"Stranger Things" szturmem podbiło Netfliksa - nowa opowieść osadzona w latach 80., uroczy bohaterowie, intrygująca tajemnica i przede wszystkim świeżość scenariusza złożyły się na ogromny sukces. W pewnym momencie bracia Duffer stali się symbolem jakości, choć finałowy sezon nie spełnił wszystkich oczekiwań fanów. Mimo wszystko twórcy wyciągnęli lekcję i wiedzą, czego pragnie widz, a szczególnie ten młody.
Matt Duffer: "Pragną oryginalnych historii"
W poniedziałek twórcy "Stranger Things" odebrali nagrodę Gotham TV za całokształt twórczości. W trakcie przemowy podzielili się przemyśleniami na temat jakości współczesnego rynku rozrywki. Sami wypłynęli na szerokie wody dzięki współpracy z Netfliksem, który dał im ogromny kredyt zaufania. Skorzystali z tej szansy i stworzyli serial, który zapisał się w historii telewizji.
"Doświadczenie, jakie zdobyliśmy, jest niezwykle rzadkie w tej branży. A w dobie niekończących się danych i algorytmów wydaje się rzadsze niż kiedykolwiek, co naprawdę nas niepokoi. Ale jesteśmy też zachęcani tym, na co widzowie reagują obecnie w telewizji i filmie. Czuję, że młodzi ludzie bardzo głośno mówią nam, że pragną oryginalnych historii - niesfiltrowanych, osobistych wizji, które nie zostały zniekształcone przez tysiące poprawek".
Ten wiatr zmian widać jak na dłoni, co pokazują najnowsze wyniki kinowego box office'u. Podczas gdy kolejne opowieści ze świata "Gwiezdnych Wojen" walczą o uwagę widzów, sukcesy święcą filmy, które pojawiły się niemal znikąd - na podstawie mitów z internetowych opowieści ("Backrooms. Bez wyjścia" - 118 mln dolarów na świecie) czy stworzona przez twórcę z YouTube'a "Obsesja", która przy budżecie poniżej miliona dolarów zarobiła 148 milionów dolarów.
"Mówię to każdemu w tym pokoju, niezależnie od poziomu władzy: wybierajmy ryzyko zamiast strachu. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, by wspierać nowe głosy, tworzyć śmiałe, osobiste historie, a potem nie wchodźmy im w drogę" - kontynuował Duffer.
"Stranger Things": nikt nie chciał scenariusza
Ross Duffer wrócił pamięcią do czasów, zanim na dobre rozkręciła się przygoda ze "Stranger Things". Opowiedział, że miał jeden film, który nie do końca pasował do gustów zarządzających Warner Bros., oraz pomysł na serial z udziałem dzieci, który nie był przeznaczony dla dzieci.
"Nikt nie chciał się tym zająć" - mówił.
Ostatecznie Matt Thunell, dyrektor Netfliksa, dostrzegł potencjał projektu i przedstawił go byłej asystentce programowej platformy, Cindy Holland.
"Niesamowite jest to, że wszyscy ci ludzie nie stawiali tylko na pomysł czy scenariusz. Stawiali na nas" - kontynuował Ross, podkreślając, że dostali wolną rękę w wielu kwestiach, w tym także w doborze aktorów. "Pozwolili nam obsadzić kogokolwiek, w kogo wierzyliśmy, w tym Davida Harboura. (...) Ani razu nie podchodzili do nas ani nie prosili, żebyśmy wycięli dziwne wątki".










