CSI: Las Vegas

CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas

Ocena
serialu
7,7
Dobry
Ocen: 287
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Zbyt "żydowskie" nazwisko

Bohater Williama Petersona z "CSI" miał się pierwotnie nazywać Gil Scheinbaum, po prawdziwym policjancie z Las Vegas. Jednak twórca serialu Anthony E. Zulker stwierdził, że to z "żydowskie" nazwisko. W końcu stanęło na Grissomie od astronauty Gusa Grissoma, którego aktor jest wielkim fanem. Jakie tajemnice skrywają jeszcze główni bohaterowie serialu "CSI"?

To 55 - letniemu Williamowi Petersonowi przypadła rola przecierania szlaku dla pozostałych szefów laboratoriów kryminalnych. Gdy w 2000 roku CBS postanowiło wyprodukować "Kryminalne zagadki Las Vegas" postawiło na Petersona. Ten jednak długo się opierał, bo z reguły odmawia gry w serialach.

Reklama

"Postać Grisoma w ogóle mnie nie przypominała, to był bohater, od którego byłem w stanie się czegoś nauczyć" - opowiada aktor - "Serial mógł trwać 7 dni, ale co się stanie, jak będzie trwał 7 lat, pomyślałem. Musiałem mieć pewność, że nie będzie miejsca na nudę".

Teraz podpisał kontrakt na kolejne dwa lata, a za każdy odcinek zgarnia 600 tyś. dolarów.

Peterson zainicjował, jednak to David Caruso zdobył serca widzów, którzy przyznali mu tytuł najbardziej lubianego technika kryminalnego.

Gdzie tkwi tajemnica jego sukcesu? Według aktora, który w "Kryminalnych zagadkach Miami" gra Horatia Caine, w położeniu nacisku na zmysł odpowiedzialności jego bohatera za dobro świata.

"Kiedy słyszę, jak ktoś mówi do mnie: "Dzięki Tobie czuję się bezpiecznie", zdaję sobie sprawę z tego, że ten ktoś nie mówi do mnie, a Horatia" - wyznał kiedyś w wywiadzie.

Dla aktora z dość barwną przeszłością i nadszarpniętą opinią, rola Horatia była szczęśliwym zbiegiem okoliczności.

"Dla takiego kogoś jak ja, bezrobotnego i ze zniszczoną reputacją, fakt, że to miasto chce dać ci kolejną szansę, jest niesamowity i podnoszący na duchu" - opowiadał.

Z kolei Gary Sinise, czyli serialowy Mac Taylor z "Kryminalnych zagadek Nowego Jorku", ma opinię wzorowego męża i ojca trzech córek. To jego pierwszy tak długi kontakt z telewizją. W wyścigu po rolę w serialu "CSI" wyprzedził Andy'ego Garcię i Raya Liottę.

Jego bohater pierwotnie też miał się nazywać inaczej. Dlaczego jednak Rick Calucci zmienił się w Maca Taylora? Nie wiadomo. Może tym razem nazwisko brzmiało zbyt "włosko".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje