Serial paradokumentalny "W11 - Wydział Śledczy" przedstawiający pracę krakowskich policjantów emitowano na antenie TVN w latach 2004-2014. Produkcja była polską wersją niemieckiego programu z gatunku docu-crime pod tytułem "K11 - Kommissare im Einsatz".
Spór o tantiemy pomiędzy Sebastianem Wątrobą i ZASP oraz TVN ciągnie się już blisko 10 lat. W marcu Wątroba wyznał portalowi tvp.info:
"W przypadku ośmiu osób z dwóch seriali chodzi o ok. 17 mln zł za 14 lat pracy. Średnio około 5 tys. za odcinek".
Jak informuje portal wirtualnemedia.pl w zeszłym tygodniu odbyła się kolejna rozprawa w tej sprawie.
Sebastian Wątroba pisał na Instagramie:
"Przerażające jest to, że dyrektor ZASP - Andrzej Gajewski - jak zeznała świadek (do niedawna jeszcze pracownica ZASP) kilkakrotnie podczas zebrań Komisji ds. Repartycji Tantiem ZASP (komisji, która zajmuje się podziałem tantiem) mówił, że trzeba zrobić wszystko i jak najdłużej przeciągać sprawę zapłaty naszych tantiem, aby nasze roszczenia uległy przedawnieniu!".
"Jest to skandal Panie Gajewski! Jest Pan dyrektorem instytucji, która powinna dbać o dobro i interesy aktorów, a nie być przeciwko nim! Takie zachowanie ma znamiona przestępstwa i mamy nadzieję, że zostanie to wnikliwie wyjaśnione w sprawie karnej z naszego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przez Pana przestępstwa! Swoją drogą zastanawiamy się czy osoba wobec, której wniesione jest oskarżenie powinna nadal zajmować stanowisko dyrektora ZASP i mam nadzieję, że chociaż tu postąpi Pan honorowo! Panie Gajewski straszyliście mnie pozwem, że rzekomo naruszam dobre imię ZASPu, ja i inni świadkowie ciągle czekamy na ten pozew aby wreszcie opowiedzieć o Waszych podejrzanych działaniach!" - czytamy dalej.
Spór o tantiemy: Odpowieidź ZASP
Działania odtwórcy głównej roli w "W11" nie pozostały bez echa. Na konferencji zarządu ZASP Andrzej Gajewski, dyrektor generalny organizacji, odniósł się do wypowiedzi Wątroby.
Jego słowa przytacza portal wirtualnemedia.pl:
"Mogę pokazać dziesięciu świadków, bo miało się to odbyć na komisji do spraw repartycji, która zajmuje się wynagrodzeniami dla aktorów i powiedzieć, że 10 osób potwierdzi, że nigdy tego sformułowania nie używałem. Nie uczestniczyłem w tej rozprawie, nie wiem dokładnie co ta pani powiedziała i trudno mi się odnosić bezpośrednio. Mogę jasno zadeklarować, że ZASP nie prowadził sprawy "W11" w sposób, który miał uniemożliwić wypłatę tym artystom".
"Umowa między ZASP a TVN przewiduje, że TVN wypłaca pieniądze za każdą emisję danego utworu audiowizualnego. TVN nie uznaje jednak paradokumentów za utwory podlegające tamtiemizacji. Nie dotyczy to tylko "W11", ale wszystkich paradokumentów nadawanych na antenach TVN (...)" - dodał.
Zobacz też: "Sex Education": Dzieci Gillian Anderson nie mogą oglądać serialu

Kwestia formatu
Wirtualnemedia.pl podają, że kwestia wypłaty tantiem dla osób grających w paradokumentach została uregulowana w styczniu 2016 roku. Specjalna komisja zadecydowała, że w przypadku poszczególnych produkcji polepszyła się ich wartość artystyczna. Ta decyzja dotyczy jednak, jak zaznacza portal, "formatów emitowanych na antenach TVP, Polsatu i Pulsu".
"Dla mnie aktor to ktoś z uprawieniami, kto skończył szkołę teatralną"
Do słów i działań Sebastiana Wątroby odniósł się także prezes zarządu głównego ZASP, Krzysztof Szuster.
"Zanim pan Wątroba zaczął spór, podpisał umowę godząc się, że zagra i zrzeka się wszystkiego. Taki światły człowiek, z wykształceniem podpisał tak niekorzystną umowę na kilkaset odcinków? Nowy zarząd, mówię tutaj o sobie, zdecydował się wystąpić z roszczeniem. To nie jest nasze roszczenie. Dla mnie aktor to ktoś z uprawieniami, kto skończył szkołę teatralną. Pan Wątroba uznaje się za aktora, a jest amatorem. Nie ma tych uprawnień, ale może być świetnym amatorem. My to nazywany artysta-wykonawca. Gdyby miał odrobinę skromności, to nazywałby się artystą-wykonawcą. Może zdać egzamin eksternistyczny. Wtedy z największą przyjemnością podam mu rękę i powiem mu "kolego". Tak to jesteśmy na "pan".
Zarząd ZASP dodaje także, że w sprawie Sebastian Wątroby zrobił wiele i pomógł mu jak tylko mógł, a były policjant nie należy nawet do organizacji.
Serwis wirtualnemedia.pl poprosił o komentarz w sprawie stację TVN i otrzymał odpowiedź. Jak możemy przeczytać:
"TVN prawidłowo wykonał wszystkie zobowiązania wynikające z umów zawartych w związku z programami "W-11" i "Detektywi". Ustalenie tego komu i w jakiej wysokości należy się wynagrodzenie tantiemowe pozostaje w gestii organizacji zbiorowego zarządzania, a nie nadawcy. Pomiędzy Panem Sebastianem Wątrobą i ZASP od kilku lat toczy się w tym zakresie skomplikowany spór sądowy i kwestia ta nie została przesądzona".
Zobacz też: Seth Rogen rozwścieczył producentów gali Emmy

Sebastian Wątroba: Kariera
Sebastian Wątroba ukończył zaoczne studia magisterskie na kierunku resocjalizacja na katowickim Uniwersytecie Śląskim, a później brał udział w kursach i szkoleniach, które pozwoliły mu na rozpoczęcie pracy w policji. Zanim po raz pierwszy postawił nogę na planie zdjęciowym, miał za sobą prawie dziesięć lat służby w wydziale kryminalnym i wcale nie planował zmieniać swojej pracy.
Wielka popularność, którą Wątroba zdobył dzięki występom w "W11", otworzyła przed nim drzwi do prawdziwej kariery aktorskiej. Po zakończeniu pracy na planie jednego z największych hitów TVN tamtych lat Sebastian Wątroba miał okazję wystąpić w wielu innych produkcjach. Mogliśmy oglądać go między innymi w serialach "Sprawiedliwi. Wydział kryminalny" i "Ślad" oraz w filmach "Dywizjon 303. Historia prawdziwa" i "Proceder".
Zobacz więcej:
"Na Wspólnej": Dramat u Zakościelnych!







