Fanfik Gry o Tron

Dalsze losy Daenerys Targaryen.

Pentos, jedno z Dziewięciu Wolnych Miast.
Daenerys Targaryen - piękna srebrzystowłosa dziewczyna, inaczej nazywana Matką Smoków siedzi w gorącym basenie wraz z trzema smokami o imionach Viserion, Rhaegal i Drogon. Razem delektują się chwilą relaksu wpatrując w dal piaszczystych terenów Pentosa.

Reklama

Nagle rozlega się pukanie do drzwi.
- Proszę wejść - odpowiedziała Daenerys
Drzwi otworzyły się, Daenerys ujrzała Joraha Mormonta.
- Ma pani, muszę ci przekazać wieści. Twój mąż Jon Snow przybędzie do ciebie nazajutrz z wyprawy zza Mur. - powiedział Jorah.
- To są wspaniałe wieści, tak długo czekałam na niego. - odparła Dany.
Jorah wyszedł z pomieszczenia cichutko. Daenerys powolutku zbierała się do wyjścia z basenu.
Wzięła i okryła się delikatnym białym ręcznikiem, usiadła na miękkim siedzeniu. Służące zaczęły rozczesywać jej włosy oraz smarować jej ciało koźlim mlekiem. Na końcu ją ubrały w delikatną turkusową suknią. Po tym wszystkim Daenerys poszła do jadalni. Jadalnia była wielka, stół uginał się od przeróżnych owoców. Daenerys wzięła soczysty granat.
- Daenerys, masz jakieś plany na dzisiejszy słoneczny dzień? - powiedział ser Mormont.
- Jorah, przestraszyłeś mnie. Planuję iść na nadmorskie targi. Chciałabym zaraz zaczerpnąć gorącego powietrza. Przygotujesz mi, proszę moją klacz? - odpowiedziała Dany.
- Już się robi. - odparł Mormont.

***

Daenerys wsiadła na wysoką klacz o siwej maści z czarną grzywą i ogonem. Była to młoda i silna klacz z jednej pentoshijskiej hodowli. Natomiast Jorah wsiadł na krzepkiego i karego ogiera. Oboje ruszyli naprzód w piaszczyste tereny Pentosa. Galopowali bardzo szybko pod górkę, aż w końcu ujrzeli miasteczko, tam gdzie targi znajdowały się.
Zatrzymali swoje konie naprzeciw bramie do miasta, następnie zsiedli. Jorah przywiązał oba konie do słupka i ruszył za Daenerys.
Wnętrze miasteczka było zielone. Daenerys powoluktu kroczyła, podziwiając piękne, tętniące życiem miasteczko. Zawsze lubiała tam chodzić i kupować rzeczy na targach. Czuła się zrelaksowana, już nie musi prowadzić wojen. Westerosem rządzi jej mąż Jon Snow, tam panuje pokój po krwawych wojnach. Daenerys przeprowadziła się do Pentos, ponieważ czuje, że to jej miejsce.

Przechadzając wąskimi alejkami zauważyła ciekawy targ. Na stole były rozłożone stuczne, złote smocze jaja. Daenerys to zaciekawiło, ponieważ nigdzie na targach nie było tak realistycznie wyglądających smoczych jaj. 

- Przepraszam, czy te smocze jaja są napewno stuczne? - zapytała się Daenerys.

- Proszę pani, to są jedyne jakie znalazłem na pustynii w Pentosie. - odpowiedział sprzedawca.

- Ile za wszystkie dwa jaja? - ponownie zapytała się.

- Daję pani za darmo, ponieważ wiem, że pani jest Matką Smoków i pani powinna je mieć. - odparł sprzedawca.

- To biorę, bardzo dziękuję za uprzejmość. Jednak, dlaczego wcześniej nie poszedłeś z tym do mnie? - powiedziała.

- Trochę się bałem, że pani mnie zbyje. Bo te smocze jaja są bardzo rzadkie. - odpowiedział.

- Dobrze, że teraz je zauważyłam. - rzekła Dany.

***

Daenerys wyszła z miasteczka, zauważyła Joraha przysypiającego przy ogierze.

- Jorah! Pobudka! Zobacz co dostałam! - uradowana Daenerys krzyknęła.

Jorah przestraszył się jej krzyku, potem rozciągnął się po drzemce.

- Smocze jaja?! Skąd je masz? - zdziwiony zapytał się.

- Kupiec mi je podarował, ponoć znalazł je na pustynii Pentosa.

