"The Walking Dead: Dead City" to jeden z najgłośniejszych spin-offów kultowej sagi, która przez lata definiowała współczesną telewizję. W tej odsłonie widzowie śledzą losy Maggie (Lauren Cohan) oraz Negana (Jeffrey Dean Morgan) - dwójki skrajnie różniących się bohaterów, których po latach wzajemnej nienawiści los rzuca w serce opuszczonego, niebezpiecznego Nowego Jorku.
W najnowszym, trzecim sezonie stawka rośnie, a zgliszcza nowojorskiego Manhattanu stają się tłem dla dramatycznej próby stworzenia cywilizacji na nowo. To jednak nie tylko opowieść o walce o przetrwanie w świecie opanowanym przez chaos, ale przede wszystkim fascynujące, psychologiczne studium relacji dwójki ludzi obciążonych bagażem niewyobrażalnej przeszłości.
Jak na te wyzwania patrzą sami twórcy oraz aktorzy, którzy wcielają się w te kultowe postacie? W ekskluzywnej rozmowie z Interią Lauren Cohan, Jeffrey Dean Morgan oraz showrunner Seth Hoffman zdradzili, co naprawdę działo się na planie najnowszego sezonu.
Wszystko zaczyna się od bohatera
Zmiana na stanowisku showrunnera w tak ugruntowanej produkcji mogła budzić obawy fanów. Seth Hoffman podszedł jednak do zadania z głębokim szacunkiem dla materiału źródłowego, stawiając na fundament, który trzyma ten świat w ryzach od lat - na psychologiczny portret postaci.
"Dla mnie wszystko zaczyna się od bohatera. Kiedy spojrzałem na Maggie i Negana, pomyślałem, że widzowie - oczywiście - pokochali te postacie, gdy tylko zostały wprowadzone do serialu. To powód, dla którego przetrwały tak długo. To powód, dlatego publiczność nadal włącza telewizory, żeby zobaczyć, co robią. Chciałem przypomnieć sobie, dlaczego widzowie zakochali się w tych postaciach. Spędziłem więc trochę czasu, oglądając z Lauren sezony 2, 3 i 4, a sezony 7 i 8 z Jeffreyem, żeby dowiedzieć się, co takiego w nich jest, co kochamy, i spróbować wysunąć te aspekty na pierwszy plan, aby fani mogli znów czerpać z tego przyjemność" - wyjaśnia Hoffman.
Granica między miłością a nienawiścią
Relacja między Maggie i Neganem od początku opierała się na potężnym ładunku emocjonalnym. Zaczęło się od bezwzględnej nienawiści, by z biegiem lat przekształcić się w skomplikowaną, pełną niuansów współzależność. Gdzie leży granica w procesie, gdy dawny kat staje się jedyną osobą, na której można polegać?
"Staje się skomplikowana w nowy sposób. Ponieważ widzimy trudność i bezbronność otwarcia się oraz pozwolenia sobie na zmianę. I na to, żeby... Myślę, że dla Maggie największą zmianą jest to wszystko, co znajduje się po drugiej stronie - wybaczenie Neganowi ze względu na nią samą. To coś ogromnego. Trudno to nawet ująć w słowa, ponieważ w 'The Walking Dead' wspaniałe jest to, że oglądasz ludzi walczących o przetrwanie za wszelką cenę" - tłumaczy Lauren Cohan.
Aktorka przywołuje przy tym anegdotę z dawnych lat pracy na planie, która doskonale oddaje uniwersalny klimat presji towarzyszącej bohaterom:
"Andy Lincoln miał w zwyczaj mówić coś zabawnego o 'The Walking Dead' w tych pierwszych latach, ponieważ wszyscy piliśmy wtedy dużo kawy. Zapytałam go: 'Czy też bywasz roztrzęsiony? Czy trudno ci zasnąć?' - no wiecie, próbując to wszystko ogarnąć. A on odpowiedział: 'Kofeina to jedyna rzecz, która trzyma mnie kupy'. I tak samo myślę o stresie, z którym mierzą się nasi bohaterowie w serialu. To tak, jakby nasz stres, nasze napięcie i nasza perspektywa były w dużej mierze jedyną rzeczą, która trzyma nas razem. Ale jest mnóstwo piękna w tym, że nie ma się wszystkiego poukładanego."
Wtóruje jej Jeffrey Dean Morgan, który nie ukrywa, że ewolucja jego postaci była dla niego aktorskim wyzwaniem dającym ogromną satysfakcję:
"W pełni rozumiem, dlaczego Maggie nie lubi Negana i dlaczego próbowała zabić go sto razy w ciągu ostatnich dziesięciu lat. W pełni to ogarniam. Negan miał z tym trudny czas; próbował udowodnić jej na swój sposób, że można mu zaufać. Ale czy można? I tak oto drzwi w końcu się trochę otwierają i zobaczmy, jak będą potrafili ze sobą współdziałać. Dla mnie ten rok był wyjątkowy - choćby dlatego, że ich interakcja wygląda zupełnie inaczej. To się zmienia. I nie zawsze jest to łatwe, ale bywa też zabawnie i smutno. Trafiamy w te tony, w które nigdy wcześniej nie byliśmy w stanie uderzyć, ponieważ grali w to w ten sam sposób przez ponad dekadę - podszyci nienawiścią. Zrobienie czegoś nowego i sprawienie, by te postacie weszły w interakcję w sposób bardziej otwarty niż kiedykolwiek wcześniej, było czymś naprawdę wyjątkowym i sprawiło mi mnóstwo radości".
"The Walking Dead: Dead City": gdzie oglądać?
Trzeci sezon "The Walking Dead: Dead City" zadebiutował na platformie Canal+ tuż po swojej amerykańskiej premierze 27 lipca, udowadniając, że opowieści o ludzkich wyborach w obliczu apokalipsy wciąż potrafią zaskakiwać świeżością i głębią.












