Bez happy endu?

Koniec roku to tradycyjny czas podsumowań i zestawień tego, co najlepsze i najciekawsze. W 2010 roku największe stacje wyemitowały kolejne sezony swoich flagowych seriali - naszym zdaniem jedne z najsłabszych.

UWAGA SPOILERY! W tym tekście opisujemy sezony seriali emitowane za oceanem. Jeżeli nie oglądacie na bieżąco, możliwe że nie chcecie także czytać naszego podsumowania.

Reklama


"Gotowe na wszystko"

Do końca siódmego sezonu tego serialu pozostały jeszcze tylko trzy odcinki. Sądząc po zwiastunach, końcówka tej produkcji należeć będzie do najmocniejszych w sezonie 2010/2011.

Dziewczyny z Fairview nie próżnowały przez wakacje. Wróciły w lepszej formie, z nowymi postaciami, ale na szczęście także i z tym samym, wybuchowym temperamentem.

W kończącym się już sezonie na Wisteria Lane wprowadziło się kilku nowych mieszkańców. Przede wszystkim powrócił znany od pierwszego sezonu, Paul Young. Jest to największy czarny charakter tej produkcji. Były sąsiad bohaterek, eks-mąż ich najlepszej przyjaciółki, a obecnie morderca po odsiadce. Pragnie zemsty i ma na nią świetny plan.

Wykupił większość domów przy ulicy, dzięki czemu ma demokratyczne prawo decydowania o charakterze dzielnicy. Chce otworzyć w niej ośrodek dla recydywistów. Ludzie protestują, na spokojne dotąd przedmieścia wkrada się chaos, dochodzi do zamieszek. Paul Young staje się wrogiem numer jeden, którego dosięgnie zasłużona kara - w noworocznym odcinku (emisja 2 stycznia) "sąsiedzki wywrotowiec" zostanie postrzelony.

Na Wisteria Lane pojawiła się również przyjaciółka Lynette Scavo - Renee. W tej roli występuje Vanessa Williams, znana nam doskonale jako okrutna Wilhelmina z "Brzuduli Betty". Kobieta początkowo była "Panią z miasta na przedmieściach", lecz scenarzyści dodali jej ludzkiej twarzy. Renee przestaje być papierową postacią, przyznaje się do słabości i błędów młodości - miała romans z Tomem, co więcej, pragnie go odzyskać... Czy jej się uda?

W serialu pojawiły się też ciekawe wątki, wzbogacające postaci znane nam od sześciu lat. Gabrielle Sollis pokazała, że dba nie tylko o urodę, ale i o rodzinę. Odnalazła swoją biologiczną córkę Grace i długo walczyła o to, aby dziewczynka stała się częścią jej familii. Z kolei Susan walczyła o byt. Jej problemy finansowe sprawiły, że musiała znaleźć inne, bardziej dochodowe źródło dochodu - padło na internetowy striptiz.

Rodzina Scavo borykała się z problemem starości. Matka Toma zachorowała na Alzheimera, a jej choroba odbiła się niekorzystnie także na małżeństwie Lynette. Bree, pokazała, że kobietą jest się bez względu na wiek. Związała się z dużo młodszym mężczyzną, przetrwała obiekcje rodziców młodzieńca, a nawet ograniczenia natury fizycznej - własną menopauzę.

Siódmy sezon "Gotowych na wszystko" nie jest powalający, ale też nie jest taki zły. Na szczęście jeszcze się nie kończy i miejmy nadzieję, że pokaże nam coś, co pozwoli na przychylniejsze podsumowanie po zakończeniu całego sezonu.




"Czysta krew"

O tym serialu mówi się, że to "najmocniejsza i najodważniejsza produkcja w telewizji". Serial ukazujący świat ludzi i wampirów, a przy okazji innych dziwnych gatunków, miał, owszem, mocny start, ale od tego czasu upłynęły dwa lata i... niewiele się zmieniło.

W trzecim sezonie dominował wątek zniknięcia wampira Billa i poszukiwań, prowadzonych przez jego ukochaną - Sookie. Jedyne warte uwagi w tej odsłonie serialu są wilki, które - jak się okazuje - mają tyle lat i mocy, co same wampiry.

