Jakościowy polski kryminał pod szyldem HBO
"Zmora" śmiało może stanąć obok takich seriali jak "Klangor" czy "Kruk". Za nowym serialem HBO stoją bowiem Opus TV i producent Łukasz Dzięcioł, a scenariusz napisali Kacper Wysocki i Adam Guziński. Szczególnie istotna jest rola Wysockiego, który jako producent kreatywny łączy pisanie scenariusza z nadzorem nad artystycznym kształtem produkcji. Pracuje więc w formule bliskiej amerykańskiemu modelowi showrunnera.
W rozmowie o scenariuszu Piotr Żurawski zwraca uwagę na wagę wyboru samej historii: "To jest wielka sprawa, namierzyć dobry temat, warty tego, żeby poświęcić na to kilka lat życia". W przypadku "Zmory" taki temat zyskuje oparcie w doświadczeniu producentów z tym gatunkiem i spójnej wizji twórczej.
Magdalena Cielecka i dwie twarze Kamy
Adaptacja powieści Roberta Małeckiego wpisuje się w nurt polskiego kryminału, w którym napięcie wyrasta z psychologii postaci. Kamę poznajemy w chwili, gdy jej zawodowy świat się rozpada: znana dziennikarka traci pracę, własny program i dotychczasową pozycję. Powrót do Torunia daje jej szansę zająć się sprawą zaginięcia przyjaciela z młodości. Żeby wyjaśnić tę tajemnicę, musi jednak zmierzyć się z własnymi wspomnieniami.
Siłą kreacji Cieleckiej jest umiejętne pokazanie obu oblicz bohaterki. Jak mówi aktorka: "Kamę widzimy jako silną, sprawczą, arogancką osobę, która nie waha się użyć brutalnych słów, ale też widzimy Kamę prywatną, pogubioną, kruchą, której właściwie rozpada się cała wizja rodziny i jej życia. W konsekwencji musi skonfrontować się ze swoimi wspomnieniami z dzieciństwa".
Tak zarysowana postać pozwoliła aktorce odnaleźć w niej także coś z siebie. "Gdy czytałam ten scenariusz, a potem książkę, znalazłam punkty styczne ze mną, bo bardzo łatwo można przyrównać taką gwiazdę dziennikarstwa do aktorki. Ja też mam wizerunek publiczny i jestem osobą prywatną" - mówi Cielecka.
Właśnie rozbieżność między wizerunkiem, który pokazujemy światu, a doświadczeniami z prywatnego życia szczególnie zainteresowała ją w tej roli. Publiczna pewność siebie Kamy sąsiaduje z zagubieniem, które ujawnia się w jej najbliższych relacjach. Cielecka przekonująco pokazuje, jak te dwa oblicza mogą współistnieć w jednej osobie.
Skojarzenia z Chyłką
Zapytana o podobieństwa Kamy do Chyłki, Cielecka odpowiada z humorem, że jest ich "właściwie niewiele poza tym, że ma moją powłokę jedna i druga, bo tego nie przeskoczę, a nie zdążyłam sobie żadnej operacji zrobić w międzyczasie".
Widzom trudno będzie jednak uciec od takich skojarzeń. Powracają mroczna atmosfera i dbałość o obraz, a w centrum opowieści znów stoi silna kobieta, która musi skonfrontować się ze swoją słabością i przeszłością. W "Zmorze" to właśnie osobiste uwikłanie Kamy sprawia, że rozwiązanie kryminalnej zagadki ma znaczenie wykraczające poza samo ustalenie faktów.












