Henryk Machalica był wybitnym aktorem, ale latami stał w cieniu wielkich gwiazd, grając role drugoplanowe. Dopiero w 1997 roku, będąc już w wieku emerytalnym, zdobył masową popularność.
Twierdził w wywiadach, że dał Dionizemu Złotopolskiemu wiele swoich cech i podzielił się z nim wszystkimi swoimi umiejętnościami oraz wielką miłością do koni.
Henryk Machalica: Codziennie jeździł konno
Aktor kochał konie i był znakomitym jeźdźcem.
- Jeżdżę konno praktycznie na okrągło od trzydziestu lat, ale naukę jazdy rozpocząłem dość późno. Zaczynałem, mając 40 lat, chociaż końmi byłem zafascynowany od dziecka. Odpoczywam na koniu, mimo że jeździectwo wymaga dużej koncentracji – tu się zawsze ma do czynienia z żywym stworzeniem, poruszającym się po nierównym terenie i nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć - powiedział w jednym z ostatnich wywiadów.
W maju 2003 roku Henryk Machalica uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Spadł z konia tak niefortunnie, że uszkodził sobie rdzeń kręgowy. Przez prawie pół roku lekarze walczyli o jego życie. Niestety, nie udało się im uratować aktora.

Henryk Machalica: Uciekł z miasta, by korzystać ze wszystkich uroków życia
Henryk Machalica każdą wolną chwilę spędzał w wiejskiej posiadłości, którą kupił z myślą o stworzeniu w niej hotelu dla koni. Pewnego dnia po prostu uciekł z Warszawy i zamieszkał na wsi.
- Bardzo źle znoszę miasto. Urodziłem się na wsi, tam się wychowywałem – znam jej walory. Wieś daje mi przede wszystkim odmianę, która była mi bardzo potrzebna. Miasto ogranicza, nie ma w nim przestrzeni, jest zamknięte między murami. W mieście nie da się korzystać ze wszystkich uroków życia - tłumaczył swą decyzję o przeprowadzce.
Henryk Machalica: Nigdy nie zrealizował swego największego marzenia
Aktor, choć bardzo chciał mieć własną stadninę koni, nigdy nie zrealizował tego marzenia. Doszedł do wniosku, że nie dałby rady zajmować się wymagającymi zwierzętami.
- Mnie całe dnie nie ma w domu, żona zostaje sama – musiałbym nająć kogoś, kto by się koniem opiekował, bo postawienie go w obcym boksie w cudzej stajni to żadna przyjemność. Sama obsługa konia wymaga ogromnej energii i siły fizycznej. Ale... jeśli jeszcze zdążę w życiu, to własnego konia będę miał. Spełnię swoje ostatnie marzenie – jedno z nielicznych jakie w ogóle miałem - powiedział w wywiadzie.
Na niefortunną przejażdżkę, którą przypłacił życiem, Henryk Machalica wybrał się na koniu wypożyczonym z pobliskiej stajni. Nie przypuszczał, że ulubiony rumak zrzuci go z grzbietu.
Henryk Machalica zmarł pięć miesięcy po wypadku.
Zobacz też:
"M jak miłość": Iga Krefft nie pojawia się na planie serialu. Co dalej z jej rolą?
"Klan": Tomasz Stockinger 25 lat na planie
Jadwiga Jankowska-Cieślak odrzuciła rolę Kasi Pióreckiej w "Zmiennikach". Dlaczego?







