Fear the Walking Dead Fear the Walking Dead
Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 71
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
Tylko u nas

Karen David: Musical "Fear the Walking Dead"? Jestem gotowa na wszystko [wywiad]

Z Karen David rozmawiamy o najnowszym sezonie "Fear the Walking Dead", przygotowaniach do emocjonalnych scen, współpracy na planie oraz o musicalu w uniwersum "The Walking Dead".

Katarzyna Ulman, Interia: Grace w ostatnich dwóch sezonach przechodzi trudne chwile. Traci dziecko. Jej świat legł w gruzach. Jak przygotowałaś się do odzwierciedlenia stanów emocjonalnych swojej bohaterki? Jej ogromnego bólu i poczucia straty?

- Wątek Grace w szóstym i siódmym sezonie został zarysowany podczas pandemii, wtedy kręciliśmy zdjęcia do większości odcinków z poprzedniej serii. Miałam więc dość dużo czasu, aby odpowiednio zgłębić ten temat -  zwróciłam się do organizacji wspierających rodziny, które straciły dziecko. Zobaczyłam wiele materiałów od osób, które miały odwagę publicznie opowiedzieć o bólu i podzielić się swoją historią oraz doświadczeniem. Rozmawiałam na forach z rodzinami, które były niesamowicie szczere i poświęciły mi dużo czasu. Wiele zawdzięczam również scenarzystom - wiem, że to co opisali w tym odcinku to także ich doświadczenie.

Reklama

- W mojej rodzinie są osoby, których dotknęła ta tragedia, więc przygotowanie i chęć oddania jak najlepiej stanu emocjonalnego Grace to połączenie wielu rzeczy. Jako aktorka chciałam pokazać podróż mojej bohaterki w tych dwóch odcinkach [epizod dwunasty z szóstego sezonu i drugi z siódmego - przyp. red] ponieważ właśnie w nich widzimy, że jest w depresji i jak reaguje na wszystko, co ją otacza. I scenarzystom, i mi zależało, aby przedstawić to wiarygodnie, bo przecież to nie tylko opowieść o doświadczeniach Grace ale też Morgana (Lennie James). Przechodzą przez to jako rodzina. Mamy więc nie tylko perspektywę matki, ale i ojca, a tutaj często mamy sytuację, kiedy mężczyzna próbuje ukryć swoje uczucia oraz sprawiać wrażenie, że jest silny. Wiele też zawdzięczam ekipie oraz pozostałym aktorom - zapewnili nam taką bezpieczną przestrzeń, w której mogliśmy zagrać trudniejsze sceny i rzeczywiście wczuć się w te silne, mroczne emocje, które targały Grace i Morganem oraz trochę odpocząć pomiędzy kolejnymi scenami.  

Zobacz też: Karen David: Praca na planie "Fear the Walking Dead" to prawdziwa przyjemność [wywiad]

Czy Grace znajdzie chwilę wytchnienia? W drugim odcinku siódmego sezonu krzyczy, że już dłużej nie może tak żyć, aż w końcu coś w niej pęka.

- Sądzę, że tak - Grace przechodzi przez wszystkie siedem etapów żałoby. Moja ciocia i wujek stracili dwóch chłopców w bardzo młodym wieku i to z pewnością nie jest coś, o czym można zapomnieć, ale jest czymś,  z czym muszą się zmagać przez całe życie. Po czasie osiąga się spokój, będą lepsze i gorsze dni - Grace przeszła już w pewnym sensie najgorsze w tym brutalnym postapokaliptycznym świecie, więc będą chwile w których odetchnie i takie, kiedy cofnie się o dziesięć kroków. Teraz, kiedy opiekuje się małą Mo, przypomniała sobie o tym, co straciła, o tym co powinna mieć i jak powinno toczyć się normalne życie. 

- Cała sytuacja sprawia jej ogromny ból, otwiera tę ranę - Grace musiała przeżyć to wszystko, co przeszła w tym odcinku, aby odnaleźć się w tym wszystkim. Jest zła, zrozpaczona, więc końcówka epizodu jest tym bardziej ważna. Pod koniec Grace przyjmuje dziecko - tę niewinną istotę, która potrzebuje matki i ojca, i miłości. Dla Grace jest to moment, w którym zdaje sobie sprawę, że ma możliwość bycia mamą, którą chciała być dla Ateny. Jedną z najpiękniejszych scen drugiego odcinka jest ta, kiedy Grace trzyma Mo na rękach i śpiewa na tle tego horroru, jaki rozgrywa się za nią. Apokalipsa to nie jest najlepszy czas na wychowywanie dzieci (śmiech), ale właśnie w tej chwili Grace rzeczywiście czuje więź z dziewczynką, która tak samo jak moja bohaterka odczuła już, co to strata. Tutaj właśnie jest ta odrobina spokoju i nadziei w świecie, gdzie nie ma na to miejsca.

