"Sceny z życia małżeńskiego": Jessica Chastain: Doświadczenie, jakie przytrafia się "raz w życiu" [wywiad]

"Sceny z życia małżeńskiego": Jessica Chastain
"Sceny z życia małżeńskiego": Jessica ChastainHBO
"Dowiedziałam się o projekcie mniej więcej rok przed rozpoczęciem zdjęć" - wspomina. "Oscar, którego znam od zawsze, bo studiowaliśmy razem w szkole aktorskiej, wysłał mi maila zanim jeszcze oficjalnie został członkiem obsady serialu. Napisał w nim: "Hej. HBO pracuje nad serialem Sceny z życia małżeńskiego. Chcę zagrać w nim razem z tobą".
"Powiedział mi także, że za kamerą stanie Hagai, a ponieważ było to jeszcze przed pandemią, stwierdziłam, że warto spróbować, bo może uda się nam dostać role. Miałam wtedy zapełniony terminarz. Miałam grać wtedy w wystawianym na West Endzie Domu lalek Ibsena, więc odpisałam mu, że to się może udać, pod warunkiem, że producenci z HBO zdecydują się na mnie poczekać, bo największym problemem jest brak wolnych terminów. Potem okazało się, że nie da się niczego zgrać, a jeszcze później wybuchła pandemia i nagle zaczęłam mieć mniej pracy. Właśnie wtedy skontaktował się ze mną Oscar - to było tuż przed rozpoczęciem zdjęć, by powiedzieć mi, że rola nie jest obsadzona. Miał idealne wyczucie czasu".
"Zanim jeszcze Oscar został członkiem obsady, a później ja do niej dołączyłam, wiedziałam, że ta rola była mi po pisana. Wiedziałam to, kiedy po raz pierwszy czytałam scenariusz" - podkreśla aktorka.

"Sceny z życia małżeńskiego" Ingmara Bergmana

Zobacz również:

"Sceny z życia małżeńskiego"
"Sceny z życia małżeńskiego"HBO

"Sceny z życia małżeńskiego": Miniserial Leviego

"Utrzymujemy ze sobą kontakt" - wyjaśnia Chastain. "Napisałam do Liv, żeby dowiedzieć się, co u niej słychać i mi odpisała. Wiem, że obawiano się, czy nowa adaptacja Scen z życia małżeńskiego będzie udana, co dobrze rozumiem, bo oryginalna wersja jest dla mnie skończonym arcydziełem, zwłaszcza na tle produkcji z tego okresu. "Pokazuje jak w soczewce obowiązujące w tym czasie wzorce małżeństwa i przypisane obu płciom role. Chciałam tylko mieć pewność, że nie zagram Marianne, bo w tej roli widzę jedynie Liv. Jest tylko jedna Marianne, którą jest Liv Ullmann. Nie chciałam mieć poczucia, że przejmuję rolę, którą ona stworzyła i która powinna zostać taka, jaką ją znamy".
"Nasz serial przedstawia małżeństwo z bardzo współczesnej perspektywy. Bardzo ciekawe jest także porównanie telewizyjnego pierwowzoru z naszym serialem, bo pokazuje, jak zmieniły się role przypisane płciom w ciągu ostatnich 50 lat".
"Sceny z życia małżeńskiego"
"Sceny z życia małżeńskiego"HBO

"Sceny z życia małżeńskiego": Nowa wersja toczy się w "czterech ścianach"

"Zwróciłam na to uwagę, kiedy tylko zaczęłam czytać scenariusz i doszłam do odcinka drugiego. To było bardzo ciekawe, bo scenariusz naprawdę przedstawia kobiety i moją bohaterkę Mirę jako wielowymiarowe istoty" - przyznaje Jessica Chastain.
"Kiedy oglądamy oryginalny serial, widzimy Liv Ullmann, która przypomina boginię. Jest aniołem, jest nieziemsko piękna, wspaniała i fantastyczna, a postać Johana ma w sobie wyraźny rys szowinisty. Bardzo podobał mi się pomysł, by przeanalizować wszystkie niuanse i złożoności kobiecej natury. To była naprawdę bardzo ciekawa część procesu twórczego".
"Sceny z życia małżeńskiego"
"Sceny z życia małżeńskiego"HBO

"Sceny z życia małżeńskiego": Gdzie kręcono zdjęcia

"Sceny z życia małżeńskiego"
"Sceny z życia małżeńskiego"HBO
"Podczas pracy nad kolejnymi odcinkami stało się to dla mnie nie tylko bardzo trudne, ale także bolesne. A kiedy grasz w tego rodzaju scenach z osobą, do której żywisz prawdziwe uczucia, bo mnie i Oscara łączy głęboka przyjaźń, wszystko nabiera dodatkowej złożoności i zaczynasz się w tym gubić. "Jestem przekonana, że widać to w serialu. "To było dla nas obojga bardzo emocjonalne doświadczenie, ale na szczęście nadal się przyjaźnimy, rozmawiamy ze sobą, jeździmy z rodzinami razem na wakacje i spędzamy w swoim towarzystwie bardzo dużo czasu. Ale podczas zdjęć, a w zasadzie na samym początku, przyglądałam się Oscarowi i zastanawiałam się "czy kiedy padnie ostatni klaps, nadal będziemy się przyjaźnić?", bo atmosfera była bardzo przygnębiająca, a emocje intensywne. Ale cieszę się, że nadal jesteśmy dobrymi przyjaciółmi."
"To naprawdę było fajne, bo lubię pracować na planie, gdzie kręcone są trwające 20 minut ujęcia. Czułam wtedy przypływ energii, ale także przeszywający ból" - opowiada Jessica.
"Hagai pracuje w bardzo specyficzny sposób, bo dużo wie na temat terapii. Oczekiwał od nas, że zagłębimy się w swoje dusze, co było dość bolesnym doświadczeniem, ale cieszę się, że mogłam je przeżyć, choć nie będę wspominać go z uśmiechem na twarzy. Mam nadzieję, że w przyszłości zawodowe drogi Hagaia, Oscara i moje będą wielokrotnie się przecinać. Obaj o tym wiedzą, choć mają świadomość, że praca nad serialem nie była szczęśliwym epizodem w moim życiu."
"Sceny z życia małżeńskiego"
"Sceny z życia małżeńskiego"HBO

"Sceny z życia małżeńskiego": Gdyby mogła, zagrałaby w serialu jeszcze raz

"Poszłam na przesłuchanie, bo starałam się o rolę w pilocie serialu, ale jej nie dostałam" - śmieje się aktorka. "Byłam zbyt młoda i nie mam o to do nikogo żalu. Wyszło mi to na dobre, bo teraz gramy w tym serialu. To projekt, nad którym pisane nam było pracować".
"Sceny z życia małżeńskiego"
"Sceny z życia małżeńskiego"HBO
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?