Nie obyło się również bez kontrowersji. W 2010 roku o serialu było głośno z dwóch powodów. Pierwszy: główni bohaterowie serialu - Alexandr Skarsgard, Anna Paquin oraz Stephen Moyer - pokazali się nago i we krwi na okładce popularnego magazynu "Rolling Stone".

Drugi: "Czysta krew" zaprezentowała jedną z najostrzejszych scen erotycznych.

W ostatnim odcinku poznajemy tożsamość, oraz gatunek głównej bohaterki, co pozwala mieć nadzieję na to, że nowy rozdział serialu (premiera już w czerwcu 2011 r.) będzie zdecydowanie bardziej wart uwagi. Mimo to nadal uważamy, że po Alanie Ballu, twórcy kultowych "Sześciu stóp pod ziemią", należałoby spodziewać się więcej.

RECENZJA: Nowy sezon wystartował

RECENZJA: Sukces rodzi się w bólach

RECENZJA: Serial na półmetku sezonu




"Trawka"

Wiele mówiono o tym, czy warto, aby ten serial nadal "żył". Faktycznie, oceniając go z perspektywy czasu, "Trawka" skończyła się o wiele wcześniej niż inne seriale tu omawiane, nasuwa się jedno pytanie: po co to wszystko?


Cały szósty sezon był jednym wielkim "serialem drogi": rodzina głównych bohaterów ucieka przed wymiarem sprawiedliwości i wyrokiem śmierci z rąk mafii - zatrzymuje się w motelu, ucieka, zmienia tożsamość, ucieka. Zdaje się, że to droga donikąd - zarówno dla Botwinów, jak i dla samego serialu.

We wrześniu 2011 roku wystartuje kolejny, siódmy sezon "Trawki", i choć ostatni odcinek wart był poświęcenia swoich cennych 45 minut przez widza, to przeskoczenie z piątego do siódmego sezonu nie będzie dla niego żadną stratą.

RECENZJA: Finał "Trawki"




"Chirurdzy"

Niestety, twórcy tego serialu nie mają pomysłu na ciekawą fabułę siódmej już jego części. Akcja nowych "Chirurgów" rozpoczęła się tuż po masakrze z poprzedniego sezonu, kiedy chory człowiek sterroryzował cały szpital Seattle Grace, mordując kilkoro pacjentów oraz personel.

Siódmy sezon upłynął na ślamazarnych historiach, spośród których najciekawsza to ta, kiedy ambitna Cristina doznaje wstrząsu, w wyniku czego zbacza ze ścieżki medycznej kariery, by zostać barmanką i łowić ryby. Niestety, można sądzić, że tylko miłosne konflikty ciągną tę akcję. Na nasze nieszczęście u Meredith i jej męża Dereka jak na razie wszystko w porządku.

Do końca tegorocznego sezonu pozostały zaledwie dwa odcinki "Chirurgów". Muszą być naprawdę mocne, jeżeli mają uratować siódme oblicze serialu. Ich zwiastuny są obiecujące.

"Dexter"

Scenarzyści piątego sezonu "Dextera" stali przed trudnym zadaniem, gdyż w ogólnym odbiorze fanów i krytyków finał poprzedniej serii był wstrząsający i najlepszy w historii tego serialu. Główny bohater odnalazł wówczas swoją żonę martwą, w wannie pełnej krwi - był to ostatni "podarunek" od Trójkowego Zabójcy, którego Dexter tropił (i podziwiał przez pewien czas) w odcinkach serii czwartej.

Trudno było zaserwować w nowych odcinkach coś, co trzymałoby widza wciąż w stanie szoku. Napięcie musiało powoli opadać. Abstrahując od porównywania czwartej i piątej serii, trzeba przyznać, że nowe odcinki nie były złe, ale finał sezonu, niestety, trochę zawiódł nasze oczekiwania.

Piątka seria "Dextera" skupia się na relacji głównego bohatera i dziewczyny o imieniu Lumen. Dexter odnajduje ją w domu jednej ze swoich ofiar. Okazuje się, że dziewczyna była więziona i torturowana przez grupę mężczyzn, tworzących sadystyczny "klub" seryjnych morderców kobiet. Dwójka bohaterów musi najpierw zdobyć się na wzajemne zaufanie, by później, już w duecie, mordować prześladowców Lumen.

