Jeremy Clarkson to jeden z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich dziennikarzy telewizyjnych i publicystów. Przez wiele lat, wraz z Jamesem Mayem i Richardem Hammondem, prowadził kultowy program motoryzacyjny "Top Gear" oraz teleturniej "Who Wants To Be a Millionaire?".
W ostatnich latach był związany z platformą Prime Video, gdzie współtworzył "The Grand Tour", a także otrzymał szansę na realizację własnego formatu - "Farmy Clarksona". Na przestrzeni lat wielokrotnie wdawał się w medialne pyskówki nie tylko z koncernami motoryzacyjnymi, ale miał na koncie również batalie prawne z Elonem Muskiem czy przedstawicielami rodziny królewskiej.
To koniec kariery telewizyjnej?
O swojej diagnozie Jeremy Clarkson poinformował w finałowych odcinkach 5. sezonu "Farmy Clarksona". Informację przekazał swoim współpracownikom - "radosnemu" Charliemu i Kalebowi Cooperowi - w bardzo typowy dla siebie sposób: prosto z mostu.
"Mam raka" - powiedział swojej ekipie, po czym dodał: "Gdzie to jest, nikogo nie obchodzi. Wiem od maja".
Poinformował również, że jego niedawna nieobecność na farmie była związana z koniecznością wykonania biopsji. Wykryto u niego "agresywny" nowotwór, jednak zaznaczył, że udało się to zrobić "naprawdę wcześnie".
"Modliłem się, żebyśmy mogli dokończyć zbiory, żebym potem mógł poddać się leczeniu, ale to będzie w samym środku" - wyznał.
66-letni dziennikarz poddał się terapii, co częściowo wpłynęło na realizację programu. Okazuje się, że Clarkson zmaga się z rakiem prostaty.
"Chciałem powiedzieć, że jeśli to wszystko okaże się sukcesem, zobaczymy się w 6. sezonie, a jeśli nie, to nie" - przyznał z nutą niepewności.
Sezon piąty "Farmy Clarksona" kończy się mocnym akcentem - słowami prowadzącego: "Uważajcie na siebie".
Jeszcze przed premierą finałowych odcinków prezenter opublikował na Instagramie nagranie opisane jako "Ogłoszenie z Diddly Squat". Materiał zapowiadał emocjonalne zakończenie serii.
"Zwykle staramy się, by serial był sielski, uroczy i pogodny. Ale dwa ostatnie odcinki, które się pojawią, nie są w zasadzie żadną z tych rzeczy" - powiedział. Po chwili dodał: "To trudny seans. Naprawdę, naprawdę trudny".










