Kabaret K2 to ekipa, która doskonale wie, jak dostarczyć widzom Telewizji Polsat potężną dawkę endorfin. Tworzony przez Bartosza Klauzińskiego, Tomasza Łupaka i Dominikę Najdek zespół szturmem podbił serca publiczności. W szczerej i pełnej humoru rozmowie jeden z artystów formacji opowiedział nam o tym, co tak naprawdę szydzimy, jak wygląda praca pod gigantyczną presją czasu i dlaczego Ricky Gervais miałby w polskiej telewizji poważne problemy.
Z czego śmieją się Polacy?
Cóż, na to pytanie Bartosz Klauziński zareagował śmiechem. Choć to częste pytanie, wcale nie jest bezzasadne - czasy się zmieniają, tylko ludzie i ich otoczenie już nieco mniej.
"Są żarty uniwersalne, ponadnarodowe, które śmieszą bez względu na pochodzenie, kolor skóry czy wyznanie odbiorcy. Ale są też żarty, których inne narody nie zrozumieją, bo nie będą w stanie wyłapać kontekstu, np. historycznego. Brytyjczycy znani są ze swojego czarnego i absurdalnego poczucia humoru, nasi wschodni sąsiedzi lubią nieco bardziej ludycznie i biesiadnie, a Polacy? No cóż. Jesteśmy przekorni i zadziorni i chyba dlatego lubimy pośmiać się z czyjegoś nieszczęścia i głupoty. Nie zauważamy przy tym, że często śmiejemy się z siebie samych. I jeszcze jedno. Polacy wybitnie lubią pośmiać się z polityków - zwłaszcza z 'tej drugiej opcji'" - odpowiedział.
A z czego naprawdę śmieją się widzowie? Okazuje się, że z obserwacji artysty wynika, iż jako publiczność kochamy improwizacje i wychodzenie poza ramy. Jednak nawet poczucie humoru może mieć swoje granice. Ale czy tak powinno być?
"Wszystko zależy od tego dla kogo jest dany program, skecz czy żart. W programie telewizyjnym nie można pokazać wszystkiego ze względu na dużą rozpiętość widowni i obecność przypadkowego widza. Nasze występy na żywo są znacznie odważniejsze, ale wiemy, że oglądają nas osoby o różnej wrażliwości i nie chcemy ich do programu zrażać. Moim ulubionym komikiem jest Ricky Gervais - Brytyjczyk, który nie uznaje świętości czy tematów tabu. Gdyby pełen jego program został wyemitowany w Polsacie, to myślę, że w KRRiT spaliłyby się serwery od maili oburzonych 'obrońców moralności'"
Zdarza się, że kabareciarze spotykają się z krytyką, jednak jest to ryzyko wpisane w ten zawód:
"Ludzie mają różną wrażliwość i dla niektórych nasze poczucie humoru jest zbyt ostre. Ale umówmy się - już tytuł programu chyba trochę zdradza czego można się spodziewać. Jeśli obiecujemy widzowi jazdę po bandzie, to nie możemy być 'ciotuleńką', która trzyma się chodnika."
Praca pod presją i nowe wyzwania
Program "Kabaret K2. Jedziemy po bandzie" to wynik współpracy z reżyserem Konradem Smugą i producentem Krzysztofem Grzegockim. Pomysły czerpane są wszędzie - z codziennego życia, burz mózgów i godzin dyskusji. Nad scenariuszami pracuje wiele osób, by dostarczyć widzom jak najlepszą rozrywkę. Sam Bartosz Klauziński przyznaje, że jemu najlepiej pracuje się pod presją czasu:
"Nie potrafię pracować inaczej niż pod presją. Mam obecnie trochę czasu i przygotowuję sobie materiały na start sezonu, ale większość tekstów powstawać będzie z tygodnia na tydzień. Dzięki temu będą one aktualne, a to jest jeden z największych plusów naszego programu, czyli komentarz do bieżących wydarzeń. Program nagrywamy we wtorki, więc od czwartkowego poranka siadam do komputera i do poniedziałkowego wieczora pracuję nad kolejnym odcinkiem. Ostatnie poprawki pojawiają się często nawet kilkadziesiąt minut przed nagraniem."
Co bawi artystę na co dzień?
A co samego artystę kabaretowego bawi najbardziej? Jako człowiek z dystansem, grubą skórą i poczuciem humoru, sam wciąż najlepiej bawi się przy najprostszych sytuacjach i niczym nie różni się od osób o których sam opowiada!
"Sąsiad kupił sobie nowy samochód i następnego dnia śmieciarka mu go porysowała" - skomentował z rozbawieniem.
"Kabaret K2. Jedziemy po bandzie" powraca do Telewizji Polsat 23 września i w każdą środę o godz. 20:30 dostarczy widzom niesamowitą dawkę uśmiechu!