Wydaje się, że Dexter w końcu odnajduje w Lumen prawdziwą bratnią duszę. Wraz z kolejnymi morderstwami więź między nimi się zacieśnia, a w końcu zostają kochankami.

Scenarzyści mogli tu bez problemu ożywić mit Bonnie i Clyde'a i zbudować na tej podstawie kanwę dla całego nadchodzącego sezonu. Niestety, z przyczyn nam niewiadomych nie zdecydowali się na to. A szkoda, bo związkowi Lumen i Dextera Morgana nie można odmówić potencjału.

Zamiast tego, w epilogu ostatniego odcinka - napisanym jakby na siłę, na szybko - Lumen doznaje czegoś w rodzaju "oświecenia" i niespodziewanie (tak dla widzów, jak i dla samego bohatera) oświadcza Dexterowi, że nie jest już w stanie mordować i musi od niego odejść. Nasz ulubiony morderca pozostaje znów sam na sam ze swoimi koszmarami.

"Dr House"

Obecny, siódmy sezon tego medycznego serialu jest inny niż wszystkie poprzednie. Tak zresztą był zapowiadany przez producentów.

House odnalazł... miłość. Tego jeszcze nie było. I może właśnie dlatego scenarzyści nie za bardzo wiedzą, jak sobie poradzić z wątkiem związku Gregory'ego House'a i jego przełożonej, Lisy Cuddy.

Między innymi z tego właśnie powodu serial na razie pauzuje na "ławce rezerwowych" telewizji Fox i wraca na antenę dopiero w połowie stycznia 2011. Scenarzyści tymczasem wyszykowali nam kolejną postać, która ma za zadanie ożywić ślimaczącą się strasznie fabułę. Mowa o matce Lisy Cuddy, w którą wcieli się znana Candice Bergen (pamiętacie serial "Murphy Brown"? To właśnie ona).

A póki co pojawiała się kolejna bohaterka - Martha M. Masters - genialna studentka medycyny i "sumienie" zespołu. Czy pomogła serialowi? Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

"The Walking Dead"

"The Walking Dead" był bardzo głośną premierą tego roku. Na ten rozgłos wpłynęły trzy czynniki: po pierwsze, producentem serii jest stacja AMC, znana z bardzo wysokiego poziomu swoich seriali ("Mad Men", "Breaking Bad"). Po drugie, serial jest adaptacją słynnego komiksu Roberta Kirkmana, który ma na całym świecie wielu fanów, oczekujących udanej telewizyjnej adaptacji. Nota bene Kirkman został zaproszony do współtworzenia serii telewizyjnej, by zapewnić jej poziom równie wysoki jak pierwowzór. Po trzecie, premiera "The Walking Dead" miała miejsce równocześnie w ponad stu krajach na całym świecie, w tym także w Polsce. Coś takiego nie zdarza się często.

Cóż możemy powiedzieć o samym serialu? Jak na razie niewiele, mimo że zakończył się jego pierwszy sezon. Było to jednak tylko sześć odcinków i cały czas mamy wrażenie, że "The Walking Dead" dopiero się rozkręca, że potrzebuje więcej czasu, by pewnie stanąć na fabularnych nogach.

Powolne tempo tej opowieści nie jest jej wadą. Mamy czas bliżej przyjrzeć się bohaterom, poznać ich motywacje. Nikt nie leci tu na złamanie karku, przerabiając dziesiątki zombie na wiór. Jednak to, co zobaczyliśmy do tej pory, nie studzi naszego entuzjazmu do produkcji AMC. Ale też go nie syci.

Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że najlepszym sposobem poznania "The Walking Dead" jest zakup wydania DVD i obejrzenie wszystkich odcinków jednym ciągiem. W innym przypadku pozostaje spore wrażenie niedosytu.

Kolejny sezon będzie już dłuższy i mamy nadzieję, że opowie nam bardziej frapującą historię.



PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Nasze seriale powracają w nowej odsłonie

Reklama

Reklama

Reklama