Reklama

Matthew Fox: Gwiazdor "Lost: Zagubionych" powraca w nowym serialu

W latach 2004-2010 Matthew Fox był gwiazdą najpopularniejszego serialu na świecie "Lost. Zagubionych". Pomimo ogromnej popularności, podjął zaskakującą decyzję o wycofaniu się z aktorstwa. W kolejnych latach można było zobaczyć go w niewielu produkcjach, a ostatnią z nich był western "Bone Tomahawk" z 2015 roku. Teraz gwiazdor powraca w serialu "Last Light", który miał swoją światową premierę podczas Telewizyjnego Festiwalu w Monte Carlo.

Wyprodukowany przez MGM Intl. TV Productions serial pokaże platforma streamingowa Peacock. "Last Light" opowiada o upadku społeczeństwa na skutek kończących się zasobów ropy naftowej. Fox wciela się w nim w jednego z czołowych inżynierów petrochemicznych na świecie. Pośród rozlewającego się po świecie kryzysu, jego bohater rozpoczyna walkę o ocalenie rodziny. W roli serialowej żony Foksa zobaczymy znaną z serialu "Downton Abbey" Joanne Froggatt.

"Last Light" będzie pierwszym serialem od czasu "Zagubionych", w którym wystąpi Matthew Fox. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji jego premiery, Fox wytłumaczył, dlaczego od siedmiu lat nie pojawił się na ekranie.

Reklama

"Miałem ułożoną w głowie listę rzeczy, które chcę osiągnąć w tym biznesie. Po nakręceniu 'Bone Tomahawk' w 2014 roku wykreśliłem ostatnią pozycję tej listy. Chciałem zagrać w westernie i choć był to bardzo dziwny western, to nadal był western. I tym samym zakończyłem swoją listę" - mówił aktor.

"W tamtym czasie moje dzieci weszły w taki wiek, że musiałem zaangażować się w ojcostwo. Wcześniej skupiałem się na mojej karierze, a naszą rodziną pięknie zajmowała się moja żona Margherita. Poczułem jednak, że czas wracać do domu i naprawdę czułem, że pora na emeryturę. Poza tym pracowałem nad innymi kreatywnymi projektami, które były dla mnie ważne - muzyką i pisaniem" - tłumaczył dalej Fox.

Do podjęcia decyzji o występie w "Last Light" ostatecznie przekonała Foksa propozycja objęcia funkcji producenta wykonawczego serialu. "Doszedłem do takiego punktu, w którym rozszerzyłem listę marzeń o zostanie producentem wykonawczym. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Wtedy pojawiła się szansa z 'Last Light' i pomyślałem, że spróbuję. Wiedziałem, że chwila jest odpowiednia" - podsumował gwiazdor "Zagubionych".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL