Reklama

Nicola Coughlan: Gwiazda serialu „Bridgertonowie” ma już dość popularności

Fani serialu „Bridgertonowie” niecierpliwie wyczekują 25 marca, kiedy to na platformie Netflix premierę będzie miał drugi sezon tej produkcji. „Na pewno wam się spodoba” – zapewnia Nicola Coughlan, która wciela się w postać Penelope Featherington. Jej samej nie bardzo podoba się jednak sława, jaka spadła na nią, gdy zaczęła grać w tym serialu. Rozpoznawalność odebrała jej bowiem swobodę. „Bycie sławnym jest jak bycie psem w metrze” - przyznaje Coughlan.

Gdy w grudniu 2020 roku na platformę Netflix trafił odcinkowy dramat "Bridgertonowie", nic nie wskazywało na to, że stanie się hitem. A jednak widzowie w wielu krajach dali się pałacowym intrygom i romansom rozgrywającym się w wiktoriańskiej scenerii. Niespodziewana popularność serialu sprawiła, że nagle sławni stali się występujący w nim aktorzy, którzy wcześniej byli mało znani. Nagle zdobyta sława wielu z nich wywróciła życie do góry nogami. "Nie sądziłam, że to będzie najpopularniejszy serial na platformie. Aby sobie to uświadomić, sporządzałam listę krajów, gdzie zajął pierwsze miejsce" - powiedziała Nicola Coughlan w wywiadzie dla magazynu "Elle".

Reklama

Nicola Coughlan: "Czułam się jak zwierzę w zoo"

Choć sukces "Bridgertonów" ją cieszy, to zmienił jej życie niekoniecznie na lepsze. "Bycie sławnym jest jak bycie psem w metrze. Jedni się do ciebie uśmiechają, niektórzy się ciebie boją, są tacy, którzy dotykają ciebie bez pytania" - wyznała. To, że nagle straciła anonimowość, sprawiło, że nie może spokojnie robić tego, co kiedyś było dla niej naturalne. "Jakiś czas temu poszłam z moim przyjacielem do pubu i czułam się jak zwierzę w zoo" - stwierdziła.

Dlatego tym, którzy chcą zrobić karierę aktorską, Coughlan radzi, by naprawdę dobrze zastanowili się nad tym, czy tego chcą. Ale czy chcą nie tylko ciekawych ról, wysokich gaż, ale też czy chcą utraty prywatności, konieczności poświęcania pracy życia rodzinnego, ciągłego życia na walizkach. "Jeśli nie masz tej gotowości do poświęceń, to możesz oszaleć. W zeszłym roku przez pracę na planie praktycznie nie widziałam swojej rodziny. Ten zawód wymaga ogromnego zaangażowania i nie chcę sprzedawać ludziom tego wyobrażenia, że wszystko jest idealne i wspaniałe. To ciężka praca" - wyznała Coughlan.

Ona sama, choć dostrzega mnóstwo ciemnych stron tego zawodu i popularności, jaka na nią spadła, nie żałuje, że została aktorką. "Nie wyobrażam sobie, żebym miała robić coś innego" - przyznała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy