"Konsekwencje prawdy": kryminał, który wywraca znany motyw do góry nogami
Serial "Konsekwencje prawdy" powstał na motywach powieści "The Dispatcher" autorstwa Ryana Davida Jahna, laureata nagrody CWA John Creasey Dagger. W wielu aspektach różni się jednak od oryginału - nie jest do końca sensacją, a raczej dramatem.
Detektyw Ian Ridley stracił sens życia, gdy jego córka Maggie zniknęła bez śladu. Pogrążony w smutku wpadł w nałóg, czego konsekwencją był rozwód i brak kontaktu z synem. I choć oni jakoś pogodzili się z tragedią i dali radę odbudować swoje życie po rodzinnej tragedii, to Ian nie może pogodzić się z przeszłością. Nadal wierzy, że odnajdzie Maggie. Gdy, pracując jako dyspozytor policji, odbiera telefon alarmowy od nastoletniej dziewczyny jest przekonany, że to jego córka. Zrobi wszystko, by ją odnaleźć, bez względu na konsekwencje.
"Konsekwencje prawdy" w zamierzeniach twórców nie są typowym kryminałem, w którym zdesperowany ojciec próbuje dowiedzieć się prawdy o losach zaginionej przed laty córki. Zamiast tego pytają o to, kto jest dobrym ojcem i jak daleko można się posunąć, i jednocześnie co można poświęcić, aby udowodnić, że miało się rację.

"Konsekwencje prawdy": po głębokim researchu stwierdził "dobra, wystarczy"
Ian Ridley jest złożoną postacią; bohaterem, który przeżył wielką traumę i od czasu zaginięcia córki podejmuje coraz gorsze decyzje.
"Tak, zdecydowanie tak jest. Czytałem scenariusz, wciąż na nowo. Spędziłem dzień w centrum przyjmowania zgłoszeń alarmowych, co okazało się bardzo pomocne. Zapoznałem się z prawdziwymi sprawami zaginięć, ale było to dość przygnębiające, więc nie zagłębiłem się w to zbyt mocno. Sprawdziłem tylko tyle, by stwierdzić: "dobra, wystarczy". Resztę dopowiedziała wyobraźnia" - mówi Interii Patrick Brammall.
Szczerze mówiąc, miałem wielkie szczęście, że mogłem zagrać tę rolę. Dzięki świetnemu scenariuszowi mogłem pokazać pełną gamę emocji i odcieni tej postaci. Kluczowe było to, żeby zachować otwartość i nie bać się okazywania emocji: gniewu, żalu, poczucia winy. Również nieustępliwości. Jest tu obecna jakaś obsesja, tak jak wspomniałaś".
Aktor obronił jednak swojego bohatera. Jego obsesja nie jest jedynym, co napędza go do działania.
"Uważam jednak, że Ian wciąż żywi nadzieję i jest niezwykle zdeterminowany w swoich dążeniach. Oczywiście pociąga to za sobą liczne skutki uboczne. On krzywdzi innych; z pewnością nie jest jednoznacznym bohaterem. Podejmuje działania typowe dla tego typu postaci, ale w rzeczywistości nim nie jest. To znacznie bardziej skomplikowana i niejednoznaczna sytuacja" - kontynuuje.
"Konsekwencje prawdy": obsada została znakomicie dobrana
"Konsekwencje prawdy" zebrały na planie wyjątkową obsadę. W obsadzie znaleźli się Maxine Peake, Brendan Cowell, Daniel Henshall, Jessica Wren, Tobias Muhafidin oraz debiutująca Chloe Jean Lourdes.
"Kiedy otrzymałem tę rolę byłem podekscytowany, ale odczuwałem też pewien lęk, ze względu na złożoność tej postaci. W głębi duszy, tak może w pięciu procentach, zastanawiałem się, czy na pewno dobrze mnie obsadzono. Czy wybrali właściwego człowieka i pasuję do tej roli?" - zwierzał się w rozmowie z Interią Brammall. "Towarzyszył mi pewien niepokój. Kiedy zacząłem pracować z pozostałymi aktorami pomyślałem: "Brendan został świetnie obsadzony, Jess jest idealna do swojej roli, Maxine jest cudowna. Dan Henschel - perfekcyjny. Uznałem więc, że skoro oni zostali tak znakomicie dobrani, to może ze mną jest tak samo" - żartuje aktor.
"Musiałem zaufać procesowi. Reżyserka castingu, Kirsten McGregor, jest moją bliską przyjaciółką, a reżyser, Christian Schwochow, miał bardzo wyraźną wizję tego, kim są te postacie i jakie powinny być. Kiedy obsada jest trafiona, odpada mnóstwo pracy. Nie trzeba narzucać aktorom własnych wyobrażeń o tym, co powinni robić, bo oni już to robią. Granie w serialu było więc przyjemnością. Ian jest postacią, która przeżywa ogromny ból, ma w sobie wiele żalu. Dla aktora to prawdziwa frajda".

"Konsekwencje prawdy": ojciec, który nie cofnie się przed niczym
"Konsekwencje prawdy" to emocjonująca podróż ojca, który nie cofnie się przed niczym, aby odkryć prawdę. Jakie sceny były najtrudniejsze do zagrania - te emocjonalne, czy sceny akcji, których pełno w drugiej połowie serialu?
"Były takie chwile, niekoniecznie przewidziane w scenariuszu, kiedy Ianowi łzy napływały do oczu. Tak było jednego dnia, podczas rozmowy, którą prowadziłem z Christianem. Kiedy oglądałem serial, już po finałowym zmontowaniu, zauważyłem, że kilka takich scen ostatecznie wycięto. Chyba dlatego, że producenci nie chcieli, by główny bohater płakał przez cały czas trwania serii; potrzebowali, by momentami Ian był człowiekiem czynu. Było jednak wiele sytuacji, w których emocje wydawały się niezwykle surowe i prawdziwe. Widać to w pierwszym odcinku, gdy Ian wchodzi do pokoju, w którym stoi łóżeczko [jego córki - przyp. red.] i otwiera teczkę, przegląda jej zawartość" - mówi Patrick Brammall.
"To ciekawe uczucie dla aktora: w takich chwilach towarzyszy ci głęboki smutek, ale, jak już wspomniałem, ogromna radość, bo przecież grasz. Nawet w trakcie takiej sceny pojawia się myśl: "O, to jest świetne". Takich momentów było w sezonie kilka. Praca na planie była też dość wymagająca fizycznie. Pamiętam sekwencję z piątego lub szóstego odcinka. To był trudny dzień zdjęciowy - spędziliśmy na planie mnóstwo czasu, wiatr szalał, było bardzo zimno, a ja musiałem dużo biegać i krzyczeć. Rozchorowałem się po tym na kilka dni".
Zobacz też: Spektakularne widowisko. Epickie sf przyciąga uwagę od pierwszych sekund








