Drugi z właścicieli, Karol Wierzbicki, unika tragedii, ponieważ tego dnia spóźnił się do pracy. Paczka zostaje nadana przez mężczyznę, który twierdzi, że nie wiedział o bombie w środku. Wyjaśnia, że zrobił to dla pieniędzy, które otrzymał od tajemniczego zleceniodawcy. Karol Wierzbicki podejrzewa, że nadawcą może być dawny znajomy, który stracił kontakt z rzeczywistością i groził zniszczeniem firmy Wierzbickiego i Błaszczyka. Powodem miała być sztuczna inteligencja wykorzystywana w aplikacjach przedsiębiorstwa, która rzekomo niesprawiedliwie traktuje pracowników. Śledztwo prowadzą Rosa i Walczak. Tymczasem Bolo, kierując się uczuciem do Marii, postanawia wesprzeć ją w nietypowej sprawie. Obiecuje skoczyć ze spadochronem, by rozrzucić w powietrzu prochy zmarłej ze zboru. Ta żarliwa deklaracja jednak nie odzwierciedla prawdziwych intencji Kowalskiego.


