Klub szalonych dziewic

Ocena
serialu
7,4
Dobry
Ocen: 427
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Zmiana wizerunku

Anna Przybylska od lat znajduje się wśród najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia. Podbiła serca widzów, wcielając się w rolę Marylki ze "Złotopolskich". Teraz przyszedł czas na diametralną zmianę wizerunku. W serialu "Klub szalonych dziewic", wcieliła się w postać szalonej i pewnej siebie Karoliny.

Aktorka ma wiele cech wspólnych z graną przez siebie postacią.

Reklama

- Jesteśmy do siebie podobne, jeśli chodzi o życiową odwagę. Karolina jest niezależna, skończyła AWF i ma własny salom masażu, który całkiem nieźle prosperuje. Jest też trochę kapryśna, ale to pewnie wynik tego, że jest jedynaczką. Ja nie pozwalam sobie na to, bo pochodzę z domu, gdzie byłam chowana twardą ręką, ale... czasem lubię udawać, że jestem kapryśna. Łączy nas więc przede wszystkim pewność siebie i niezależność - wyjaśnia.

Fabuła serialu koncentruje się na przyjaźni czterech kobiet. Każda z nich jest inna, a mimo to doskonale się rozumieją i wspierają w trudnych sytuacjach. Anna Przybylska wierzy, że taka przyjaźń jest możliwa nie tylko na ekranie, ale także w prywatnym życiu.

- Bohaterki serialu znają się już z liceum. Karolina od lat nie rozmawia z rodzicami, traktuje więc przyjaciółki jak siostry. Myślę, że ten serial dał także dużo nam, które tę przyjaźń zagrałyśmy - bo naprawdę się polubiłyśmy. Z Anią Dereszowską wcześniej żyłyśmy w nieustannym kontraście, bo się kłóciłyśmy w serialu "Złotopolscy". Teraz napisano nam w scenariuszu, że jesteśmy przyjaciółkami i to się przełożyło na nasze życie prywatne - świetnie się rozumiemy, spędziłyśmy kilka wspaniały chwil. Tym bardziej jestem, że przyjaźń między kobietami jest możliwa - tłumaczy aktorka.

Wszystkie aktorki w serialu wzbudzają zazdrość żeńskiej części publiczności. Poza tym, że są pewne siebie, zawsze wyglądają nienagannie. Wśród nich prym wiedzie Karolina, która nawet w dżinsach wygląda olśniewająco.

- Może to zasługa świetnych zdjęć Jeremiego Prokopowicza? Zresztą coś w tym jest. Ona niby nie dba o wygląd, ale to wszystko przypomina taki artystyczny nieład - wyznaje.

Przybylska chwali sobie współpracę z Jakubem Wesołowskim.

- Na początku miałam trochę wątpliwości, jak to będzie grać z dużo młodszym partnerem. Ale Kuba okazał się bardzo dojrzałym facetem. Ma skończone studia dziennikarskie i duże doświadczenie aktorskie, do tego jest bardzo profesjonalny. Ma też znakomite poczucie humoru. Bardzo nam się dobrze pracowało, a to ważne, bo mieliśmy, kilka naprawdę trudnych, odważnych scen - tłumaczy.

Aktorka nie narzeka nawet na dojazdy do Warszawy.

- Jestem przyzwyczajona. Nigdy nie mieszkałam w Warszawie, więc od lat dojeżdżam tu na plany zdjęciowe. W podróży pociągiem można poczytać, zdrzemnąć się... Nie jest tak źle - kończy aktorka.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje