Jeremy Strong: Ojciec uratował mu życie
Życie Jeremy’ego Stronga w niczym nie przypomina tego, które z powodzeniem od czterech sezonów prezentuje w serialu "Sukcesja". Serialowy Kendall Roy wychowywał się w zamożnym domu pod czujnym okiem ojca, rządzącego twardą ręką mediowego przedsiębiorcy. Kolejne sezony ukazywały skomplikowane relacje obu bohaterów, bunt syna, który zdawał się być następcą firmy, ale przede wszystkim jego pragnienie miłości i ciągłego imponowania nestorowi rodu. W życiu osobistym Strong nie musiał mierzyć się z takimi dylematami. Dorastający w robotniczej dzielnicy Bostonu aktor wspomina swojego ojca Davida jako niezwykle oddanego i troskliwego rodzica.
Gwiazdor serialu wyznał, że jego ojciec był gotowy do wielu poświęceń, nie zawahał się nawet narazić własne życie, aby ratować swojego syna przed groźnym wypadkiem samochodowym. Aktor wspomniał, że gdy miał osiem lat, w trakcie spaceru do pobliskiego parku, ojciec zepchnął go z ulicy i uchronił przed potrąceniem przez nadjeżdżający samochód.
"Auto nie zatrzymało się na światłach i zmierzało w naszą stronę z prędkością ponad 60 kilometrów na godzinę. Mój ojciec podniósł mnie i wyrzucił z drogi. Samochód potrącił go i połamał kości w obu nogach. Uratował mi wtedy życie" - wspomniał.
"Sukcesja": W życiu Stronga nie ma żadnej ukrytej traumy
Dziennikarz stacji CBS przyznał, że po takim wyznaniu trudno stwierdzić, aby w kreowaniu emocji, które widzowie podziwiają na ekranie, Strong mógł w jakikolwiek sposób czerpać ze swojego dzieciństwa.
"Trudno mi powiedzieć, w jaki sposób udało mi się ukazać tę relację w serialu. W moim życiu nie ma żadnej ukrytej traumy" - zapewnił gwiazdor.
Zobacz też:
"Warszawianka": Znamy datę premiery serialu z Borysem Szycem! Zapowiada się hit?








