W międzyczasie filmowe uniwersum "W ogniu" zostało rozszerzone o serialowy spin-off, który w tym momencie liczy dwa sezony. Pierwszy, "Paryż w ogniu" zadebiutował w 2024 roku i zyskał nie tylko milionową widownię, ale również grono zagorzałych fanów.
14 września 2026 r. w Canal+ wystartuje wyczekiwana, druga odsłona serii. Tak jak i filmy serial dostarcza mnóstwo adrenaliny, widowiskowych scen i nieustannej akcji. Twórca serialu jest Howard Overman ("Wojna światów", "Misfits", "Hit Point").
"Apollo w ogniu" nie odstępuje pod żadnym względem filmowej serii czy pierwszemu sezonowi. Akcja jest wartka, sceny pościgów oraz walk widowiskowe. Do tego dobrze zarysowane główne postacie oraz dobry drugi plan.
W najnowszych odcinkach jest i polski akcent - w jedną z centralnych postaci wciela się Jacek Koman. Przed premierą "Apollo w ogniu" miałam okazję porozmawiać z głównymi aktorami serii - Ritu Aryą ("The Umbrella Academy"), która wciela się w postać Zary i Tewfikiem Jallabem ("Przepis na szczęście"), czyli serialowym Vincentem.
Katarzyna Ulman, Interia: "Apollo w ogniu" to kolejna odsłona serii "W ogniu". Co możecie zdradzić na temat drugiego sezonu?
Ritu Arya: W tym sezonie zastajemy Zarę i Vincenta w Libii. Są na obserwacji, więc można powiedzieć, że to swego rodzaju chwila wytchnienia po wydarzeniach z pierwszej serii. W pewnym momencie Zara dostaje telefon z londyńskiej centrali MI6 z informacją, że ktoś wypadł z samolotu i dotarł do libijskiego wybrzeża. Zara udaje się do swojego informatora, aby dowiedzieć się o co chodzi. Od tej chwili sprawy przybierają fatalny obrót.
Drugi sezon to seria pełna akcji, w której centrum znajdują się wasi bohaterowie. Jak opisalibyście dynamikę między Zarą i Vincentem w nowych odcinkach?
Ritu Arya: Zara i Vincent bardzo się teraz lubią, spędzili już ze sobą mnóstwo czasu. Darzą się wzajemnym szacunkiem i zaufaniem, właściwie to teraz Zara powierzyłaby Vincentowi własne życie. Kiedy myśli, że może go stracić, wtedy dopiero uświadamia sobie, jak bardzo była od niego zależna. To wydarzenie dosłownie usuwa jej grunt spod nóg. Co jeszcze możemy dodać na temat ich relacji na ekranie?
Tewfik Jallab: Myślę, że naprawdę się zaprzyjaźnili. W drugim sezonie już wiemy, że to Zara zadzwoniła do niego, by podjął nową pracę w Trypolisie w Libii. Wiemy więc już, że nie potrafi bez niego żyć.
Ritu Arya: A on nie może żyć bez niej, ponieważ zgodził się na przyjazd. Tak bardzo ją kocha.
Wasza współpraca na ekranie jest znakomita. Jak układa się ona poza planem?
Tewfik Jallab: Nasza relacja poza planem wygląda dokładnie tak samo, jak te na ekranie. Nie musimy specjalnie pracować nad tą więzią. Z Ritu przychodzi to bardzo naturalnie. Dużo się śmiejemy i wiemy, że to wyjdzie na dobre naszym postaciom. Staramy się być na luzie.
Ritu Arya: Uwielbiamy się rozśmieszać. Pomagać sobie wzajemnie.
Tewfik Jallab: I to często.
Ritu Arya: Wspieramy się nawzajem.
Tewfik Jallab: Zawsze. Ritu jest pierwszą osobą, z którą rozmawiam, nawet przed reżyserem. Pytam o radę, albo o to, co sądzi na temat danej sceny. To coś wyjątkowego.
Ritu Arya: Naprawdę cieszę się, kiedy pracuję na planie z Tewfikiem. Myślę: "świetnie, to będzie dobry dzień".
Jaka była najbardziej szalona scena, jaką musieliście nakręcić w tym sezonie? Bez spoilerów, oczywiście.
Tewfik Jallab: Jest ich mnóstwo. Ten sezon to czysta akcja, czysta adrenalina; po prostu istne szaleństwo. Trudno wskazać jeden konkretny moment, bo sugerowałoby to, że pozostałe nie są wystarczająco dobre.
Ritu Arya: Jest jedna scena w szczególności, o której za bardzo nie mogę mówić, ponieważ spoilery. Ale inna, która rozgrywa się w supermarkecie; kręciliśmy ją w Chinatown w Londynie w niedzielę. To był absolutny chaos. Filmowaliśmy w różnych alejkach, z których w każdej chwili mogli wyłonić się najemnicy. Musiałam więc zachować czujność, jednocześnie osłaniając krzyczącą kobietę.
- Mieliśmy na nakręcenie tylko pół dnia, a do tego dochodziły kwestie bezpieczeństwa związane z choreografią walki. Trzeba też było niejako "tańczyć" z operatorem kamery po całym planie, wszystko wspólnie zgrać. Przypominało to trochę akrobacje na trapezie. Tak, ta scena mi się bardzo podobała.
Trzeci sezon zatytułowany "Shadow Has Fallen" właśnie został zamówiony. Możecie coś zdradzić na jego temat?
Tewfik Jallab: Dobra wiadomość jest taka, że oboje żyjemy. Nie mogę więcej mówić, bo będę spoilerował.
Ritu Arya: Oj, wiem.
Tewfik Jallab: To dla mnie skomplikowane. Dam Ritu odpowiedzieć, bo opowiem cały scenariusz.
Ritu Arya: Zaczęliśmy już zdjęcia. Wkrótce udajemy się do RPA, gdzie będzie rozgrywać się akcja. Wszystko zaczyna się od zasadzki na autobus więzienny; Zara i Vincent muszą wydostać brytyjskiego więźnia o nazwisku Miles. Nie wiadomo, kto ma rację, kto jest tym złym ani po czyjej stronie się opowiedzieć.
- W tym sezonie historia jeszcze mocniej niż dotychczas koncentruje się na wewnętrznych rozterkach bohaterów. Jestem tym bardzo podekscytowana.
Zobacz też: Zaginiona córka, desperackie działania ojca. Ten serial wyrywa z butów









