Cristó Fernández zasłynął dzięki roli Daniego Rojasa w serialu "Ted Lasso". Wcielił się w charyzmatycznego i pogodnego napastnika drużyny AFC Richmond, którego znakiem rozpoznawczym stało się kultowe powiedzenie: "Football is life!". Cytat ten szybko urósł do rangi jednego z najbardziej charakterystycznych haseł całego serialu.
Niewiele osób wie, że zanim Fernández trafił na plan hitu Apple TV, naprawdę był piłkarzem. Jako nastolatek trenował w Meksyku i występował w młodzieżowych zespołach Tecos FC. Jego sportową karierę przerwała jednak poważna kontuzja kolana, po której poświęcił się aktorstwu. Sukces "Teda Lasso" sprawił, że postanowił wrócić do dawnego marzenia o profesjonalnej grze.
Cristó Fernández powrócił na murawę
W maju tego roku aktor podpisał kontrakt z amerykańskim klubem El Paso Locomotive FC. W minioną sobotę zadebiutował w barwach drugoligowej drużyny w meczu United Soccer League Cup przeciwko New Mexico United. Zespół z Teksasu przegrał spotkanie 0:2.

Fernández pojawił się na boisku w 79. minucie, zmieniając napastnika Rubio Rubína. Mecz na stadionie Southwest University Park obejrzało ponad pięć tysięcy kibiców.
"Piłka nożna zawsze była ogromną częścią mojego życia i mojej tożsamości. Bez względu na to, gdzie zaprowadziło mnie życie, marzenie o profesjonalnej grze nigdy tak naprawdę nie opuściło mojego serca" powiedział w oficjalnym oświadczeniu.
"Jestem niezwykle wdzięczny El Paso Locomotive FC - klubowi, trenerom, całemu sztabowi, a przede wszystkim moim kolegom z drużyny - za otwarcie przede mną drzwi i danie mi szansy rywalizacji od pierwszego dnia" - dodał.