Wspomniałaś Lenniego Jamesa, serialowego Morgana. Jak współpracuje wam się na planie? Morgan i Grace sporo przeszli od piątego sezonu.

- Lennie jest częścią tego uniwersum od samego początku. Wraz z obsadą “The Walking Dead" położył  fundamenty pod resztę seriali, więc praca z nim naprawdę wiele dla mnie znaczy.  Od zawsze byłam wielką fanką Lenniego, ale mimo, że poznaliśmy się w Wielkiej Brytanii, to zaczęliśmy pracować razem dopiero w Stanach Zjednoczonych. To dość zabawna sytuacja, ale też przykład na to, że show-biznes to czasami prawdziwa magia. Nigdy nie wiesz z kim będziesz pracować przy następnym projekcie. Wpadnę teraz trochę w hiperbolę opisując Lenniego, ale to naprawdę nie tylko świetny aktor, ale też wspaniały człowiek, który sprawia, że na planie każdy chce dać z siebie wszystko i zagrać jak najlepiej. Wspiera wszystkich i szanuje każdego członka ekipy. 

- Kiedy zaczęłam z nim pracować byłam niezwykle przejęta - wiedziałam, jakiego kalibru jest aktorem i musiałam czasami z kilka razy się uszczypnąć, żeby uwierzyć, że jestem z nim na planie. To uroczy człowiek. Jedną z największych zalet zawodu aktora jest to, że możesz pracować ze wspaniałymi ludźmi i przez te kilka lat budujesz wiele trwałych przyjaźni. Już powiedziałam Lenniemu, że niestety, ale nigdy się ode mnie nie odczepi - jest w zasadzie moją rodziną. Jestem wdzięczna, że mam tak świetnego partnera i jeżeli miałabym pracować tylko z nim przy kolejnych projektach, to nie mam nic przeciwko.  

Co sądzisz o nowej formule serialu? Od szóstej serii “Fear the Walking Dead" to antologia o losach indywidualnych bohaterów.

- Kiedy dołączyłam do obsady w piątym sezonie powoli budowaliśmy tę nową dla nas formułę. Takie rzeczy wymagają czasu, a dla twórców było ważne, aby nakreślić fundamenty nowych odcinków oraz relacje w grupie. Zbudowaliśmy coś nowego w tym uniwersum, z biegiem czasu skupiając się bardziej na bohaterach niż na fabule i przejściu z punktu A do B. Teraz właściwie kręcimy kilkanaście odrębnych opowieści - dzięki temu fani poznali tło naszych bohaterów, ich rozterki; jak to wszystko się zaczęło, gdzie są teraz i jak reagują na obecne wydarzenia. Mamy na to miejsce. Oczywiście to oznacza, że trochę mniej czasu spędzamy w większej grupie na planie, jak w poprzednich sezonach. Kreatywnie widzę same plusy, ale patrząc na nasze życie towarzyskie podczas zdjęć to jest trochę minusów. Strasznie tęsknię za resztą obsady.  

Co najbardziej zaskoczy widzów w siódmym sezonie?

- W tym sezonie nie mogę się doczekać nowej, innej strony Victora Stranda (Colman Domingo). Victor żyje teraz w swoim wymarzonym świecie i całkowicie poświęca się tej nowej wizji. Jest pełnoprawnym dyktatorem. Wierzy, że może dokonać tego, czego nie mógł zrobić Morgan i w sumie nie ma się tu czemu dziwić. W końcu przeżył katastrofę nuklearną. Wydaje mi się, że sądzi teraz, iż jest niezniszczalny jak Superman. I jeszcze dostał te świetne kostiumy!  

Zobacz też: Colman Domingo: Świat po apokalipsie, zmiany i musical [wywiad]

Jak Grace odnajduje się w nowej rzeczywistości; nowym świecie? Po tym, jak w Teksasie zdetonowano głowice nuklearne?

