Spektakl "Patriots" wyreżyseruje Rupert Gold. Jego zdaniem napisana przez Petera Morgana sztuka pokazuje "ślepotę Zachodu oraz Wielkiej Brytanii" i bada ich współodpowiedzialność za dramat, jakie obecnie rozgrywa się na terenie Ukrainy.
"W Londynie zawsze mieliśmy świadomość dużej obecności Rosjan. Pojawiały się te artykuły o Londyngradzie, a Rosjanie znajdowali się samym centrum wielu naszych instytucji. Mimo to, do czasu aktualnych wydarzeń, Rosja pozostawała dla nas tajemniczym państwem" - tłumaczy reżyser i dodaje, że czujność Zachodu została uśpiona. Z kolei portal "Deadline" zauważa, że informacja o spektaklu pojawiła się w czasie, gdy o elitarnym gronie bogatych Rosjan zrobiło się głośno z powodu sankcji nałożonych na nich po inwazji na Ukrainę.
Oprócz wspomnianego Toma Hollandera w sztuce "Patriots" wystąpią m.in. Will Keen, Yolanda Kettle oraz Luke Thallon. Keen wcieli się w rolę Władimira Putina, Thallon zagra Romana Abramowicza, a Kettle przypadła w udziale rola Mariny Litwinienko, wdowy po koledze Bieriezowskiego, Aleksandrze Litwinience, który został otruty na zlecenie Kremla.
Jak zapewnia Gold, sztuka Morgana "absolutnie" opowiada o prawdziwych wydarzeniach zakończonych tragicznie 23 marca 2013 roku. Tego dnia ciało Bieriezowskiego zostało znalezione w łazience domu należącego do jego byłej żony. Sekcja zwłok wykazała, że Bieriezowski zmarł przez powieszenie, a autopsja nie wykazała udziału osób trzecich. Później jednak ogłoszono, że okoliczności śmierci oligarchy były podejrzane. Dzieje się tak zwykle w sytuacjach, w których nie sposób udowodnić motywu ewentualnego samobójstwa









