na której w końcu uczyłam się zawodu.

Część odcinków serialu rozpoczyna się scenami z meczu siatkówki. Takim "wejściem w temat" zachwycał się między innymi pisarz Tadeusz Konwicki, że - zamiast martyrologii - jest normalność, że mimo okupacyjnego piekła młodzi ludzie poświęcali się też typowym dla swego wieku rozrywkom.

Udział w serialu był bardzo ważnym doświadczeniem dla wszystkich grających w nim młodych aktorów.

- Mieliśmy takie poczucie, że jako młodzi aktorzy tworzymy zespół, w którym wszystko musi zagrać i być bardzo dobre - wspomina Alicja Jachiewicz. - Bardzo cierpliwie uczyliśmy się wszystkiego, głównie umiejętności skupienia na planie. Ważne też było, żeby nie popaść w taką cierpiętniczą nutę. To było trudne i ciekawe zarazem. Reżyser wymagał od nas maksymalnego przeżycia i skupienia, gdy były do zagrania wątki osobiste, relacje między bohaterami. Natomiast kiedy chodziło o sprawę, wtedy żądał od nas, żebyśmy grali to lekko. Pamiętam takie spotkanie na cmentarzu... Powiedziałam, że stoimy przy krzyżach i nie mogę grać tego flirtem. Reżyser powiedział, że tak trzeba, bo my gramy ludzi oswojonych ze śmiercią.

Rolę Ałły, dziewczyny Malutkiego, która spłonęła w czasie powstańczych walk, reżyser powierzył pięknej modelce Halinie Golanko. Kamera ją pokochała. Przez całą dekadę lat 70. Halina Golanko praktycznie nie schodziła z filmowego planu. Później na wiele lat zrezygnowała z pracy w filmie. Ale ostatnio mogliśmy ją oglądać m.in. w "Klubie szalonych dziewic".

Orkiestra symfoniczna z wielośladu

Wspaniałą, dramatyczną muzykę do "Kolumbów" stworzył Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz, który wcześniej zasłynął z lżejszych motywów muzycznych do seriali komediowych, a także niezapomnianej muzyki do "Stawki większej niż życie".

Kompozytor opowiada o swojej pracy nad muzyką do "Kolumbów" w książce "Kultowe seriale", która ukaże się na początku września: - Wiedziałem, że powinienem pójść w kierunku muzyki symfonicznej. Były trudności natury technicznej, żeby to wszystko zabrzmiało jak wielka orkiestra symfoniczna, na którą nie było pieniędzy. Mogłem zaangażować najwyżej trzydzieści osób. Musiałem poszukać więc tańszych sposobów, żeby osiągnąć pożądany efekt. Na szczęście istniała już technika nagrań wielośladowych. Dzięki temu na przykład z dziesięciu skrzypków na nagraniu mogłem zrobić czterdziestu. Tak uzyskałem brzmienie dużej orkiestry.

Zamiast trzeciego tomu

Nie mogło dojść do realizacji trzeciego tomu "Kolumbów" ukazującego powojenne losy bohaterów. Za namiastkę takiej kontynuacji można uznać serial "Ile jest życia" w reżyserii Zbigniewa Kuźmińskiego i według powieści Romana Bratnego.

Serial ukazuje powojenne losy grupy przyjaciół, którzy walczyli w powstaniu warszawskim. Główną rolę zagrał Andrzej Zaorski. Rolę jego żony proponowano Alicji Jachiewicz, ale ona - podobno po konsultacji z Januszem Morgensternem, który powiedział, że nie powinna grać postaci przypominającej Niteczkę - zrezygnowała. Żonę głównego bohatera zagrała więc Anna Nehrebecka.

Dowiedz się więcej na temat: Kolumbowie | Seriale sprzed lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje