"Są takie chwile, kiedy gram dzień w dzień"

Małgorzata Foremniak znana jest przede wszystkim z roli Zosi w serialu "Na dobre i na złe". Aktorka ostatnio wystąpiła w kinowym "Świadku koronnym". Teraz pracuje jednoczesnie na planie trzech seriali, w tym w najnowszym sitcomie "I kto tu rządzi?", gdzie razem z Bogusławem Lindą testuje swój komediowy talent. O pracy na planie "I kto tu rządzi?", swojej postaci i nieustannej walce o odpowiednią organizację czasu gwiazda opowiada Emilii Chmielińskiej.

Kogo gra Pani w serialu I kto tu rządzi??

Reklama

Małgorzata Foremniak: Wychowuję sama dziecko. Jestem przedsiębiorczą kobietą z zasadami. Mieszkam w domu z dzieckiem i moją mamą, która jest szaloną kobietą - ona chce mi to życie urozmaicać i zależy jej też na tym, abym znalazła sobie nowego partnera. Ja tego partnera szukam, ale - jak się okazuje - nie jest to bardzo łatwe...

Natomiast takim wydarzeniem (jak się później okaże - znaczącym w moim życiu) będzie pojawienie się nietypowej gosposi - będzie nią mężczyzna. To mężczyzna, który pochodzi z warszawskiej Pragi, więc te dwa światy są zupełnie inne. Z tego powodu wynikają także bardzo zabawne sytuacje.

Czy mężczyzna-gosposia wniesie duże zmiany do Pani życia?

Małgorzata Foremniak: Jestem kobietą zasadniczą, ale trochę zwariowaną. Uczę się trochę luzu, którego uczy mnie moja gosposia. A jakie są tego efekty - widzowie będą mogli zobaczyć... Czasem są zaskakujące dla mnie samej. Jest na przykład taka scena, którą zresztą bardzo lubię, w której powracam do chwil dzieciństwa i miejsc z dzieciństwa mojej gosposi a tam spotyka mnie niezwykłe zdarzenie i moja reakcja będzie zaskakująca dla mnie samej. Takich scen i momentów w życiu Agaty zdarza się wiele właśnie dzięki gosposi.

Jak znalazła Pani czas na jeszcze jedno zobowiązanie zawodowe?

Małgorzata Foremniak: Podjęcie się tej pracy było dla mnie wielkim wyzwaniem pod względem czasowym, dlatego że tak naprawdę z punktu widzenia organizacji czasu było to niemożliwe. To, że biorę udział w tym serialu jest dla mnie podjęciem się katorżniczej pracy. Są takie chwile, kiedy gram dzień w dzień - bez sobót, bez niedziel, po 11 godzin dziennie, ucząc się codziennie tekstu. Podczas kręcenia poprzedniej transzy robiłam trzy seriale jednocześnie, przy czym każdy jest zupełnie inny... Aktor musi mieć czas aby się przygotować a w takim stężeniu jest to bardzo trudne i jest to dla mnie lekcja - muszę sobie tę pracę odpowiednio układać, żeby to nie było ze szkodą dla danej roli.

Dlaczego zdecydowała się Pani wziąć udział w sitcomie? Nie znamy Pani jako aktorki komediowej...

Małgorzata Foremniak: Spodobał mi się bardzo scenariusz, spodobały mi się dialogi. Przeczytałam tekst i pomyślałam sobie: "Naprawdę fajnie napisana komedia". Wielkim atutem przy podjęciu tej decyzji było to, że reżyserem będzie Maciek Ślesicki.

Jak pracuje się z Bogusławem Lindą? Czy trafnie obsadzono go w serialu wbrew jego wizerunkowi?

Małgorzata Foremniak: Wpadnięcie na to, że Linda może zagrać gosposię, było dla mnie strzałem w dziesiątkę. Czy ja sobie dam z tym radę, to było dla mnie oczywiście wyzwanie. To chyba przeważyło, że zdecydowałam się podjąć tę pracę. Bardzo się cieszę, początki były trudne. Był tu zupełnie inny rodzaj grania. Było to trudne, ale stanowiło przekroczenie kolejnej poprzeczki, bariery, poznania siebie, poznania nowych sposobów grania. To jest fajna lekcja aktorska dla mnie. A Boguś jest cudowny, to naprawdę wielki aktor. To jak gra w tym serialu i to, że podjął się roli, w której musi pokazać stronę komediową - nie każdy to potrafi.

Jak wyglądają teraz Pani zawodowe zobowiązania? Na jakim etapie są poszczególne projekty?

Małgorzata Foremniak: Nieśmiertelne jest "Na dobre i na złe" - mam tam już swoją historię i ona się toczy nadal. "Odwróceni" - jest skończona jedna część, następna jest w planach i bardzo się cieszę, bo to jest bardzo fajne doświadczenie aktorskie. Granie z moim partnerem - mężem "Blachą" - to naprawdę przyjemniść. Serial jest dobrze realizowany pod każdym względem. Zostawiam na niego dużo czasu i liczę na to, że będzie kontynuowany.

Teraz przed mną naprawdę ciężka orka - dwa i pół miesiąca pracy non-stop. To wymaga koncentracji i skupienia przez cały czas. Praktycznie nie ma dnia i sceny bez nas. W "I kto tu rządzi?" nie można zmieniać słów, wszystko musi mieć odpowiedni rytm, nie może być żadnego luzu. Jest to wyzwanie ale przyjemne - bo pracuję z Bogusiem.

A jak wyglądają Pani najbliższe plany? Czy zaangażowała się Pani w jakiś nowy projekt? Może fabułę?

Małgorzata Foremniak: Na razie nie mam takich planów, które mogłabym realizować. Są natomiast plany, jeśli chodzi o pomysł, który się bardzo podobał, ale to jest jeszcze w fazie tworzenia i zbierania materiałów. Tak więc ziarno zostało zasiane. Dobrze zrobiłoby mi zagranie w fabule, bo to jest zupełnie inny rodzaj grania, inny rodzaj skupienia i inny rodzaj wysiłku. To jest inne wyzwanie, taka stymulacja dla aktora. Jak los da, będę szczęśliwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje