"Jeden gniewny Charlie": Prawdziwy facet z jajami

Czy Charlie Sheen okiełznał już swój gniew? Jak wygląda praca na planie po odejściu Selmy Blair?

Jak bardzo zmienił się "Jeden gniewny Charlie" od ubiegłego roku?

- Serial bardzo się zmienił od poprzedniego sezonu i to na pewno na lepsze. Podjęliśmy dość radykalne kroki względem jednej z aktorek - Selmy Blair, która grała dr Kate - i zakończyliśmy współpracę. Teraz, kiedy serial przeszedł zmiany, stał mi się o wiele bliższy. Postać, którą gram, jest dokładnie taka jak ja. Charlie z serialu to prawdziwy facet z jajami.

- Do tego mamy Bruce’a Helforda, który moim zdaniem jest najinteligentniejszym umysłem w showbiznesie. Dostrzegł we mnie wiele cech, dzięki którym udało się nam wzbogacić moją postać. Teraz, grając Charliego, nieźle się bawię i wydaje mi się, że o wiele lepiej się go ogląda. Kręci się wokół niego więcej dziewczyn, jest więcej alkoholu, ale to dobrze...

Reklama

Czy "Jeden Gniewny Charlie" jest dla Ciebie dobrą terapią? Jaką metamorfozę przechodzi Charlie Sheen, jeżeli w ogóle jakąś przechodzi? W końcu serial rozpoczął się w momencie gniewu. Jakie przejście nastąpiło w Twoim życiu od tego czasu?
 
- Jestem dumny z tego, jak to się wszystko potoczyło. Zazwyczaj pracuje się nam bardzo bezproblemowo, a kiedy jest inaczej po prostu zadajemy sobie pytanie, co jest nie tak i staramy się to naprawić. Tak było chociażby w przypadku Selmy. Mieliśmy możliwość spojrzenia wstecz, przyjrzenia się postaci - temu jak my chcemy ją widzieć, a jak postrzegają ją widzowie. Nie spodobało nam się to, dlatego postanowiliśmy zrezygnować z dalszego rozwijania wątku Selmy.

- W serialu mamy małą grupkę stałej obsady. Z ich zdaniem liczę się najbardziej. Rozmawiamy o swoich problemach i niedociągnięciach, jakie pojawiają się w czasie grania. Nieraz otrzymałem od nich cenne rady, które zachowałem i stosuję do dzisiaj. Zaufanie, którym darzymy się na planie oraz dobry kontakt ze współtwórcami serialu są dla mnie zupełną nowością i sprawiają, że świetnie mi się pracuje. Nie chciałbym, żeby ludzie zapamiętali mnie, jako nieszczęśliwego człowieka, który odniósł porażkę. Chcę się rozwijać i pracować nad sobą - mówię to z głębi serca.

Czy okiełznałeś swój gniew?

- Nie jestem nawet blisko jego okiełznania. Kiedy ogarnia Cię gniew, zawsze możesz wyjść z pokoju. To najlepsza rzecz, jakiej się nauczyłem.

Jak się pracuje z ojcem?

- To niezwykłe doświadczenie. Dopiero teraz widzę, jakim jest zabawnym człowiekiem. Uczę się od niego humoru... i od mamy, która sobie z niego żartuje, też. Mój ojciec to prawdziwy profesjonalista. To facet, który zawsze pojawia się na czas, zawsze zna swoją rolę.

- Wnosi wiele pozytywnej energii do serialu. Bardzo dobrze mi się z nim pracuje. Znamy się na wylot, praktycznie rozumiemy się bez słów. Gdy nie potrafię zapamiętać tekstu, bierze mnie na stronę i przywołuje do porządku. Mój ojciec jest wyjątkowy. Wszyscy myśleli, że kiedy spotkamy się na planie, dojdzie między nami do konfliktu. Nie ma mowy!

Emisja serialu "Jeden gniewny Charlie" w każdy piątek o godz. 22:55 w Comedy Central. 


swiatseriali.pl
Dowiedz się więcej na temat: Anger Management
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy