Pokolenie na zakręcie
To właśnie pokolenie bohaterów wydaje się najciekawszym elementem projektu. W ostatnich latach polskie seriale próbowały opowiadać o osobach wchodzących w dorosłość, jednak niewiele z nich robiło to bez protekcjonalnego tonu. "Proud" stawia raczej na perspektywę uczestnika niż obserwatora. Bohaterowie nie są tutaj socjologicznym przypadkiem do analizy, lecz bardzo autentycznie skrojonymi postaciami próbującymi zrozumieć świat, który odziedziczyli. Twórcy próbują, całkiem z resztą trafnie, uchwycić coś więcej niż tylko historię konkretnych osób. W centrum zainteresowania znajduje się pokolenie wychowane w świecie mediów społecznościowych, globalnych kryzysów i nieustannej konieczności definiowania własnej tożsamości. Pokolenie, które coraz częściej nie pyta już o zgodę na bycie sobą.
HBO Max konsekwentnie rozwija portfolio lokalnych produkcji i coraz wyraźniej pokazuje, że polskie seriale mają być jednym z filarów strategii platformy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. "Proud" wpisuje się w ten trend. To projekt realizowany z dbałością o jakość wizualną znacząco wykraczającą poza polskie standardy. Jednocześnie jest on mocno zakorzeniony w lokalnych doświadczeniach i współczesnych społecznych debatach. Twórcy podkreślają, że zależało im na stworzeniu historii, która będzie bliska młodym widzom, nie rezygnując przy tym z uniwersalnego wymiaru opowieści. W relacji twórców często powraca temat autentyczności. Zarówno w sposobie prowadzenia postaci, jak i w warstwie wizualnej serial ma unikać uproszczeń oraz stereotypowych przedstawień młodego pokolenia.
Więcej niż społeczny komentarz
Głównym bohaterem serialu jest Filip, w którego wciela się Ignacy Liss. To młody model funkcjonujący w świecie imprez, szybkich sukcesów i życia bez większych zobowiązań. Wszystko zmienia się w momencie, gdy niespodziewanie musi zaopiekować się rocznym dzieckiem. Choć serial porusza temat samotnego geja walczącego o możliwość wychowywania dziecka, zarówno twórcy, jak i aktorzy unikają traktowania "Proud" jako politycznego manifestu.
- Nigdy nie czytałem tej historii jako agitacji politycznej czy walki o prawa. To nie jest opowieść o przekonywaniu kogokolwiek do konkretnych poglądów. To historia człowieka, który kocha dziecko i chce się nim zaopiekować. Wtedy zaczyna się prawdziwa walka. Nie tylko o adopcję, ale także o samego siebie. Musi udowodnić, że jest gotowy wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka - podkreśla Ignacy Liss, wcielający się w głównego bohatera.
Jednocześnie nie ma wątpliwości, że serial będzie prowokował dyskusje.
- Oczywiście pojawią się kontrowersje. Mówimy o geju, który chce adoptować dziecko. Mówimy też o samotnym mężczyźnie starającym się o adopcję, co w Polsce jest wyjątkowo trudne. Ale naszym celem nie było wywoływanie sporów. Chcieliśmy po prostu opowiedzieć tę historię uczciwie i z wrażliwością - dodaje.
Szczególnego znaczenia tej opowieści dodaje fakt, że Filip sam wychowywał się w domu dziecka.
- To bardzo ważna część tej postaci. On doskonale wie, czym jest dorastanie bez rodziny i właśnie dlatego tak desperacko walczy o dziecko. Nie chce, żeby spotkał je podobny los. To staje się impulsem, który uruchamia całą historię - wyjaśnia Liss. - Z reżyserem godzinami analizowaliśmy kolejne sceny, zastanawialiśmy się nad emocjami i motywacjami bohatera. To historia człowieka, który musi dojrzeć natychmiast. Nie za kilka lat, tylko tu i teraz.
"Proud" to serial, który nie próbuje na siłę rozpoczynać ideologicznych debat ani przekonywać widzów do określonych poglądów. Zamiast tego opowiada historię osoby, która niespodziewanie zostaje zmuszona do odpowiedzi na jedno z najtrudniejszych pytań: czy jest gotowa wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka.
Nie tylko kryminałami człowiek żyje
Nie bez znaczenia jest również moment, w którym "Proud" trafia na małe ekrany. Polska telewizja i streaming przechodzą dziś okres intensywnych zmian. Po latach dominacji kryminałów i seriali kostiumowych oraz historycznych coraz częściej pojawiają się projekty zainteresowane współczesnością - jej konfliktami, przemianami społecznymi i doświadczeniami młodych ludzi. "Proud" wydaje się częścią tego szerszego procesu.
HBO Max konsekwentnie stawia na różnorodność gatunkową, a "Proud" wyróżnia się na tle wielu współczesnych polskich produkcji.
- To serial obyczajowy, a takich produkcji nie powstaje dziś na naszym rynku szczególnie dużo. Ma bardzo wyrazisty temat i oryginalny punkt wyjścia. Dla mnie jednak najważniejsze jest zawsze pytanie, czy dana historia potrafi poruszyć widza. Czy jest czymś więcej niż tylko pomysłem. Wolę opowieści niż pomysły. I wydaje mi się, że "Proud" ma szansę poruszyć bardzo wielu ludzi - mówi producent serialu Bogumił Lipski.
I być może właśnie dlatego twórcy tak mocno wierzą, że ta historia ma szansę trafić do bardzo szerokiej publiczności. Bo niezależnie od wieku, doświadczeń czy światopoglądu, każdy zna moment, w którym życie wymaga od niego, by dorósł szybciej, niż planował. Czy "Proud" stanie się jednym z najważniejszych polskich seriali o wchodzeniu w dorosłość we współczesnej Polsce? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać. Po wizycie na planie można jednak powiedzieć jedno: HBO Max wyraźnie wierzy, że ta historia ma potencjał, by wywołać dyskusję wykraczającą daleko poza ekran.











