Proboszcz nie zgłosił zaginięcia, bo uważał, że duchowny wrócił do domu. Stróże prawa znajdują prywatny dziennik ofiary. Kapłan pisał w nim, że starszy wikary, z którym dzielił pokój, niestosownie się wobec niego zachowywał. Piwowski wspomina także o tajemniczej postaci, którą określa literą "P". Wkrótce do grona podejrzanych dołącza sam proboszcz, gdy okazuje się, że zataił przed policją niewygodną prawdę. Równolegle Jagiełło i Wach prowadzą śledztwo w sprawie porywanych kobiet, wystawianych następnie na sprzedaż. W proceder zaangażowany był niemiecki biznesmen. Do pomocy włącza się ktoś, kogo nikt z komendy na Osobowickiej sobie nie życzył.


