Maciej Stuhr: Rzucił alkohol z dnia na dzień
Maciej Stuhr - do czego przyznał się na kartach książki "Stuhrmówka. A imię jego czterdzieści i cztery" - pił przez kilkanaście lat, ale od 2018 roku trwa w abstynencji. Rzucił alkohol z dnia na dzień, ale bardzo długo dojrzewał do tego kroku.
- Od dłuższego czasu czułem, że muszę coś z tym zrobić, że to zabiera za dużo moich myśli, kombinowania, samokontroli. Czy mogę jeszcze jeden kieliszek, czy już nie? Za dużo energii zacząłem na to wszystko tracić - wyznał Beacie Nowickiej w "Stuhrmówce".
- Stwierdziłem, że kilkanaście lat spożywania alkoholu wystarczy, swoje wypiłem, nabawiłem się tym - powiedział i dodał, że myśl o zerwaniu z nałogiem początkowo go przerażała...
Alkohol był dla Macieja Stuhra m.in. sposobem na pozbycie się tremy. Zdarzało się, że wchodził na scenę po wypiciu kilku kieliszków wódki.
Maciej Stuhr: Zdarzało mu się grać "pod wpływem"
- Nieszczęście polega na tym, że aktor po alkoholu robi zdumiewające i niesztampowe rzeczy, a to w teatrze się sprawdza - opowiadał w wywiadzie.
- Czy się tego wstydziłem? Jeśli po spektaklu, w którym dzięki alkoholowi dokonałeś przekroczenia siebie samego, reżyser jest zachwycony twoją grą, to trudno się wstydzić. Gdybym dostał reprymendę od mistrza, pewnie szybciej zaprzestałbym tych praktyk - wspominał w wywiadzie dla "Wysokich obcasów".
Aktor być może piłby dalej, gdyby nie żona Katarzyna, dzięki której wie, co tak naprawdę jest ważne w życiu.
- Żona mnie uratowała - mówi.
Tak naprawdę Maciej wypowiedział wojnę chorobie alkoholowej, bo bycie na rauszu po prostu przestało go bawić.
- Doszedłem do tego, że szkoda życia na picie. Kiedy przekroczyłem czterdziestkę, picie zaczęło mi sprawiać coraz mniej radości. Gorzej się po tym czułem, a alkohol - zamiast dawać mi odrobinę radości - przysparzał mi więcej smutków, rozterek, depresyjnych stanów i tak dalej. Stwierdziłem, że dużo lepiej czuję się bez niego niż z nim - wyznał.
Maciej Stuhr: Nie chce być "nauczycielem trzeźwości"
Maciej Stuhr jest trzeźwy już cztery lata. Kiedyś nie wyobrażał sobie życia bez alkoholu.
- Teraz jestem zdumiony, jakie to łatwe - powiedział w rozmowie z autorką "Stuhrmówki".
Aktor - w przeciwieństwie do wielu swoich kolegów, którzy po zerwaniu z nałogiem chętnie opowiadają o swej walce z chorobą alkoholową - nie chce być "nauczycielem trzeźwości".
- Nie mam ani takich ambicji, ani takiej potrzeby, jak niektórzy koledzy, krzewienia abstynencji - twierdzi.
- Po prostu na tym etapie życia, na którym znajduję się dzisiaj, jest mi cudownie z abstynencją - dodaje.






