"Wielkim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego Kolegi i Przyjaciela, Henryka Gęsikowskiego. Odszedł wybitny aktor, reżyser i człowiek, który przez ponad pięć dekad z pasją i oddaniem współtworzył życie artystyczne Szczecina. Pozostawił po sobie nie tylko bogaty dorobek sceniczny, ale przede wszystkim pamięć o serdeczności, życzliwości i niezwykłej obecności w środowisku teatralnym. [...] W ubiegłym roku mieliśmy zaszczyt wspólnie świętować Jego 50-lecie pracy artystycznej.
Rodzinie, Bliskim oraz wszystkim, których dotknęła ta bolesna strata, składamy najszczersze wyrazy współczucia.
Henryku, dziękujemy za wspólne chwile, Twoją życzliwość i wszystko, co pozostawiłeś po sobie" - napisali przedstawiciele szczecińskiego oddziału ZASP.
Henryk Gęsikowski urodził się w 1951 r. w Złotoryi. W 1974 r. ukończył Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi. Po studiach przyjechał do Szczecina, z którym był związany już do końca życia.
W 1989 r. został kierownikiem artystycznym Teatru Krypta w Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Kierował również Domem Kultury Środowisk Twórczych "Klub 13 Muz". Jego kolejnym i jednym z największych projektów był Teatr Otwarty. Można było oglądać go w takich filmach jak m.in. "Ballada o ścinaniu drzewa", "Zapis zbrodni", "Taxi A" czy "Miasto nocą".
W 2025 r. opowiadał o swoim życiu i twórczości w filmie dokumentalnym Iwony Gacparskiej "Ścieżki mojego życia".
Widzowie mogą go kojarzyć przede wszystkim z serialu "07 zgłoś się" z 1984 r. W 16. odcinku (pt. "Ślad rękawiczki") wcielił się w postać Kazimierza Dyciaka, który był wspólnikiem Wasyluka.
W mediach społecznościowych pojawił się również wpis Teatru Polskiego w Szczecinie:
"Dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. Zmarł aktor, który przez kilka lat pracował w naszym teatrze, Henryk Gęsikowski. [...] W Teatrze Polskim zatrudniony był jeszcze w latach 1983-1986. Rodzinie i Bliskim składamy głębokie wyrazy współczucia".
"Dla mnie Heniu był bardzo ważną osobą, szczególnie kiedy po 1989 roku zmieniała się nasza rzeczywistość i tworzyliśmy Piwnicę przy Krypcie, płynęliśmy na wolnościowej fali popychani tym samym wiatrem. To był jeden z najpiękniejszych okresów w moim artystycznym życiu i zawdzięczam to też Heniowi. On do tego typu zrywów pięknie się nadawał" - wspomina Adam Opatowicz, dyrektor Teatru Polskiego w Szczecinie.
Pod zamieszczonymi informacjami szybko pojawiły się pełne żalu komentarze od fanów żegnających jednego ze swoich ulubionych artystów.







