W różnych opowieściach i opracowaniach dotyczących początków serialu powtarza się, że zanim Andrzej Grabowski podpisał kontrakt, twórcy rozważali lub sondowali kilka bardzo rozpoznawalnych nazwisk. Wśród kandydatów pojawiają się m.in.: Janusz Gajos, Krzysztof Kowalewski, Janusz Rewiński, Stanisław Tym, Jerzy Bończak oraz Grzegorz Warchoł. Wspólny mianownik tych historii jest zwykle taki sam: część aktorów miała odrzucić projekt, ponieważ humor wydawał się zbyt "podwórkowy", scenariusz nie wyglądał na pewniaka albo obawiali się zaszufladkowania w roli wiecznego kombinatora z kanapy.
Obawy te z perspektywy czasu mogą wydawać się nieuzasadnione, jednak warto pamiętać, że lata temu był to tylko kolejny pomysł na sitcom, który wcale nie miał gwarantowanego sukcesu.
Ryszard Kotys jako Ferdynand?
Jedną z bardziej zaskakujących historii jest to, że Ryszard Kotys - późniejszy Marian Paździoch - miał być rozważany do roli Ferdynanda. Brzmi to jak alternatywna rzeczywistość, bo Paździoch w gotowym serialu jest idealnym kontrapunktem dla Ferdka: bardziej zgryźliwy, biznesowy, lubiący postawić się sąsiadowi. Gdyby role się odwróciły, serial mógłby mieć inną dynamikę, bo duet Ferdek-Paździoch to silnik wielu najlepszych scen. Zamiana osobowości w tym układzie mogłaby przesunąć humor w stronę ostrzejszej satyry albo zupełnie innego tempa.
Andrzej Gałła: człowiek, który miał wygrać casting
Najgłośniejszym konkurentem z perspektywy fanów był Andrzej Gałła (później znany widzom jako prezes Kozłowski). W tej wersji historii pojawia się wątek, że Gałła miał wygrać casting do roli Ferdka, czyli realnie w pewnym momencie był najbliżej zostania główną twarzą serialu. Ostatecznie jednak producenci zdecydowali się na Andrzeja Grabowskiego.
Dlaczego ostatecznie wygrał Grabowski?
Na papierze Ferdynand jest prosty: bezrobotny kombinator, król kanapy, człowiek od genialnych planów na szybki zarobek. Ale w praktyce ta postać wymaga trudnej równowagi. Andrzej Grabowski idealnie trafił w środek: potrafił być bezczelny i leniwy, a jednocześnie bardzo ludzki.
"Kiepscy" żyją duetami i starciami: Ferdek-Paździoch, Ferdek-Halina, Ferdek-Waldek. Centralna postać musi mieć w sobie i miękkość (żeby było komu kibicować), i pazur (żeby komedia miała energię). Grabowski świetnie to ograł, a z czasem wypracował zestaw reakcji i powiedzonek, które stały się częścią języka potocznego.
Projekt, który mógł wyglądać jak ryzykowny sitcom, stał się serialową legendą. Wśród "prawie-Ferdków" przewijają się znane nazwiska, jednak dziś w wyobraźni widzów nie ma już miejsca na inną wersję tej postaci.







