Magda Gessler to niezaprzeczalnie jedna z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych restauratorek w Polsce. Ogromną sławę przyniosły jej "Kuchenne rewolucje", w których przemierza kraj, wyciągając z opresji upadające lokale. Nie da się ukryć, że stała się prawdziwą ikoną, a właściciele restauracji zgłaszający się po pomoc zazwyczaj doskonale wiedzą, czego mogą się po niej spodziewać.
Jednak przypadek restauracji "Frelka i Hanys" od samego początku wymykał się wszelkim standardom, a matka właściciela była nastawiona bojowo jeszcze przed przyjazdem gwiazdy TVN. Jak zakończyły się te niezwykle trudne zmagania?
Początki były koszmarem
Danuta - matka młodego właściciela - ani myślała podporządkować się regułom gry i jeszcze przed przyjazdem restauratorki zapowiedziała, że Magda Gessler nie jest dla niej żadnym autorytetem. Co więcej, głośno protestowała przeciwko jakimkolwiek zmianom, w tym samej nazwie lokalu:
"Ja tej nazwy nie dam zmienić! Nie ma takiej opcji, bo ona wymyśla cuda na kiju! Na pewno tej nazwy nie zmieni. Ja jej na to nie pozwolę" - grzmiała przed kamerami.
Sama Gessler boi się jednak niewielu rzeczy, a podane jej jedzenie - domowe i swojskie, okazało się naprawdę smaczne. Prawdziwym problemem okazała się jednak dramatyczna sytuacja finansowa rodzinnego biznesu.
Gigantyczne długi
Wzruszony, zaledwie 21-letni Nicolas nie ukrywał łez, opowiadając o piekle, przez które przechodzi. Młody szef wpadł w pułapkę, z której nie widział wyjścia:
"Dostałem 88 tys. zł do zapłaty. Otworzyłem knajpę, ale nie szło i musiałem ją zamknąć. Chciałem to zamknąć wszystko i iść do roboty, ale mama powiedziała, że to moje marzenie. Zapożyczyła się... długów mam aktualnie 315 tys. zł. Zacząłem sobie wmawiać, że jak będę brał jedną chwilówkę i spłacał kolejną, to nie będzie mi brakło. Zaczęła się taka piramidka finansowa. Próbowałem się dogadywać z nimi..." - wyznał załamany właściciel.
Widząc skalę problemu, Magda Gessler postanowiła zaangażować się w pomoc chłopakowi - zapewniła nie tylko gruntowne zmiany w lokalu, ale także bezcenne wsparcie od strony prawnej.
Furia przed kamerami
W trakcie rewolucji nie brakowało jednak zgrzytów. Pani Danuta całkowicie straciła panowanie nad emocjami, przechodząc od płączu do otwartej agresji:
"Całe życie mną pomiatano. Za chwilę wyjdę stąd w ogóle. Nie pozwolę, żeby ktoś mnie ustawiał po kątach. Nie pozwolę! Demony z przeszłości wracają, jak mnie tak traktują i nie mogę reagować inaczej. Nie pozwolę na to!" - wykrzyczała zapłakana, po czym demonstracyjnie opuściła pomieszczenie.
Fani programu nie przeszli obok tego zachowania obojętnie. Postawa matki restauratora wywołała istną burzę w mediach społecznościowych, a internauci wprost wyrażali swoje zniesmaczenie w komentarzach:
"Widać, że kobieta lubi być na pierwszym miejscu i na pierwszym planie", "Ciężki charakter ma pani Danusia, oj ciężki. Syn musi być naprawdę twardy, żeby to przetrwać", "Musiałam wyłączyć, bo nie dawałam rady znieść tego zachowania", "Zero pokory! Gryzie rękę, która chce jej pomóc" - czytamy w komentarzach dotyczących najnowszego odcinka.











