Wrzesień 2026 roku zdecydowanie należy do "Lalki". Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto by się spodziewał, że powieść Bolesława Prusa, która doczekała się pierwszego wydania w 1889 roku, będzie w XXI wieku wzbudzać tak ogromne emocje i zainteresowanie.
Zaledwie kilka dni temu na platformę streamingową Netflix trafił nowy serial z Tomaszem Schuchardtem i Sandrą Drzyalską, a 30 września do kin weszła wyczekiwana adaptacja filmowa z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską.
Gdyby tego było mało, Telewizja Polska zdecydowała się przypomnieć widzom kultowy serial z lat 70., który - pomimo upływu lat - wciąż cieszy się fenomenalną popularnością. Od 6 września produkcja emitowana jest na antenie Jedynki w każdą niedzielę o godzinie 14:30.
"Lalka" hitem 2026 roku
Powrót legendarnego serialu spotkał się z rewelacyjnym przyjęciem. Po czterech wyemitowanych odcinkach średnia oglądalność wynosi niemal 400 tys. osób. Największe zainteresowanie wzbudził trzeci epizod, wyemitowany na trzy dni przed debiutem nowości od Netfliksa - obejrzało go 440 tys. widzów, a przynajmniej przez minutę tę część śledziło łącznie aż 1,28 mln osób. Najmniej widzów zgromadził odcinek inaugurujący serię - 330 tys.
Bogata historia ekranizacji Prusa
Warto przypomnieć, że "Lalka" z 1977 roku była drugą ekranizacją w historii tej powieści. Pierwsza pojawiła się w 1968 roku jako wersja kinowa w reżyserii Wojciecha Hasa.
Film ten nie był jednak zbyt wierną kopią książki - wielu krytyków zarzucało twórcy zbyt swobodne podejście do tematu i autorską interpretację tekstu Prusa. Być może właśnie te opinie skłoniły Ryszarda Bera do nakręcenia nowej adaptacji, tym razem w rozbudowanej, odcinkowej formie.
Reżyser zatrudnił absolutnie wybitną obsadę. W postać Stanisława Wokulskiego wcielił się niezapomniany Jerzy Kamas, Izabelę Łęcką zagrała przepiękna Małgorzata Braunek, zaś w rolę Ignacego Rzeckiego brawurowo wcielił się Bronisław Pawlik. Całość składa się z dziewięciu odcinków, z których każdy trwa od 73 do 79 minut.











