"Virgin River": serial bije rekordy
"Virgin River" od lat jest jednym z najchętniej oglądanych seriali Netfliksa. Kanadyjska produkcja doczekała się aż ośmiu sezonów (prace nad nim właśnie trwają) i tym samym pobiła rekord platformy. Serial stał się bowiem najdłużej emitowaną fabularną produkcją platformy w historii - wcześniej do najdłuższych seriali Netfliksa należały "Grace i Frankie", "Orange is the New Black" czy hiszpańskie "Elite".
"Virgin River": świetlana przyszłość serialu
W najnowszym wywiadzie opublikowanym na łamach serwisu Deadline, Jinny Howe, dyrektorka programowa odpowiedzialna za seriale amerykańskie i kanadyjskie w Netfliksie, uspokoiła fanów, zapewniając, że serial będzie trwał tak długo, jak będą chcieli widzowie.
"Wszystko, co powiem na ten temat - fani tego serialu nadal będą dostawać to, czego chcą. Podchodzimy do sprawy bardzo rozważnie, aby na pewno służyć ale również i chronić ten fandom" - powiedziała Howe.
"Virgin River": zmiany w ósmym sezonie
W ósmym sezonie nie zobaczymy Marco Grazziniego, który wcielał się w serialowego Mike'a. Końca dobiegł również jego związek z Bree. Z kolei aktorką, której zabraknie w ósmej serii jest Lauren Lauren Hammersley - Charmaine. To nie jedyne zmiany, jakie będą czekać na bohaterów.
Jak donosi serwis Deadline, Muriel (Teryl Rothery) połączy silna więź z ojcem Mel, dowiemy się, co spotka Brady'ego, a sam sezon ma rozpocząć się przeskokiem czasowym. Zdjęcia do najnowszej odsłony hitu rozpoczęły się w kwietniu i mają potrwać do sierpnia 2026 roku.
Zobacz też: Zachwycające science fiction z najwyższej półki. Odkrywają sekrety przeszłości











