"Fundacja" należy do jednych z najpopularniejszych i najbardziej widowiskowych seriali science fiction ostatnich lat. Serial powstał na podstawie kultowego siedmiotomowego cyklu autorstwa Isacca Asimova przedstawiającego zmierzch fikcyjnego Imperium Galaktycznego. Książkową serię uzupełniają powieści napisane przez innych autorów - dodatkowe tomy stworzyli Gregory Benford, Greg Bear, David Brin.
Zobacz również:
"Fundacja" to jeden z najpopularniejszych seriali platformy Apple TV+ i kolejna udana propozycja science fiction w jej katalogu. Oprócz "Fundacji" na platformie Apple TV+ możemy znaleźć takie produkcje z tego gatunku jak m.in. "Rozdzielenie", "Silos", "For All Mankind", "Mroczna materia" czy tegoroczną nowość - "Pamiętniki Mordbota".
Budowany przez dwie serie świat serialowej "Fundacji" przyniósł oszałamiający wizualnie i pełen wartkiej akcji trzeci sezon (do którego sceny były kręcone w Polsce, m.in. w Świątyni Opatrzności Bożej), w którym bohaterowie walczą o najwyższą stawkę. Finałowy odcinek dosłownie wbija widza w fotel - praktycznie w każdej scenie fani łapali się za głowę i zastanawiali, co tu się u licha dzieje. Jeszcze przed emisją finału "Fundacja" została wznowiona na czwartą serię.
W postać głównej bohaterki, Gaal Dornick, wciela się Lou Llobell - pochodząca z Zimbabwe aktorka znana z roli Zandie w filmie "Podróżnicy" z 2020 roku. "Fundacja", w obsadzie której znalazła się zaraz po ukończeniu londyńskiej szkoły teatralnej, stała się przełomem w jej karierze.
Zobacz też: Zagrał w najlepszym serialu ostatnich lat. Zawsze wychodzi poza schematy

Katarzyna Ulman, Interia: Od pierwszego sezonu twórcy powoli budowali niezwykły świat “Fundacji". Trzeci sezon dobiega końca. Jak opisałabyś ewolucję swojej bohaterki przez ten czas?
Lou Llobell: Gaal przez te trzy sezony musiała dorosnąć. Zachowała przy tym swoją życzliwość, ale na początku pierwszego sezonu była młodą, niepewną siebie, zagubioną dziewczyną, na którą zrzucono wiele rzeczy i odpowiedzialności. Jednak wszystko, co się jej przydarza, bierze na klatę. Teraz jest liderką, przejmuje kontrolę i z pewnością jest bardziej pewna siebie. Zagranie tej zmiany na przestrzeni ostatnich sezonów było bardzo ekscytujące i pozwoliło mi na pokazanie tej postaci z innego punktu widzenia. Świetnie jest mieć takie doświadczenie.
W tym sezonie Gaal staje się też częścią grupy. Wydaje się, że w końcu znajduje miejsce, w którym potrafi się odnaleźć.
- Więcej też przebywa z innymi bohaterami, nie jest poza ich kręgiem. Dla mnie było to niezmiernie ważne - aby poczuć, że Gaal jest częścią czegoś, być z ludźmi, ponieważ w swoim życiu straciła wiele bliskich osób.
Jaka była twoja reakcja na finał trzeciego sezonu? W tym odcinku tyle się dzieje, nie sposób oderwać się od ekranu.
- Dokładnie. Uwielbiam to w tym sezonie i w finale, ponieważ czasami, w poprzednich seriach, mieliśmy wiele scen, w których bohaterowie prowadzili długie rozmowy, budowali fundament do tego, co się wydarzy. Teraz wiele się dzieje i to bardzo szybko. Dobiliśmy do najwyższego punktu, zbudowaliśmy napięcie i coś w końcu musi się wydarzyć. Do tego myśleliśmy, że coś wydarzy się w taki, a nie inny sposób, a twórcy poszli inną drogą. Gaal, Muł, Imperium, Hari - wszystko zostaje wywrócone do góry nogami. Jak wydostać się z tej sytuacji? Co Gaal ma zrobić w sytuacji, w której się znalazła? Moim zdaniem odcinek finałowy świetnie kończy ten sezon.
- Wszystko jest oszałamiające. Jesteśmy farciarzami, że możemy pracować na takim planie, ze wspaniałą scenografią. Oczywiście, efekty specjalne są niezmiernie ważne, nasi specjaliści robią kawał świetnej roboty, ale połączenie tych dwóch rzeczy dopiero jest mistrzowskie.
Jaka relacja miała największy wpływ na Gaal? Która należy do twoich ulubionych?
- Uwielbiam relację Gaal z Harim (Jared Harris) - najbardziej na nią wpłynęła. Jednak Gaal w trzecim sezonie otwiera się przed innymi osobami, ale wiemy, że wielu bliskich straciła. Jest więc bardzo ostrożna, stara się nie angażować za mocno - szczególnym przykładem jest tutaj Pritcher (Brandon P Bell). Koniec końców jej bliscy albo ją zdradzają, albo giną. To właśnie ją spotyka, więc będąc tego świadomą, trzyma dystans. Gaal jest jednak osobą, która kieruje się emocjami, jak większość ludzi. Kierowanie się tylko i wyłącznie logiką jest dla niej trudne. Jest to dość interesujące, bo jak spojrzymy na ten sezon, to zawsze zastanawia się jakie jest najlepsze rozwiązanie, jaki jest plan. Chce, żeby wszystko miało sens. Nagle, na koniec, okazuje się, że nic nie było takim, jak myślała. Jest zdezorientowana. Ciekawi mnie, co zrobi dalej.
Jakie są twoje nadzieje związane z czwartym sezonem? Jak chciałabyś, aby rozwinęła się podróż Gaal?
- Chciałabym, aby Gaal znalazła rozwiązanie i dała radę wykaraskać się z kłopotów. Jej plan został zniweczony, a ona straciła grunt pod nogami. Wszystko na co pracowała rozpadło się w sekundę i nie zostało jej tak naprawdę nic. Została sama. Dla mnie interesujące będzie pokazanie tego, jak radzi sobe z tym wszystkim i dochodzi do siebie. Wiemy, przed jakim wyzwaniem stanie - musi pokonać prawdziwego Muła. Ale ile będzie to ją kosztować? Jak to zrobi? Ta podróż będzie intrygująca.
Co było największym wyzwaniem podczas kręcenia trzeciego sezonu?
- Wydaje mi się, że znalezienie równowagi pomiędzy jej emocjami i logicznym postępowaniem. Ukazanie, iż ma uczucia, jednak nie działa emocjonalnie. Stworzyć ją jak najbardziej prawdziwą, realną i szczerą. Pokazać, że czasami walczy sama ze sobą i nie jest perfekcyjna. Bo nie jest, co sprawia, że można się z nią utożsamić.
Zobacz też: Najlepsza polska komedia ostatnich lat. "To było miłym zaskoczeniem"