Jorah wyciągnął ręce i wziął jedno smocze jajo.

- Bedzie trzeba poczekać, aż się wyklują. Dziwne, te jaja są złociste i bardzo błyszczą się. - rzekł Jorah.

- Postawię je przy ogniu, zobaczymy co z tego wykluje się. - odpowiedziała Dany.

***

Był to słoneczny poranek. Słoneczne promienie muskały pustynny piasek Pentosa. To był dzień, kiedy Jon Snow miał wrócić do swojej żony - Daenerys. Dany po pobudzce odrazu poszła sprawdzić jak z jajami. Nie zmieniły się od wczorajszego wieczoru. Jorah podszedł do niej od tyłu przy tym zaskakując ją. 

- Jon przybędzie po południu. - powiedział Jorah.

- Nie mogę się doczekać. - odpowiedziała z radością Daenerys. 

Parę godzin później, słonecznego i upalnego popołudnia Daenerys wyczekiwała Jona Snowa na tarasie. Drogon i reszta smoków zaczęły ryczeć, co zaniepokoiło Daenerys. Zawsze ryczały jak miało coś niebezpiecznego nadejść. Chwilę później dojrzała zaprzęg złocistych koni z czarną, wielką przyczepą. Daenerys odrazu podbiegła, natomiast smoki zostały na miejscu rycząc.

- Jon! Tak tęskniłam! - wykrzyknęła Daenerys, rozpłakując się z szczęścia.

- Moja piękna, też bardzo tęskniłem. - odpowiedział Jon. - Muszę za chwilę jechać do miasta znaleźć naukowca Poedriona. 

- Nie chcesz ze mną spędzić czasu? W końcu tyle się nie widzieliśmy. Co takiego masz do zbadania Poedrionowi? - ochryple odpowiedziała Dany. 

- Przywiozłem za sobą Białego Wędrowca. Tak, wiem, że oszalałem. Ale ten, który przywiozłem jest wyjątkowy. Nie jest niebezpieczny, jest cichy i posłuszny. - odpowiedział Jon.

- No dobrze, ale jestem zdziwona, że przywiozłeś go ze sobą aż do Pentosa. Jak wrócisz to spędzisz ze mną czas? Mam coś do powiedzenia, pewien sprzedawca mi dał złociste smocze jaja!

- Smocze jaja? To niemożliwe, ale cieszę się że są twoje. - odparł. - Dany, muszę już wyruszać, do Poedriona. Wrócę przed zmierzchem. 

Jon wziął lejce w ręce i ruszył naprzód.

***

Jon wysiadł i ruszył do przyczepy. Otworzył i wyprowadził z niego Białego Wędrowca z workiem na głowie. Inny ledwo się ruszał, kroczył bardzo słabo. Jon podszedł z Innym do drzwi Poedriona i zapukał. Po chwili naukowiec otworzył drzwi. Nie spodziewał się Jona Snowa, a tym bardziej Białego Wędrowca. 

- Co do cholery zrobiłeś? Przychodzisz z Innym do mnie?! - zdziwiony powiedział Poedrion. 

- Wróciłem z wyprawy zza Mur i znalazłem wyjątkowego Innego. Jest posłuszny, cichy i spokojny. Na niego valyriańska stal nie działa oraz obsydian. Stwierdziłem, że to będzie warte badań. - odpowiedział.

- Jeśli chcesz bym przeprowadził badania nad tym obiektem, to żądam za to w zamian dwa tysiące złotych smoków. - odparł Poedrion.

- Aż tyle?! - zdziwiony odparł. - No dobrze, przyniosę te dwa tysiące złotych smoków jutro po południu. - dodał.

- Stoi. Jak mi ten Inny zwariuje, czy odwali coś nieprzewidywalnego to go spalę i zapłacisz dwa razy więcej. - Odpowiedział.

Jon przytaknął i przekazał łańcuch prowadzący Innego w ręce Poedriona. Miał nadzieję, że coś wyniknie z tych badań. 

***

Jon przeszedł przez salon do wielkiej jadłodajni, tam gdzie siedziała Daenerys nad ogniem, wpatrując w smocze jaja. 

- Witam kochanie. Jak ci idzie z jajami? - zapytał się.

Daenerys wzruszyła ramionami i wstała by nakarmić jej trójcę smoków. Viserion zionął ogniem na kozie mięso, następnie pożarł w całości. Reszta smoków zrobiła podobnie. 

- Idę już spać, jestem zmęczona. - powiedziała Dany ziewając. 