- Grace wie chyba najlepiej ze wszystkich bohaterów, jakie zagrożenie niesie nowa rzeczywistość. Ona przeżyła już podobną sytuację, kiedy w piątym sezonie zmagała się z radioaktywnymi nieumarłymi. Moja bohaterka nadal cierpi z tego powodu - straciła rodzinę; ludzi, na których jej zależało. Cały czas próbuje wybaczyć sobie to, że straciła Atenę, przekonała Morgana do oddania klucza, co zapoczątkowało reakcję łańcuchową i zakończyło się zdetonowaniem bomby - wszystko to ciąży jej na sercu. Zdarzyło się niewyobrażalne, a Grace próbuje sobie z tym poradzić. Tym, co pomaga jej kroczyć naprzód jest jej systematyczność, metodyczność.

- Kiedy Grace czuje, że wszystkiego jest już za dużo, kiedy nie wie, jak poradzić sobie z emocjami, to... zamyka się i przechodzi w tryb naukowca. Skupia się na rozwiązaniu problemu i zachowaniu spokoju. To najbardziej mi się w niej podoba - w najbardziej trudnych chwilach, jakie widzimy teraz w siódmym sezonie, potrafi zachować zimną krew oraz pomóc innym i zapewnić im bezpieczeństwo. Ta sytuacja to spełnienie jej najgorszych koszmarów, więc stara się myśleć naprzód oraz przewidzieć wszystkie możliwe skutki, aby ochronić Morgana i dziecko. Grace nie wie, co czeka ją w przyszłości, ale zrobi wszystko, żeby jej rodzina była bezpieczna. 

Żeby nie kończyć naszej rozmowy na dość mrocznych rozważaniach. Kiedy rozmawiałam z Colmanem Domingo przed premierą czwartego sezonu padł pomysł nakręcenia “Fear the Walking Dead: The Musical". Co ty na to, biorąc pod uwagę twoje występy w “Dawno, dawno temu" i nieodżałowanym "Galavancie"?

- Jestem za! Nie wiem, jak mógłby wyglądać taki musical w naszym uniwersum, ale jestem gotowa na wszystko. Może w jakiejś sekwencji  marzenia sennego? Taka scena świetnie mogłaby się wpisać w dwunasty odcinek szóstego sezonu, o którym rozmawiałyśmy. Ewentualnie, w chwili, kiedy któryś z naszych bohaterów majaczy. Wizja tańczących zombie mnie rozbawia; to byłoby wręcz magiczne. Trzeba by się było trochę pogimnastykować, żeby zachować spójność fabuły, ale zawsze znajdzie się jakieś wyjście - mamy przecież Mo.

- Myślę, że odcinek z perspektywy niewinnego dziecka też dałby w takiej konwencji radę. Najlepsze jest to, że w serialu mieliśmy już kilka muzycznych akcentów. W jednej ze scen z piątego sezonu grałam na gitarze w obecności Salazara (Ruben Blades). Nigdy nie grałam na gitarze, a chłopaki [twórcy serialu Andrew Chambliss & Ian Goldberg - przyp. red.] nagle wyskakują jak Filip z konopi i mówią “zaśpiewaj końcówkę piosenki". Ja na to: “pewnie, nie ma problemu, nie ma presji". Nagraliśmy więc kilka lżejszych scen właśnie tego typu, z których jestem bardzo dumna. Świetnie je wspominam, Ruben to fantastyczny, wspaniały człowiek. A te krótkie chwile i sceny między bohaterami zawsze są nam potrzebne - w tym mroku zawsze znajdzie się jakiś promyk nadziei.  

Zobacz też:

Danay Garcia: Zombie to tylko dekoracja [wywiad]

Alycia Debnam-Carey: Odnaleźć nadzieję [wywiad]

Najnowsze odcinki "Fear the Walking Dead" można oglądać w poniedziałki o 22:00 na antenie AMC.

*Karen David - kanadyjska aktorka i piosenkarka o hinduskich korzeniach. Zagrała księżniczkę Isabellę  w serialu-musicalu "Galavant" i Dżasminę w "Dawno, dawno temu". Na małym ekranie widzowie mogli także oglądać ją w "Barry", "Wampiry: Dziedzictwo", "Castle", "Zabójcze umysły".  W 2003 roku wydała swój pierwszy singiel, "It's Me (You're Talking To)". Siedem lat później na rynku pojawił się album "The Girl in the Pink Glasses".

Jesteś fanem amerykańskich seriali? Zalajkuj nasz fan page "Zjednoczone Stany Seriali", czytaj najświeższe newsy zza oceanu oglądaj trailery, galerie, komentuj i czytaj opisy odcinków już dwa tygodnie przed emisją w Polsce.

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Fear the Walking Dead
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy