Josh Holloway: Znów jestem ocalonym

Josh Holloway, jako Gabriel Vaughn w "Intelligence", jest niezwykłym hackerem. W nowej roli aktor znów może skraść serca fanów Sawyera z "Lost: Zagubionych".

"Intelligence" musi być wyjątkowe, skoro skusiło cię do powrotu do telewizji...

Reklama

- Zawsze chciałem grać szpiega. Mam trzech braci, więc w dzieciństwie często bawiliśmy się w gry tego typu. Poza tym wreszcie mogę wykorzystać moje umiejętności taktycznej walki. Niedawno ćwiczyłem z Arnoldem Schwarzeneggerem do filmu "Sabotage". Pomyślałem, że to może być świetna zabawa.

W "Lost: Zagubieni" grałeś człowieka kompletnie odciętego od świata, a teraz masz bezpośredni dostęp do możliwości, jakie oferuje internet. Możesz ich ze sobą porównać?

- Sawyer i Gabriel są różni, ale łącznikiem jestem ja. W "Intelligence" mój bohater też ma skłonność do partaczenia roboty, co odbija się na jego otoczeniu. W Gabrielu znajdziecie troszkę Sawyera, i odwrotnie. Vaughn jest jednak zdyscyplinowanym żołnierzem. Posiada zupełnie inne umiejętności niż Sawyer. Znów gram ocalałego. Właściwie obaj są rozbitkami. Potrafią walczyć o przetrwanie.

Nie przeraża cię brak prywatności? Myśl, że rząd opracowuje projekt podobny do tego w serialu i ktoś ma takie możliwości, jak Gabriel?

- Biegałbym nagi po ogrodzie z hasłem: "Popatrzcie na mnie. Jestem wolny" (śmiech). Wystarczy być otwartym i nie mieć nic do ukrycia, po jakimś czasie znudzi im się patrzenie. Nie martwi mnie podglądanie. Nie chciałbym być zamknięty.

W takim razie, jaką rolę w twoim życiu odgrywają media społecznościowe?

- Nie mam konta na Facebooku. Zdarzyło mi się wysłać kilka tweetów przez Twittera znajomych, ale nie wciągnęło mnie to. Wiem, że te media są ważne. Wielu ludzi wpadło w nie po uszy, ale w moim przypadku przyniosłoby to zły skutek. Nie zawracam sobie nimi głowy.

- Moi przyjaciele przyzwyczaili się, że odpowiadam na wiadomości po kilku dniach. Twitter ich rozwściecza, zwłaszcza jeśli ktoś zakłada konto, a potem z niego nie korzysta. Mają pretensje, że się ociągasz z odpowiadaniem. Przeraża mnie to i martwi, bo nie jestem taką osobą.

Ujawniamy tajemnice "Lostów"


W marcu br. w hollywoodzkim Dolby Theatre zebrali się twórcy, aktorzy i fani serialu, by uczcić dziesiątą rocznicę startu "Lostów". Pojawili się m.in. Josh Holloway, Ian Somerhalder, Yunjin Kim, Jorge Garcia i Henry Ian Cusick. Wspominali kręcenie serialu i zdradzili kilka tajemnic.

Damon Lindelof i Carlton Cuse, twórcy hitu, bronili zakończenia: - "Lost..." metaforycznie opowiadał historię zagubionych ludzi, szukających sensu w życiu. Finał miał być uduchowiony, wyjaśnić podróż bohaterów i ich przeznaczenie. Scenarzyści zapewnili fanów, że rozbitkowie żyli i nie byli w czyśćcu, jak głosiły niektóre teorie.

Josh zdradził, że miał fankę, która notorycznie odwiedzała go na planie i proponowała mu wspólny obiad. Postać Jacka Shepharda (Matthew Fox) miała zginąć w pierwszym odcinku, ale stacja ABC nie zgodziła się na to. Hurley i Sun nie istnieli w pierwszych wersjach scenariusza, ale Yunjin (chciała grać Kate) i Jorge (potencjalny Sawyer) tak spodobali się twórcom podczas przesłuchań, że napisali nowe role specjalnie dla nich.

Opr. nex.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje