Od 5 sierpnia na platformie Prime Video można oglądać wszystkie osiem odcinków nowego serialu "Sterling Point" autorstwa Megan Park. To poruszający dramat o dorastaniu, którego główną bohaterką jest 17-letnia Annie Jacobson (Ella Rubin). Annie dorasta w Nowym Jorku z bratem bliźniakiem (Keen Ruffalo) i kochającym adopcyjnym ojcem (Jay Duplass). Jej życie zmienia się, gdy dziedziczy wyspę swojego tajemniczego dziadka w Kanadzie. Na miejscu poznaje nowych przyjaciół, przeżywa romans oraz odkrywa nieznane rodzinne sekrety.
W obsadzie znaleźli się także Amélie Hoeferle, Jacob Whiteduck-Lavoie, Daniel Quinn-Toye, Bo Bragason, Jeffrey Dean Morgan, Nikko Angelo Hinayo, Mabel Strachan, Elle-Máijá Tailfeathers, oraz Missi Pyle.
Megan Park dała się poznać szerokiej widowni jako reżyserka ciepło przyjętego filmu coming of age "My Old Ass". Z okazji premiery "Steling Point" porozmawialiśmy z nią m.in. o kulisach castingu Elli Rubin do roli głównej Annie Jacobson.
Megan Park o "Sterling Point" w wywiadzie Interii
Megan Park w rozmowie z Interią nie ukrywa, że dla niej fundamentem każdego projektu jest dobrze dobrana obsada. Jak przyznaje, w castingu bardziej niż na precyzyjnie określonych kryteriach polega na intuicji.
"Casting jest naprawdę jednym z najważniejszych zadań reżysera. Myślę, że w dużej mierze właśnie na tym polega ta praca. Trzeba znaleźć odpowiednich ludzi, którym można powierzyć postaci. W moim przypadku casting opiera się przede wszystkim na intuicji. Nigdy nie mam w głowie bardzo konkretnego wyobrażenia, po prostu wiem, kiedy widzę właściwą osobę" - mówiła.
Kiedy zobaczyłam nagranie Elli, od razu zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Później się spotkałyśmy, porozmawiałyśmy. Ella ma w sobie wyjątkową umiejętność wnoszenia do każdej sceny ogromu człowieczeństwa, humoru i serca. Jest też niezwykle autentyczna. Poza tym jest po prostu cudowną, ciepłą osobą, a to również ma dla mnie ogromne znaczenie, kiedy wybieram ludzi, z którymi pracuję.
Twórczyni okrzyknęła Ellę Rubin kolejną Julią Roberts!
"Ella dorastała w Nowym Jorku i miała wiele doświadczeń podobnych do tych, które przeżywa Annie. Poczuła z tą postacią bardzo głęboką więź i po prostu ją rozumiała. A przy tym jest niesamowicie utalentowana. Wierzę, że jest następną Julią Roberts. Obserwowanie jej na planie było niezwykłe - potrafi zrobić wszystko, nie ma dla niej żadnych ograniczeń. Były sceny, które trwały po sześć, siedem czy osiem minut, a ja po obejrzeniu materiału myślałam: 'Wow, każda klatka tej sceny nadaje się do wykorzystania'. To naprawdę rzadko się zdarza. Praca z nią była ogromnym darem, jest bardzo utalentowana" - podkreśliła Park.

Nie szczędzi pochwał także pozostałym członkom obsady. Jak mówi, na planie od początku panowała wyjątkowa atmosfera.
"Mam wrażenie, że to obecnie jedna z najbardziej utalentowanych grup młodych aktorów. To, że udało się zebrać ich wszystkich w jednym serialu, jest dla mnie czymś niezwykłym. Każdy z nich był bardzo profesjonalny, świetnie przygotowany i niezwykle wspierający wobec siebie nawzajem oraz całej ekipy. Nie było miejsca na dramy. To przełożyło się na atmosferę na planie. Wszyscy czuli się bezpiecznie w tym środowisku. Myślę, że właśnie dlatego ich występy tak dobrze wypadły. Mogli sobie zaufać, a to jest kluczowe w aktorstwie" - mówi wprost.
Widzowie kochają produkcje coming of age
Zapytaliśmy Megan Park, co przyciąga ją do opowiadania historii młodych dorosłych. Już wcześniej w "My Old Ass" skupiała się właśnie na drodze młodej bohaterki do odnalezienia tożsamości, zrozumienia siebie. Podobnie jest w "Sterling Point".
"Kiedy pisałam 'My Old Ass', tak naprawdę bardziej patrzyłam na tę historię z perspektywy starszej wersji bohaterki. Uwielbiam jednak pracować z młodymi aktorami, ponieważ to daje dużo radości i jest bardzo odświeżające. Obserwowanie, jak nabierają pewności siebie, jak rozwijają skrzydła i zaczynają naprawdę błyszczeć na ekranie, jest dla reżysera czymś niezwykle satysfakcjonującym" - przyznała.

Jak podkreśla, opowieści o dorastaniu są dla niej przede wszystkim historiami o ludziach.
"Jeśli chodzi o historie o młodych ludziach, nie myślę o nich wyłącznie jako o opowieściach o młodym pokoleniu. Dla mnie to przede wszystkim historie o bohaterach. Najważniejsze jest zachowanie autentyczności i pokazanie ich w uczciwy sposób. Myślę, że właśnie dlatego my wszyscy wciąż wracamy do historii coming of age. Każdy z nas ma pewien nostalgiczny stosunek do tego okresu życia, niezależnie od tego, czy wspominamy go dobrze, czy źle. To bardzo ważny moment w życiu każdego człowieka. Chciałam więc stworzyć coś, co uchwyciłoby to poczucie nostalgii i wyjątkowości tamtych doświadczeń, ale jednocześnie było współczesne, prawdziwe i mocno osadzone w teraźniejszości. Mam nadzieję, że udało nam się to osiągnąć" - podsumowała reżyserka.