Podczas gdy Daenerys spała mocno, wtulona w Jona rozgległ się wrzask jej smoków oraz trzask rozbijanych rzeczy. Dany z Jonem nagle wstali i pobiegli do salonu. Ujrzeli Viseriona, Rhaegala i Drogona ryczących na nowo wyklute złociste smoki. 

Daenerys uspokoiła smoki a następnie wzięła w ręce dwa, malutkie, piszczące smoczki. Pierwszy smoczek miał czerwonokrwiste oczy, a drugi miał ciemnobłekitne oczy. 

- Dany, wydaje mi się, że to są samice. Mają mniejszy łebek, wyższy głos oraz skrzydła są krótsze. - powiedział Jon.

- Miałam sen, że nasze samice zniosły więcej smoczych jaj od samców. - odpowiedziała.

Matka Smoków podniosła ręce z smoczycami i spojrzała prosto w je oczy.

- Czerwonooko, nazwę cię Aegola. - uśmiechając się. - Natomiast, ty, niebieskooko, będziesz Jaehaerysal. 

*** 

Parę tygodni później Jon Snow odwiedził Poedriona, w celu dowiedzenia się wyników badań.

Wszedłszy do pokoju, zauważył, że Poedrion ledwo żyje. Przysypiał na stole a Inny robił mu jedzenie. Jon był w szoku, że się zaprzyjaźnili.

- Poed! Opowiadaj jak wam idzie! - powiedział Jon.

Poedrion otworzył oczy, rozciągnął się.

- Momencik. Dokładniej opowiem za moment. Widzę, że Asgan przygotował dla mnie śniadanie.

Inny, nazywany Asganem podał mu pieczywo z mięsem. Nie umiał mówić, ale był posłuszny i rozumiał, co do niego się mówi. 

- On jest zupełnie inny, niż Inni. Moje badania wyniosły, że on musiał żyć w odosobnieniu, samodzielnie. Poprzedni zmarły musiał być jeszcze wrażliwym nastolatkiem, że ma łagodny charakter. Mówiłeś mi, że znalazłeś go blisko Muru, na terenach gdzie klimat jest surowy, ale łagodniejszy od naturalnego siedliska Innych. Asgan jest odporny na valyriańską stal i obsydian ponieważ przede wszystkim nie jest do końca rozwiniętym Innym, natomiast ma mechanizm samogojenia się. On jest niższy niż reszta Innych i szczuplejszy. Słońce musiało spowodować zahamowanie przechodzenie w całkowitą postać Innego. To tyle co moje badania dowiodły. - powiedział Poedrion.

- Naprawdę to bardzo ciekawa sytuacja z Asganem. Niech zostanie u ciebie, widzę, że mu jest dobrze z tobą. - odpowiedział Jon. 

Jon po paru chwilach wyszedł z posiadłości Poeda, wsiadł na konia i ruszył naprzód do Daenerys. 

***

- Minęły już trzy tygodnie, a nasze dziewczyny już są podobnej wielkości co Viserion, Rhaegal i Drogon! - zdumiona powiedziała Daenerys do Jona i Joraha. 

- Myślę, że wezmę chłopaków na mały spacer, byś zajęła się Aeogolą i Jaehaerysalą. - powiedział Mormont.

Daenerys wzięła obie na ręce, postawiła na stół i nakarmiła je. Następnie wzięła je na naukę latania pod okiem samców. Umiały już dobrze latać, ale nie były wytrzymałe. 

- Jestem taka szczęśliwa, mając stadko smoków. - powiedziała Dany, wtulając się do Jona.

- Ja też jestem szczęśliwy, że jesteś szczęśliwa. - odpowiedział.

***

Pięć lat później. 

- Asgan, nakarmisz moją córeczkę Rhaenys? - poprosiła Daenerys.

Dany poszła do salonu, by zobaczyć jak mają się jej smoki oraz nowo wyklute jaja przy ogniu. 

Była taka dumna z smoków. Jon Snow wrócił z targów, niosąc mięso dla smoków oraz drewiane zabawki dla trzyletniej córeczki Rhaenys. Podszedł do Asgana - opiekuna Rhaenys, wziął małą i podarował jej drewiane zabawki. 

Viserion, Drogon, Rhaegal, Aeogola i Jaehaerysal byli rodzinką smoków. Niedługo młode mają się wykluć z jaj. Nowe pokolenie smoków rodzi się. 

Daenerys wraz z Jonem Snowem wiedli szczęśliwe i spokojne życie w domu pod Pentosem. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje