Joel Edgerton powoli i z rozmysłem budował swoją karierę. Australijski aktor zadebiutował w 1995 roku w serialu "Police Rescue". Przez lata grał w rodzimych produkcjach telewizyjnych oraz filmowych, a za rolę w dwóch sezonach serialu "The Secret Life of Us" został wyróżniony nagrodą AACTA przyznawaną przez Australijską Akademię Filmową. Dla fanów "Gwiezdnych wojen" to Owen Lars z trylogii prequeli i serialu "Obi-Wan Kenobi".
Na przestrzeni lat pojawił się w takich produkcjach jak "Dogwatch", "Wróg numer jeden", "Król Artur", "Król", "Wielki Gatsby", "Niepokonana Jane", "Zielony Rycerz. Green Knight", "Kolej podziemna", "Sny o pociągach". Grał i grywa mniejsze i większe role. Nie dba o rozgłos. Obecnie możemy go oglądać w widowisku Apple TV "Mroczna materia", gdzie wciela się w Jasona Dessena. I jego wersje w alternatywnych rzeczywistościach.
Jennifer Connelly współpracowała z takimi reżyserami jak Darren Aronofsky, Ang Lee, Todd Field czy Dario Argento. W jej filmografii znajdziemy głośne filmy - "Siedem minut w niebie", "Mroczne miasto", "Requiem dla snu", "Piękny umysł", "Dom z piasku i mgły", "Krwawy diament", "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia", "Złe zachowanie", "Top Gun: Maverick". Za rolę Alicii Nash w świetnie przyjętym "Pięknym umyśle" z Russellem Crowem otrzymała Oscara.
Dla Connelly "Mroczna materia" jest drugim serialem science fiction, w którym aktorka gra główną rolę. Pierwszym był "Snowpiercer" - serialowa wersja popularnego filmu. Jego akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, kiedy w wyniku nieudanego eksperymentu ginie całe życie na Ziemi.
W "Mrocznej materii" Jennifer Connelly wciela się w rolę Danieli Dessen, żony Jasona, a drugi sezon serialu daje jej spore pole do popisu. Przed premierą najnowszej serii miałam okazję porozmawiać z Joelem Edgertonem i Jennifer Connelly podczas łączonego wywiadu z innymi dziennikarzami. Poniżej zapis tej rozmowy.

Joel, jakie wyzwania stoją przed aktorem, który gra wiele wersji tej samej postaci? Czy korzystałeś z jakichś trików, żeby nie zgubić się między wszystkimi tożsamościami?
Joel Edgerton: Największym wyzwaniem było nie dać się zwieść chęci przekombinowania i dokonania zbyt dużej transformacji bohatera. Kiedy przeczytałem książkę po raz pierwszy, pomyślałem: "wow, mogę zagrać dwie wersje tej samej postaci,a potem wiele jej wersji. Zamiast zbytnio różnicować je fizycznie, skupiłem się na tym, że jest im tak naprawdę bliżej siebie, niż na początku myślałem.
- Chciałem znaleźć subtelny sposób, aby zaznaczyć różnice między nimi na podstawie doświadczeń, jakie przeżyli; życia, jakie wiedli oraz tego, jak ich pewność siebie lub jej brak wpłynęła na to, jak odnosili się do świata.
Jednym z najbardziej intrygujących aspektów "Mrocznej materii" jest to, że każdy wybór stwarza nową wersję nas samych. Czy wcielanie się w te postaci sprawiło, że zastanawialiście się nad wyborami, których dokonaliście w życiu?
Jennifer Connelly: Sądzę, że to bardzo interesujący wątek, jaki poruszamy w serialu. Podoba mi się, jak twórcy wszystko sobie wyobrazili i przedstawili na ekranie. Co do wyborów, to kwestia złożona. Zawsze wiemy, iż nasze wybory mają znaczenie, jednak jeśli zamartwialibyśmy się nad każdym z nich, czy bylibyśmy w stanie jakiegoś wyboru dokonać?
- Kiedy pracuję nad serialem, nie zastanawiam się nad tym, jaki wpływ wywrze ma moje życie. Skupiam się na tym, że jest to niesamowita szansa; wyobrażam sobie jaka jest rzeczywistość danej postaci i jak ona się zachowuje. Działam więc w drugą stronę, angażując się w budowanie świata tej postaci.
Joel Edgerton: Dzisiaj rano zastanawiałem się nad tym, czy zrobić jajecznicę czy jajka na miękko. Mam nadzieję, że podejmując ten wybór nie rozszczepiłem się na dwie wersje samego siebie. Często jednak wracam myślami do tych poważniejszych decyzji i zastanawiam się, czy obdarzyłem zaufaniem dobrą osobę. Wracam do tych kluczowych wyborów życiowych i tego, jak prowadzą nas one do miejsca, w którym znaleźliśmy się dzisiaj.
Zobacz też: Nie tylko siostrzenica ikony kina. Od lat hipnotyzuje w serialowym arcydziele
Czy, jako aktorzy, zdecydowalibyście się na wykorzystanie wynalazku Jasona, aby odwiedzić inne miejsca lub kultury? Joelu, ty odwiedziłeś wielokrotnie Indie, ponieważ kręciłeś tam filmy, a Jennifer zna kogoś kto ma doświadczenie z konceptem multiwersum [mężem Connelly jest Paul Bettany, który w Kinowym Uniwersum Marvela wciela się w postać Visiona - przy. red.].
Joel Edgerton: Nie wlazłbym do żadnego pudła, które przeniosłoby mnie do alternatywnych rzeczywistości. Bałbym się, że zniszczy to lub zmieni wszystkie wspaniałe rzeczy, jakie mam w swoim życiu. Jednak jeśli dałabyś mi pudło, które zaoszczędzi mi czas podróży - na lotnisko i do Indii - nie wahałbym się ani chwili. Mógłbym wyjść z domu i od razu być w nowym miejscu. To byłoby niesamowite. Ale w swoim życiu nic bym nie zmienił.
Jennifer, w drugim sezonie, po wszystkim co wydarzyło się w finale, Daniela traci zaufanie do Jasona. Jak wpływa to na jej decyzje i wątek?
Jennifer Connelly: Wydaje mi się, że to dla niej kwestia bardzo dawnej traumy, której źródło tkwiło w czasach, kiedy będąc jeszcze dzieckiem wiele przeszła. Dla Danieli najbardziej przerażający jest brak zaufania do osoby, z którą zbudowała swoje życie. To było coś, czego doświadczyła w dzieciństwie. Myślała, że uporała się z przeszłością, ale okazało się, że wcale tak nie jest. Teraz, w drugim sezonie, musi zmierzyć się z tym problemem i przeszłością w bardzo ekstremalny sposób. To dla niej interesująca podróż, dzięki której potrafi dostrzec, że nie może tkwić w obecnej sytuacji.
- Nie chodzi o to, by zrzucić na jej męża całą odpowiedzialność, ale o zrozumienie, że wiele cech, które w nim dostrzegała, odzwierciedla jej własny brak zaufania do samej siebie. Daniela musiała odbyć tę podróż, by odkryć, co należy do niej i do jej historii. Ona kocha swojego męża i rodzinę, ale musiała znaleźć siebie i wrócić na ścieżkę, którą chciała podążać. Bardzo się cieszę, że tak wielkiej, spektakularnej przygodzie, jaką jest ten serial, znalazło się miejsce na kameralną, a zarazem niezwykle ludzką historię.
Joel, w najnowszych odcinkach Jason podejmuje wiele trudnych decyzji, a nawet podejmuje kroki, których nie można do końca usprawiedliwić. Czy różni się tak bardzo od swojej alternatywnej wersji, Jasona 2, który był "wielkim złym" pierwszej serii?
Joel Edgerton: To dobre pytanie. Był to zdecydowanie jeden z wątków, które chcieliśmy zgłębić w drugim sezonie. Wiesz, w pierwszym Jason 1 wydaje się nam dobrym człowiekiem, ponieważ stara się odzyskać to, co należy do niego. Ktoś ukradł mu jego życie, więc Jason 2 jest dla nas złodziejem. To pozwala nam odczytywać tę historię w prosty sposób. Mamy dobrą i złą postać. W najnowszych odcinkach staramy się pokazać, że Jason 2 ma w sobie trochę dobra.
- Bohater wybiera się, jak to nazywam, w trasę w poszukiwaniu odkupienia. Stara się naprawić błędy, które popełnił. Z drugiej strony mamy oryginalnego Jasona, który rozważa czy zniszczyć pudło; czy w ogóle jest to bezpieczne. Jednak to, że Jason nie potrafi odpuszczać, jego obsesja na punkcie Jasona 2 staje się niesamowicie egoistyczna, sprawia, że zaczynamy dostrzegać, jak ten Jason 1 mógł stać się tym drugim.
- Zawsze wierzyłem, że każdy z nas ma w sobie potencjał by być dobrym lub złym i powinniśmy być oceniani przez pryzmat ostatniej rzeczy, jaką zrobiliśmy. Nawet jeśli postąpiliśmy źle, mamy możliwość poprawy. Widzimy, że Jason 1 nie jest do końca tą postacią, za jaką braliśmy go w pierwszym sezonie.
Jason musi zmierzyć się z tym, kim mógłby się stać, jednak Daniela mierzy się z czymś bardziej przerażającym. Zdaje sobie bowiem sprawę, że osoba, którą kocha zmienia się w kogoś, kogo nie jest w stanie rozpoznać. Jak zagrać ten moment, kiedy Daniela nadal kocha Jasona, ale traci do niego zaufanie?
Jennifer Connelly: Miłość wciąż jest, ale pewność zniknęła. Zawsze zaczynam od spędzenia czasu z tą postacią - zastanawiam się nad jej przeszłością, co ją spotkało; jak reaguje na rzeczy w realnym, bezpośrednim sensie. Kiedy Daniela widzi, że Jason zachowuje się w sposób nieprzewidywalny i dezorientujący, analizuję, jakie wspomnienia ta sytuacja w niej budzi.
- Chcę, by jej reakcja była bardzo osobista, prawdziwa i konkretna. Staram się jak najlepiej sprecyzować, kim jest ta postać, jakie ma za sobą doświadczenia i historię; czego pragnie od życia, co chce osiągnąć. Chodzi o podejmowanie twórczych decyzji dotyczących postaci. Zaczynam od tego, a podczas kręcenia scen staram się być otwarta na wszystko i reagować szczerze, z perspektywy mojej postaci.
Zobacz też: Arcydzieło serialowej formy. To najoryginalniejszy tytuł ostatniej dekady

W piątym odcinku Jason po latach wchodzi do swojego pokoju z czasu, kiedy miał 16 lat. Wokół niego na ścianach wiszą plakaty z jego młodości. Co wy mieliście na ścianach i jakie plakaty definiowały wasze nastoletnie lata?
Joel Edgerton: Pamiętam, że jak miałem 16 lat, to miałem na ścianie plakat filmu "Straceni chłopcy", zdjęcia deskorolkarzy. Wyrywałem je i przypinałem do tablicy korkowej. "Straceni chłopcy", deskorolkarze. I plakat Jon Bon Jovi.
Jennifer Connelly: Nie miałam żadnych plakatów na ścianach. Moja mama miała sklep z antykami i była kuratorką naszego mieszkania, kiedy dorastałam. Ściany, meble, powierzchnie, to jej domena. Nie miałam szansy organizowania swojej przestrzeni dopóki nie byłam trochę starsza.
Na początku drugiego sezonu rodzina Dessenów odnalazła spokojne miejsce do życia, ale szybko okazuje się, że zostają zmuszeni do ucieczki. Co było największym wyzwaniem w tej serii, jeśli chodzi o fabułę i wasze postacie?
Joel Edgerton: W pierwszym sezonie mieliśmy jeden główny wątek, czyli próby powrotu Jasona do domu. Można powiedzieć, że była to podróż podobna do wędrówki Odyseusza. W drugiej serii musimy zmierzyć się z konsekwencjami jego czynów. Czym jest tajemnicze pudło, co zrobić z tą technologią? Co stanie się z ludźmi, którzy trafili do naszego świata w finale pierwszej serii?
Jennifer Connelly: Gdzie znajdują się nasi bohaterowie? Teraz śledzimy wiele różnych wątków, historii i obserwujemy jak różne postacie radzą sobie z tym, co przeszli i jak to wpłynęło na ich życie.
Joel Edgerton: Dla mnie tym, co odciąga Jasona od jego rodziny w pierwszym sezonie jest zewnętrzna siła - jego wersja z innej rzeczywistości. W drugim sezonie mamy interesujący dramat, który przypomina bardziej dramat psychologiczny, w którym rodzina odseparowana jest przez wewnętrzne problemy.
- Muszą zmierzyć się z problemami w małżeństwie, wewnętrznymi demonami, próbują odbudować swoje relacje. Wszystko to rozgrywa się w ramach wielkiego widowiska. Serial łączy dwa aspekty. Z jednej strony skłania do autorefleksji, a z drugiej - imponuje rozmachem i fantastyczną skalą. To przedsięwzięcie i monumentalne, i niezwykle ludzkie.
Zobacz też: Najciekawszy aktor współczesnego kina. Nie można łgać w imię wyższego dobra









