The Bold and the Beautiful

Moda na sukces

Ocena
serialu
5,3
Przeciętny
Ocen: 343
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Jak radzi sobie po śmierci syna?

Jednego dnia, zupełnie nieoczekiwanie, jego życie legło w gruzach. Jak Daniel McVicar radzi sobie po śmierci syna? I czy uda mu się stanąć na nogi po tej potwornej tragedii?

Zasępiony i poważny - Daniel McVicar, znany z roli Clarke'a, nie ma ostatnio wielu powodów, by się uśmiechać. Od chwili, gdy ponad trzy miesiące temu, 3 stycznia 2011 roku, jego 22-letni syn Thomas Henry zginął w wypadku samochodowym, aktor próbuje poskładać swoje życie na nowo.

Reklama

Smutek i nostalgia

Tego dnia, gdy rozegrał się największy dramat w jego życiu, Daniel wraz ze swoją partnerką Virginią De Agostini przebywali w Turynie we Włoszech. Sielankę przerwał nagły telefon. Zadzwoniła jego córka, 20-letnia Maisy.

Z wielkim bólem poinformowała ojca o dramacie, który rozegrał się wczesnym rankiem w Los Angeles. Hank jechał samochodem. Padało. Nagle stracił panowanie nad kierownicą... Lekarze stwierdzili, że zginął na miejscu. Słysząc to, Daniel natychmiast wsiadł w samolot i poleciał do Stanów.

Mimo rozpaczy musiał zająć się Etap, którego woli nie pamiętać? formalnościami.

Cztery dni później, 7 stycznia, pożegnał Hanka na cmentarzu w Santa Monica. Od tej chwili aktor z pomocą bliskich próbuje stanąć na nogi. Pocieszenie daje mu również wiara. - Jestem katolikiem, choć nie chodzę codziennie do kościoła, jak moja mama - zwierza się.

- Wierzę jednak w to, że człowiek to nie tylko ciało, ale również dusza - dodaje.

Serce wciąż krwawi

- Mój syn jest bardzo podobny do swojej matki - chwalił go Daniel w wywiadzie udzielonym kilka lat temu.

- Chciałby studiować prawo albo matematykę - mówił. Życie jednak potoczyło się inaczej. Hank zrobił dyplom inżyniera. Miał wiele planów, których nie udało mu się zrealizować. To potęguje w ojcu poczucie rozpaczy.

- Ono go wciąż nie opuszcza, nawet we śnie - zdradza Virginia. Mimo to aktor podjął odważną decyzję. Nie zrezygnował z udziału we włoskiej edycji programu "Celebrity Survivor".

- Jeszcze przed wypadkiem zdeklarowałem się, że wystąpię - mówi McVicar.

- Syn nie chciałby, żebym rezygnował - dodaje. Być może będzie to jego pierwszy krok, by zacząć żyć na nowo.

MR

Dowiedz się więcej na temat: Daniel McVicar | Moda na sukces

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje